Google Pixel 10 cieszy istotnymi zmianami. Pierwsze wrażenia
Google Pixel 10 trafił w moje ręce. Tym razem postanowiłem przetestować wersję podstawową, aniżeli Pro – tak jak to miało miejsce w przypadku dwóch poprzednich generacji. Zapraszam do moich pierwszych wrażeń.
Tak jak wspomniałem we wstępie – w tym roku zmieniliśmy nieco taktykę. Daniel otrzymał do testów Google Pixel 10 Pro, a ja standardową wersję. Różnice znajdziemy głównie w zmniejszonej liczbie RAM (z 16 GB do 12 GB), słabszym akumulatorze o 100 mAh i możliwościach fotograficznych. Łączy je jednak jedno – procesor Tensor G5, który po raz pierwszy został wyprodukowany przez TSMC, a nie przez Samsunga. Sprawdzę, czy wydajność się poprawiła, bo zarówno Google Pixel 8 Pro, jak i Google Pixel 9 Pro XL miał swoje fanaberie. Ponadto cieszy, że po raz pierwszy w standardowym Pixelu znajdziemy teleobiektyw x5 z autofocusem.
Google Pixel 10 – pierwsze wrażenia
Google Pixel 10 jest w moich rękach dopiero od paru dni, więc będą to dosłownie moje pierwsze wrażenia. Na pełny osąd przyjdzie wam poczekać jeszcze ze 3 tygodnie. Na temat wydajności nie jestem w stanie powiedzieć złego słowa. Nie ma co jednak ukrywać, że to zbyt krótki czas, aby już teraz wychwalać nowy procesor. Niestety – nie byłem w stanie wykonać testów 3D Mark, bo nie wiedzieć czemu Sklep Google twierdzi, że aplikacja nie jest dostępna na mój model telefonu. Liczę na to, że aktualizacja systemu naprawi ten problem. Jednak będę mógł pochwalić inne elementy smartfona. Jednak po kolei.
Porównując do poprzedniej generacji – design nie zmienił się ani trochę. Mnie to bardzo cieszy, bo jestem fanem tej klasycznej konstrukcji, gdzie jedynym kontrowersyjnym elementem jest wyspa z aparatami w kształcie pastylki. I owszem – sporo ona wystaje ponad powierzchnię plecków, więc etui jest – moim zdaniem – niezbędne, aby nie obawiać się, że niechcący uszkodzimy ten – jakże ważny – szczegół Google Pixel 10.
Tym razem do testów otrzymałem czarną wersję kolorystyczną, więc bardziej klasycznie się nie da. Jeszcze porównując do Google Pixel 9 XL mam wrażenie, że trzymam w ręku niezwykle kompaktowy sprzęt. W mojej opinii – poprzedni model był aż za duży. Ten rozmiar jest idealny, ale jest to oczywiście kwestia personalna. Świetnie trzyma się w dłoni i cieszy oko – również w świetnie wykonanym etui.
Cieszy oko również system operacyjny. To czysty, najnowszy Android 15 wzbogacony interfejsem Material 3 Expressive. Nowy układ menu głównego rzuca się w oczy. Wizualnie został nieco zmieniony wygląd trybów głośności systemu. Z automatu zainstalowany jest widget Gemini, czy wielki owalny kafelek z pogodą. Oczywiście każdy z tych elementów możemy sobie dowolnie spersonalizować.
Generalnie – otrzymujemy szerokie spektrum edycji – od wyboru kontrastów kolorów i tła, poprzez układ ikon, a kończąc na czułości ekranu. Wszystko jest przejrzyste, dostęp do wielu opcji ułatwiony – wystarczy dłużej przycisnąć palcem ekran główny, aby wejść w opcje personalizacji i ustawień. Zawsze chwaliłem system Pixeli i jego płynność. I tym razem nie jest inaczej. System reaguje błyskawicznie na nasze działania, aplikacje otwierają się momentalnie, a wiele działających procesów w tle nie wpływa na komfort pracy.
| Procesor | Google Tensor G5, 8 rdzeni, GPU: PowerVR DXT-48-1536 |
| RAM | 12 GB |
| Pamięć na dane | 128 GB 256 GB |
| Ekran | 6.3″ OLED 1080 x 2424 px, 1-120 Hz |
| Aparaty | Główny: 48 MP (f/1.7), AF, EIS, OIS Szerokokątny: 13 MP (f/2.2), FF Teleobiektyw: 10,8 MP (f/3.1), FF, EIS, OIS, zoom optyczny x5, zoom hybrydowy x20 Selfie: 10,5 MP (f/2.2), AF |
| Bateria | 4835 mAh |
| Ładowanie | 30 W przewodowe, indukcyjne, zwrotne |
| Głośniki | Dolby Atmos |
| Stopień ochrony | IP68 |
| Wymiary | 152,80 x 72 x 8,60 mm |
| Kolory | Indygo, Frost, Lemongrass, Obsidian |
| Cena | 128 GB – 3949 zł 256 GB – 4399 zł |
Świetny tryb portretowy i teleobiektyw
Ja oczywiście najbardziej byłem ciekaw możliwości fotograficznych, a przede wszystkim jak sobie radzi teleobiektyw z przybliżeniem optycznym x5. Zrobiłem parę przykładowych zdjęć i nie ma co narzekać. Są to fotki pełne detali, a aparat świetnie wyciąga kolory.
Ponownie – to znów jeden z najlepszych fotosmartfonów, który wykona świetne zdjęcia portretowe. Genialnie oddziela pierwszy plan od tła. Czuć też ogromne działanie sztucznej inteligencji – chociażby w funkcji Ulepszony zoom, który przetwarza ujęcie na zbliżeniu, niweluje niedoskonałości i „dorabia” niezbędne szczegóły. Trzeba pochwalić Google za to, że wszystko działa offline i nie trzeba pobierać żadnych dodatkowych wtyczek, czy bonusowych filtrów – co często zdarza się u konkurencji.
Czy Google Pixel 10 ma szansę stać się moim ulubionym smartfonem 2025 roku?
Moje pierwsze wrażenia na temat obcowania z Google Pixelem 10 są – jak zwykle – bardzo pozytywne. Mogę lekko narzekać jedynie na wersje kolorystyczną, ale na rynku są również dostępne dodatkowe warianty, czyli: indygo, liliowy oraz limonkowy. Szkoda, że smartfon nie oferuje więcej pamięci wewnętrznej, aniżeli 256 GB. Cieszy za to, że cała nowa seria uzyskała technologię Pixelsnap do bezprzewodowego ładowania Qi2.
Czas pokaże, czy finalnie pokocham ten telefon. Mam też wrażenie, że nie będzie to najlepszy fotosmartfon 2025 roku, za to już wersja Pro może prawdopodobnie znaleźć się wyżej w takim rankingu. O tym jednak dowiecie się niebawem z tekstu Daniela. A ja biorę się za dokładne testy Google Pixel 10 – szczególnie pod kątem wydajności, segmentu fotografii i czasu działania na akumulatorze. Z pełnym testem wrócę do was za jakieś 3 tygodnie.














