Google i Epic zakopują topór wojenny i dogadują się w sprawie opłat w sklepie Play
Pojedynek gigantów wydaje się zakończony zwycięstwem producenta i dystrybutora gier, choć warunki musi jeszcze zaakceptować sąd. Jak wyglądają szczegóły ugody?
Epic i Google toczą przed kalifornijskim sądem wieloletni spór. Chodzi o opłaty od transakcji pobierane przez właściciela Androida oraz o utrudnianie użytkownikom dostępu do zewnętrznych sklepów z aplikacjami. Z grubsza jest to podobna sprawa do tej, jaką Epic toczy z Apple. W przeciwieństwie jednak do konfliktu z producentem iPhone’a, w tym przypadku dwie zwaśnione strony ostatecznie doszły do porozumienia poza salą sądową i zaproponowały wspólnie rozwiązanie mające zadowolić zarówno obie firmy jak i wymiar sprawiedliwości.
Epic zwycięża z Google
Przeglądając listę zmian, na jaką przystało Google można zadać sobie pytanie, jak to możliwe, że firma słowami Sameera Samata szefa działu Androida może wyrażać zadowolenie z osiągniętego porozumienia. Epic zdobyło wszystko, czego chciało. Zgodnie z treścią zaproponowanego przez strony układu, Google zobowiąże się do niezawierania umów na wyłączność z deweloperami aplikacji, dzielenia się przychodami z konkurentami oraz podpisywania kontraktów z producentami smartfonów i sieciami komórkowymi, dzięki którym Google Play byłby preinstalowanym sklepem z aplikacjami i grami. Co więcej, firma z Mountain View ma w znacznym stopniu ułatwić użytkownikom instalowanie niezależnych sklepów w taki sposób, by było to niemal tak proste jak zainstalowanie każdej innej aplikacji.
Firmy ustaliły także, że zewnętrzny sklep będzie musiał spełnić określone kryteria, by zostać oficjalnie dopuszczonym do instalacji, ale zgodnie z porozumieniem, wymagania mają być neutralne. Polityka takiego niskiego progu wejścia ma obowiązywać do 2032 roku, choć poprzedni wydany w tej sprawie wyrok sądu zawierał krótszy okres. Teraz Google i Epic zgodnie przyznają, że wydłużenie tego czasu będzie korzystne dla użytkowników. A to jeszcze nie wszystko, bo Google ma też pobierać niższe prowizje od transakcji dokonywanych w ramach Play. Wysokość opłat będzie wahać się od 9% do maksymalnie 20%. W takich słowach porozumienie skomentował Sameer Samat:
Mamy ekscytujące wieści! Wspólnie z Epic Games zgłosiliśmy propozycję zmian w systemie Android i Google Play, które mają na celu zwiększenie wyboru i elastyczności deweloperów, obniżenie opłat i zachęcenie do większej konkurencji, przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa użytkowników. Jeśli propozycja zostanie zatwierdzona, rozwiąże to nasze spory sądowe. Z niecierpliwością czekamy na dalsze rozmowy z sędzią w czwartek.
Skąd zatem entuzjazm po stronie Google, które poszło na tak wiele ustępstw? Moim zdaniem bierze się on stąd, że 8 października amerykański Sąd Najwyższy podtrzymał wcześniejsze orzeczenie, od którego Google się odwołało, zobowiązujące firmę do wprowadzenia znaczących zmian w sklepie Play Store, otwarcia się na zewnętrznych deweloperów i umożliwienie płatności poza wbudowanym w system rozwiązaniem Play Billing. A jeszcze wcześniej, bo w grudniu 2023 ława przysięgłych w San Francisco orzekła, że ma monopol na dystrybucję aplikacji w Androidzie, a w ramach Play Store łamane jest prawo dotyczące uczciwej konkurencji. Trudno nie odnieść wrażenia, że ogłoszone z radością porozumienie z Epic jest tzw ucieczką do przodu mającą uchronić firmę przed kolejną porażką w sądzie lub co gorsza na ponowne pojawienie się w mediach wątku monopolistycznej pozycji. Dlatego w mojej ocenie szczerze zadowoleni powinni być gracze i użytkownicy Androida, którzy skorzystają na niższych cenach i większej dostępności aplikacji.