Elon Musk to bez wątpienia tytan pracy. Multimiliardera można nazwać także wizjonerem, który świetnie reaguje na zmiany w szeroko rozumianym segmencie technologicznym. Największymi inicjatywami Muska są: firma kosmiczna SpaceX, której zapędy sięgają nawet Marsa oraz innowacyjne przedsiębiorstwo motoryzacyjne Tesla. Niemniej, od dawna obserwowaliśmy żywe zainteresowanie biznesmena serwisem Twitter. Ba, miało nawet dojść do przejęcia platformy, jednakże po drodze „coś poszło nie tak”.

W ubiegłym tygodniu Elon Musk poinformował o wycofaniu się z ustaleń zawartych pomiędzy nim a spółką Twitter, których przedmiotem był zakup akcji platformy. Transakcja dotyczyła kwoty 44 miliardów dolarów. Na reakcję władz „ćwierkacza” nie trzeba było czekać długo. Spółka zdecydowała się wnieść do sądu w Delawer 62-stronicowy pozew, w którym domaga się finalizacji przejęcia serwisu przez tytułowego jegomościa. Cała sytuacja to istna opera mydlana, w której strony sporu stosują przeróżne zabiegi. Dzisiejsza wiadomość to idealny moment na odświeżenie tego, jak przebiegały przepychanki pomiędzy Muskiem a włodarzami Twittera.

R E K L A M A

Elon Musk o Twitterze: może kupię, kupię, no nie wiem, nie kupię

Widzicie nagłówek? Właśnie tak, w dużym skrócie możemy podsumować sytuację przejęcia serwisu Twitter przez Elona Muska. Biznesem, od lat jest żywo zainteresowany platformą, a co ważne, jest jej wieloletnim użytkownikiem. Jego profil śledzi aż 101 mln obserwujących. Co więcej, konto nie świeci pustkami. Przeciwnie, sporo się tam dzieje. Przedsiębiorca ma skłonności do częstego wyrażania swoich opinii, niekiedy pod wpływem emocji, co czyni konto interesującym. Nie brakuje tu również kontrowersji, które często odbijają się bezpośrednio na sytuacji giełdowej wybranych przedsiębiorstw.

Zainteresowanie Twitterem było na tyle duże, że Elon Musk zdecydował się kupić akcje spółki, konkretnie 9,2%, czyli więcej, niż posiadał sam Jack Dorsey (współzałożyciel Twittera). To jednak nie koniec, gdyż niedługo po tym zaproponowano mu stanowisko w zarządzie. Celem działania Twittera było zablokowanie możliwości przejęcia pakietu większościowego, który dałby Elonowi Muskowi zbyt duże pole do działań w ramach decyzji platformy.

Najwyraźniej jednak rozmowy trwające za zamkniętymi drzwiami poszły w zupełnie innym kierunku. Zarząd Twittera postanowił przystać na zaskakującą propozycję przedsiębiorcy, który zaoferował kupno serwisu za kwotę 44 mld dolarów, czyli po 54,2 dolarów za pojedynczą akcję. Wśród zmian, jakie miały trafić do Twittera, było dodanie przycisku edycji tweeta, a także większa wolność słowa. Wygląda jednak na to, że nie przekonamy się już, czy takowe dojdą do skutku. Szef Tesli i SpaceX postanowił o wycofaniu się ze swojej propozycji.

Twitter reaguje na odstąpienie Elona Muska od przejęcia serwisu

W ubiegłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że Elon Musk odpuszcza opisywany transfer. Uzasadnieniem jest to, że serwis rzekomo podaje nieprawdziwe informacje o liczbie fikcyjnych kont. Nie dysponujemy niestety dokumentacją, która pozwoliłaby nam zweryfikować słowa przedsiębiorcy. Faktem jest jednak to, że władze Twittera uważają, że oskarżenie nie ma zbyt wiele wspólnego ze stanem faktycznym. Postanowiono więc działać…

Elon Musk

Zarząd Twitter Inc. złożył pozew, w którym domaga się realizacji zobowiązania, czyli dopięcia zakupu platformy. Mowa o 44 mld dolarach. Relacje z multimiliarderem są więc napięte, a wielokrotna zmiana stanowiska Elona Muska skutkowała mniejszymi bądź większymi zachwianiami kondycji „ćwierkacza”. Co więcej, Twitter domyśla się, co może być prawdziwym powodem zaskakującej decyzji. Okazuje się bowiem, że Tesla boryka się z pewnymi perturbacjami, a co za tym idzie, możliwości działań finansowych Muska są chwilowo ograniczone. W pozwie Elon Musk przedstawiany jest jako osoba, która za nic ma poczynione ustalenia i uważa, że może zmieniać zdanie i niszczyć firmę, zakłócać jej działalność, a nawet obniżać wartość akcji… a następnie odejść, niemal bez słowa.

Teraz pozostaje nam tylko czekać na dalszy przebieg zdarzeń. Z pewnością prawnicy pozwanej strony już przygotowują odpowiedź. Pytanie, na ile skuteczne będą wnioski w niej zawarte. Kolejna sprawa dotyczy realnej kwoty odszkodowania. Może się bowiem okazać, że pojawi się nić porozumienia, ale szczerze wątpię, że będzie ono związane z „rozsądną kwotą”.

Elon Musk: Starship poleci pierwszy raz już w lipcu