30.12.2025 8:00

Dlaczego Mudita Kompakt nie zostanie ze mną na dłużej?

Minimalistyczna i arcyciekawa Mudita Kompakt, pomimo wielkiego potencjału i jakże słusznych założeń, niestety nie zdołała mnie do siebie przekonać.

Mudita Kompakt pudełko

Przez około pół roku testowałem Muditę Kompakt, telefon, który można określić jako antysmartfon i dziś chciałbym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat tego sprzętu. Urządzenie to zaprojektowano z myślą o byciu częściej offline i korzystaniu z technologii na własnych zasadach, nie będąc rozpraszanym ciągłymi powiadomieniami, z dala od eksplodującego feerią barw wyświetlacza OLED, a co równie ważne, pracując kilka dni na jednym ładowaniu. Po sześciu miesiącach korzystania z tego telefonu przerywanych tylko raz wizytą w autoryzowanym serwisie, z przykrością doszedłem do wniosku, że Kompakt nie jest dla mnie.

Mudita Kompakt po pół roku. Wiele zmian na plus, lecz największe wady pozostały nierozwiązane

Kompakt pojawił się w mojej kieszeni na przełomie kwietnia i maja. W pierwszych dniach byłem zachwycony. Urządzenie świetnie leżało w dłoni, było poręczne, a ekran e-ink dawał poczucie ulgi dla oczu. Choć już na samym początku stwierdziłem kilka pomniejszych wad, telefon był z grubsza taki, jak zapowiadał producent – umyślnie ograniczony i pod każdym niemal względem inny od tego, do czego przyzwyczailiśmy się przez ostatnie lata. Premierowe wydanie MuditaOS K miało braki. Wbudowany odtwarzacz muzyczny nie obsługiwał playlist, mapy offline nie miały funkcji nawigacji turn by turn, aplikacja SMS nie była w stanie ogarnąć grupowych konwersacji.

Mudita Kompakt

Co warte odnotowania, powyższe dziury w funkcjonalności skutecznie załatano w kolejnych aktualizacjach. Rozwiązano też szereg innych problemów jak choćby zbyt czuły czytnik linii papilarnych, samoistnie odparowywanie się słuchawek Bluetooth, czy crashowanie się aplikacji SMS w przypadku gdy rozmowa jest odpowiednio długa. Zespołowi Mudity należą się słowa uznania za wsłuchiwanie się w głos użytkowników i rozwój oprogramowania oparty o feedback bazy klientów a nie własne widzimisię. Na przestrzeni pół roku, od momentu premiery, do dziś, do wydania MuditaOS K 1.4.0, z urządzenia korzysta się coraz wygodniej, choćby dlatego, że przestały się zdarzać się sytuacje samoczynnego odblokowania telefonu w kieszeni. Niestety, kilka innych, istotnych dla mnie kwestii sprawia, że Mudita Kompakt nie zostanie w najbliższym czasie moim daily driverem. 

Brak powiadomień to największa zaleta i wada jednocześnie

Mudita Kompakt nie obsługuje powiadomień w sposób, do jakiego przywykliśmy. Jedynymi dostarczonymi przez producenta aplikacjami, które pokazują powiadomienia na ekranie są Telefon i SMS. W ich przypadku działa to całkiem sprawnie i czytelnie. Ikony znajdują się na ekranie domowym, a nieodebrane połączenia oraz nieodczytane wiadomości symbolizowane są odpowiednią cyferką w prawym górnym rogu. Znamy to i nie ma na tym polu żadnych niespodzianek. W przypadku aplikacji zainstalowanych przez użytkownika (przypomnę, że Mudita Kompakt pozwala na instalację aplikacji Android), powiadomienie jest sygnalizowane dźwiękiem i wibracją tylko w momencie jego nadejścia.


Mudita Kompakt oduczyła mnie jednego szkodliwego nawyku, ale ten lek bywa gorszy od choroby

Mudita Kompakt oduczyła mnie jednego szkodliwego nawyku, ale ten lek bywa gorszy od choroby

Mudita Kompakt, polski antysmartfon z ekranem e-ink, który zachwyca swoją formą i prostotą, ale jednocześnie irytuje niedoróbkami i nieprzemyślanymi rozwiązaniami. Jaki jednak jest na co dzień i przede wszystkim, czy…

To spory problem, bo korzystając chociażby z szyfrowanych komunikatorów takich jak Signal czy WhatsApp, za każdym razem gdy rozstaniemy się z telefonem, by sprawdzić, czy ktoś w międzczasie się z nami nie kontaktował, trzeba wziąć urządzenie do ręki, odblokować, przejść do wybranej aplikacji (kolejności apek na liście nie da się zmienić) i otworzyć ją. To powoduje, że zamiast rzadziej sięgać po telefon, zgodnie z ideą jaka przyświeca Mudicie, sięgałem po niego znacznie cześciej niż po iPhone’a. Mało tego, gdy tylko usłyszy się dźwięk powiadomienia z którejkolwiek doinstalowanej aplikacji, nie wiadomo, która z nich to powiadomienie wysłała, bo nie jest to w żaden sposób oznaczane. Zatem mając kilka dodatkowych, w wielu przypadkach po prostu niezbędnych, programów, w kółko otwiera się je sprawdzając, który z nich ma do przekazania nowe informacje.

Żeby było jasne, ten problem dotyczy tylko sytuacji, w której użytkownik doinstaluje którąś z aplikacji na Androida, ale myślę, że liczba użytkowników którym wystarczy Telefon, SMS, Kalkulator i Kalendarz jest naprawdę niewielka, dlatego szkoda, że jak dotąd deweloperzy nie dodali funkcji ustawienia diody LED, by mogła informować o powiadomieniach z aplikacji. Sporo by to ułatwiło i z całą pewnością rozwiązało by problem, w którym zamiast ograniczyć, czy nawet wyeliminować kompulsywne sięganie po telefon, charakterystyka działania Mudity Kompakt niestety tylko podbija to zjawisko.

Przełącznik Offline+ działa przeciwko użytkownikowi

Druga z istotnych wad Kompakt niestety nie jest do wyeliminowania odpowiednią aktualizacją oprogramowania. Chodzi przełącznik trybu Offline+, który fizycznie odłącza od płyty głównej mikrofony i modem GSM, a także dezaktywuje aparat, WiFi i Bluetooth. W założeniu to świetny pomysł, idealny, by naprawdę odciąć się sieci i skupić się na sobie, czy wykonywanym właśnie zadaniu. Problem w tym, że przełącznik ten wystaje poza obrys obudowy, co ma taką konsekwencję, że chowając i wyciągając telefon z kieszeni spodni przełącznik zmienia swoją pozycję zbyt łatwo.

Mudita Kompakt przełącznik offline+

Po tym, jak kilkanaście razy zdarzyło mi się niezamierzenie przejść w tryb offline, o czym dowiadywałem się czasem po kilkunastu minutach, nieraz po kilku godzinach, byłem zmuszony po każdym wyjęciu telefonu z kieszenie dodatkowo sprawdzać, czy na pewno nie odciąłem się od sieci. Jest to kolejna sytuacja, w której taka a nie inna budowa Mudity Kompakt zmuszała mnie do odblokowywania urządzenia, żeby sprawdzić czy wszystko jest OK, co jest po prostu zaprzeczeniem idei technologicznego minimalizmu i oduczania się nawyku nierozstawania się ze smartfonem. Domyślam się, że problem nie istnieje, gdy nosi się Kompakt w dedykowanym etui, bo wówczas przełącznik po prostu licuje się z powierzchnią pokrowca, ale ja nie należę do fanów silikonowych case’ów, dlatego do swojego Kompakta takowego nie zamówiłem.

Bateria, która nie zachwyca (ale to moja wina)

Testując Muditę Kompakt starałem się w jak najmniejszym stopniu upodobnić to urządzenie do współczesnego smartfona, jednocześnie próbując wycisnąć z niego maksimum możliwości. Doinstalowałem więc Signal, przeglądarkę plików, czytnik PDF (bilety do kina i kolejowe bez problemu działają!), Apple Music i aplikację do słuchania podcastów. Musiałem także dołożyć klawiaturę zewnętrznej firmy, bo ta dostarczona przez Muditę niestety nie ma autokorekty i działa bardzo topornie. Finalnie, korzystając z urządzenia z tymi kilkoma dodatkowymi programami, włączonym Wi-Fi i komórkową transmisją danych udało mi się osiągnąć ledwo ponad 2 dni pracy na jednym ładowaniu.

Mudita Kompakt

Nie jest to wynik, jakiego oczekiwałem. Pewnie nie bez znaczenia jest też fakt słuchania muzyki i podcastów poprzez bezprzewodowe słuchawki, gdy Kompakt dysponuje portem mini jack. Mógłbym też te podcasty pobierać do formatu mp3, wgrywać na kartę microSD i odsłuchiwać offline. Byłem jednak na to zbyt leniwy. Po odinstalowaniu Signala, aplikacji streamingowych i generalnie zaprzestaniu korzystania z internetu, rzeczywiście Kompakt na jednym ładowaniu działa nawet tydzień. Dla mnie jednak, tak mocne odcięcie się od sieci (choćby z uwagi na komunikator) jest niemożliwe.

Mudita Kompakt to antysmartfon dla technologicznego majsterkowicza

Ostatnia rzecz, na którą chciałbym zwrócić uwagę to fakt, że to urządzenie działa pewnie i przewidywalnie (poza wspomnianym przełącznikiem Offline+) do momentu, w którym użytkownik pozostaje w ekosystemie MuditaOS K. Doinstalowywane aplikacje potrafią się crashować, czasem po prostu nie działają tak jak by się tego oczekiwało. W moim przypadku apka do podcastów przez tygodnie działała bardzo dobrze, by w pewnym momencie przestać odtwarzać dźwięk po dwóch, trzech minutach zupełnie bez powodu. Przyczyny nie udało mi się znaleźć do teraz. W ciągu tych kilku miesięcy problem ten pewnego dnia rozwiązał się sam, pomimo, że nie aktualizowałem ani OS’u ani tego programu.


Mudita Kompakt dostaje nawigację GPS i mnóstwo poprawek, ale czy to wystarczy, by zastąpić zwykły smartfon?

Mudita Kompakt dostaje nawigację GPS i mnóstwo poprawek, ale czy to wystarczy, by zastąpić zwykły smartfon?

Po trzech miesiącach od premiery MuditaOS K otrzymał bardzo ważny update. Czy oprogramowanie w wersji 1.2 sprawia, że Kompakt jest w stanie zastąpić klasyczny smartfon? Sprawdziłem to. Mudita Kompakt trafił…

Oficjalne forum pełne jest porad, hacków i rozwiązań dostępnych w Trybie Programisty. Naprawdę, da się spędzić godziny debugując i szukając przyczyn dlaczego coś co działało ostanie dwa miesiące, nagle postanowiło się zepsuć. Czasem da się przy okazji poprawić coś, czego nie usprawnili jeszcze deweloperzy Mudity. Choć takie grzebanie w systemie może brzmieć kusząco dla geeka, to dla przyzwyczajonego do współczesnej technologii użytkownika końcowego może być nie do przejścia. Na coś takiego trzeba mieć nie tylko czas i chęci, ale i umiejętności. Dlatego niestety prawda jest taka, że aplikacje Androida działają tu na słowo.

Ten projekt i tak zrobił na mnie duże wrażenie

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na to, że mimo iż Mudita Kompakt nie zastąpi mi iPhone’a, to i tak jest to sprzęt, który zrobił na mnie duże wrażenie. Sfinansowany na Kickstarze projekt niewielkiej polskiej firmy osiągnął moim zdaniem niebywały sukces. Mudita nie robi smartfonów od dwóch dekad i nie jest technologicznym gigantem z miliardowymi budżetami, a mimo to udało im się stworzyć w pełni działający i naprawdę ciekawy telefon z autorskim systemem operacyjnym, ekranem e-ink, obsługujący nowoczesne technologie takie jak eSIM czy VoLTE.

Kompakt nie jest urządzeniem, które na modłę nowoczesnych smartfonów dostosuje się do mnie i będzie działać tak, jak ja tego oczekuję przełączając kilka check-boxów w Ustawieniach. Okazało się, że to ja musiałbym się dostosować do trybu pracy tego urządzenia, co w przypadku braku widocznych powiadomień i konieczności noszenia dodatkowego etui, finalnie okazało się bardzo problematyczne.