Apple oficjalnie zapowiada premiery w przyszłym tygodniu. Nowe urządzenia są niemalże pewne.
Wiosna wisi w powietrzu – pogoda za oknem z dnia na dzień robi się coraz lepsza, dni robią się coraz dłuższe, a śnieg i lód powoli ustępują miejsca zieleni. Z tego też powodu, Apple postanowiło dokonać wiosennych porządków w swojej ofercie.
Apple, po kilku tygodniach nieustannych przecieków o nadchodzących wielkimi krokami premierach, oficjalnie potwierdziło, że przyszły tydzień będzie obfity w zapowiedzi nowych urządzeń. Czego możemy się spodziewać? Mówi się o iPhonie 17e, nowym, budżetowym MacBooku oraz odświeżonych wersjach różnych iPadów i Maców.
Po co komu plotki, jak ma się Tima Cooka?
Fakt, że Apple szykuje się do większych zapowiedzi w przyszłym tygodniu, od dłuższego czasu nie jest tajemnicą – na początku tego tygodnia Daniel pisał o zaproszeniu na event odbywający się 4 marca, który firma z Cupertino rozesłała przedstawicielom mediów i dziennikarzom. Do tego dochodzą również liczne przecieki o nowych urządzeniach, które zaczęły się coraz częściej pojawiać w kodzie systemów operacyjnych takich jak macOS.

Tak czy inaczej, nie musimy już spekulować, bo sam Tim Cook, prezes Apple, zapowiedział, że nadchodzi „wielki tydzień” dla firmy. Według jego słów, pierwsze premiery ujrzą światło dzienne już w „poniedziałek rano”, co, biorąc pod uwagę różnicę w strefach czasowych, przełoży się na polskie godziny wieczorne. Nie ujawnił jednak jakich produktów możemy się spodziewać, ale w tej kwestii pomocną dłoń zaoferują wszystkie doniesienia medialne z ostatnich kilku miesięcy.
Czego możemy oczekiwać od Apple w przyszłym tygodniu?
Największym pewniakiem jeśli chodzi o najbliższy tydzień, jest moim zdaniem premiera iPhone’a 17e, który zastąpi w ofercie model 16e. Najważniejszymi zmianami ma być procesor Apple A19, który znajdziemy w podstawowym iPhonie 17, szybsze ładowanie bezprzewodowe w standardzie Qi2 (w tym obsługa MagSafe) oraz zaplecze sieciowe w postaci modemu Apple C1X i chipu do łączności bezprzewodowej N1. Jedną rzeczą, która rzekomo ma się nie zmienić, jest cena, która pozostanie na poziomie 599 USD, co odpowiada mniej więcej 2999 zł.

Inną, oczekiwaną przez wielu nowością ma być nowy MacBook, który ma docelowo być najtańszym laptopem w ofercie Apple. Według przecieków, ma być on wyposażony w procesor A18 Pro (z iPhone’a 16 Pro i Pro Max), 8 GB pamięci RAM, ekran o przekątnej 12,9 cali (kto wie, może to będzie ta sama matryca co w iPadach Air) oraz złącze USB-C o przepustowości do 10 Gb/s. Według najnowszych doniesień, śladem swojego poprzednika z 2015 roku, komputer ten ma być wyposażony tylko w jeden port USB-C i gniazdo słuchawkowe mini jack. Wszystkie kompromisy ma wynagradzać cena w postaci 749 USD, co przełożyło by się na około 3300 złotych (wliczając 23% VAT).

Odświeżenia ma również doczekać się Studio Display, który zostanie wyposażony w matrycę Mini-LED (spotykaną w takich urządzeniach jak Pro Display XDR czy MacBook Pro) ora ma oferować rozdzielczość 5K przy częstotliwości odświeżania 90 Hz. Do tego, możliwa jest premiera odświeżonych MacBooków Pro, do których mają trafić procesory M5 Pro i M5 Max, iPada Air z procesorem M4 oraz bazowego iPada z procesorem A18 lub A19 – te premiery są tak na dobrą sprawę kwestią czasu i nawet jeśli nie ujrzały by światła dziennego na początku marca, to i tak nie musielibyśmy pewnie na nie długo czekać.
Wszystko wskazuje na to, że czeka nas niezwykle ekscytujący tydzień wypełniony nowościami. Oczywiście, wszystkie informacje, poza zapowiedzią Tima Cooka, należy traktować z dozą ostrożności, bo jednak przeciek to przeciek. Jednakże, jeśli wspomniane wyżej doniesienia okażą się prawdą, możecie być pewni, że damy Wam o tym znać.
