Ja wiem, że ostatnią wielką premierą w świecie RTSów było „Age of Empires IV”. To nie zmienia nic, na warsztat biorę Against the Storm, polskiej produkcji.

Dlatego postanowiłem poszukać czegoś dla osób, które niespecjalnie mają ochotę na kolejną odsłonę tej serii. Na dodatek jest to gra indie, stworzona przez polskie studio. Nie będę ukrywał, że od dłuższego czasu ostrzyłem sobie na nią zęby. Niech niezbitym dowodem będzie to, że kupiłem ją we wczesnym dostępie. W Epic Store, na którym mam niewiele produktów, a najczęściej korzystałem z Unreal Engine. Tą wyczekiwaną przeze mnie grą jest „Against the Storm”

„Against the Strom” to produkcja, w której niezwykle istotne są cykle

Strategia czasu rzeczywistego przyjemnie doprawiona elementami rougelike’u. Jest w tym połączeniu coś niezwykle wciągającego. Zauważyłem, że „Against the Strom” to produkcja, w której niezwykle istotne są cykle. Różnego rodzaju, ale dwa są najważniejsze. Ten duży, związany z mapą świata, resetuje postęp i tworzy nową przestrzeń do zasiedlenia. Jest po to, aby wymusić na odbiorcy wybór ulepszeń oraz pól dysponujących określonymi surowcami. Żeby nie było za łatwo, to im dalej od centrum gracz stworzy osadę, tym poziom trudniejszy jest wyższy. A warto próbować, ponieważ tylko w ten sposób można zdobyć zasoby pozwalające na wykupienie ulepszeń.

Po wybraniu miejsca, gracz ląduje na mapie wioski. Na początku jest to mała przestrzeń otoczona drzewami z wyraźnie zaznaczonymi polanami. Tutaj pojawia się kolejny cykl, mniejszy i silnie wpływający na rozgrywkę. Czas zabawy składa się z trzech pór, z których ostatnia, burza, jest najgroźniejsza. Negatywnie wpływa na zadowolenie mieszkańców, przez co jest w stanie uruchomić spiralę porażki. Dlaczego? To nie jest tak, że w „Against the Storm” walczy się tylko z przeciwnościami wrogiej natury. Trzeba również zmierzyć się z niezadowoleniem mieszkańców oraz niebezpieczeństwami czyhającymi na polanach. Te dwa elementy sprawiają, że rozgrywka zaczyna się składać z wielu różnych warstw. Trzeba jeszcze spełniać rozkazy prowadzące do zwycięstwa. Co nie zawsze jest łatwe, a ich wybór często wymusza zmianę strategii.

W „Against the Storm” kluczowym elementem jest ciągła zmiana

Od mapy świata, po strategię. Jednocześnie jest to bardzo interesujące i wciągające. Nie zliczę, ile razy przegrałem, ponieważ dokonałem złych wyborów. Jak twórcom udało się sprawić, że taki będący w ciągłym ruchu RTS stał się interesujący?

W dużej mierze za sprawą interesująco rozłożonych decyzji. W przypadku „Against the Storm” muszę wybierać budynki, kamienie węgielne oraz zadania do wykonania. Każdy z tych elementów jest dynamiczny, może się powtórzyć, ale nawet jeśli tak jest, to kontekst jest zupełnie inny. Już sam fakt, że nie dysponowałem tą samą listą budynków w trakcie rozbudowywania osady, wpływa na jej mieszkańców (nie wszystkich byłem w stanie zadowolić) oraz na realizowane rozkazy. Trzeba wybierać, zastanawiać się co będzie się dało zrobić, a co będzie trudne lub niemożliwe do wykonania.

„Against the Storm”, pomimo tego, że jest we wczesnym dostępie, już teraz oferuje mnóstwo interesującej zabawy. W dużej mierze dlatego, że jest to dobrze przemyślana i zaprojektowana gra.