21.05.2026 8:00

A jednak! Trump T1 istnieje, działa i trafia do pierwszych klientów

Cóż za zwrot akcji! Tydzień temu wydawało się, że nic z tego nie będzie, a tymczasem Trump Mobile rozpoczęło wysyłki smartfona T1!

Złoty smartfon Trump T1

Złote smartfony z logo Trump Mobile trafiają do pierwszych klientów, którzy niemal rok temu podjęli ryzyko i wpłacili 100 dolarowy depozyt. Jak wiemy, na przestrzeni ostatnich miesięcy koncepcja amerykańskiego smartfona przeszła nieco zmian. Urządzenie nie jest już reklamowane jako wyprodukowane w USA, ale szczyci się amerykańskim designem i działaniem w zgodzie z amerykańskimi wartościami (cokolwiek może to znaczyć w kontekście smartfona). Kiedy większość obserwatorów rynku, analityków i dziennikarzy wątpiła w urzeczywistnienie się wizji Trump Mobile, zwłaszcza po kwietniowej aktualizacji regulaminu preorderów, firma kierowana przez syna urzędującego prezydenta ponownie zaskoczyła branżę, wysyłając premierowe egzemplarze.

Złoty T1 trafia w ręce pierwszych użytkowników

Jednym z pierwszych użytkowników nowego smartfona okazał się Brian Cheung dziennikarz stacji NBC, dzięki któremu możemy przekonać się jak urządzenie rzeczywiście wygląda. Zaprezentowany przez niego na wizji telefon jest niemal identyczny jak prototyp, który w lutym miał okazję zobaczyć reporter The Verge. Trzeba przyznać, że złoto-żółty kolor obudowy jest na tyle charakterystyczny, że nie sposób pomylić T1 z żadnym innym smartfonem na rynku. Co ciekawe, choć w trudno mówić o zaskoczeniu, na urządzeniu działającym na systemie Android preinstalowana jest aplikacja Truth Social. Z pierwszych wrażeń i relacji dziennikarza NBC możemy wywnioskować, że smartfon wygląda tak jak przedstawiało go Trump Mobile. Także specyfikacja techniczna pokrywa się z zapowiedziami.

Złoty smartfon Trump T1

Brian Cheung zwrócił uwagę na to, że flaga USA nadrukowana w dolnej części obudowy jest niekompletna, bo składa się z 12 a nie 13 pasów. Opowiadając o urządzeniu zażartował, że być może napis Trump Mobile ma być tym brakującym, trzynastym pasem. Większe wątpliwości budzi rzecz jasna kwestia amerykańskości smartfona. Z przekazanych przez reportera informacji wiemy, że urządzenie nie jest wyprodukowane w USA, ale napis na pudełku mówi assembled in USA, co można interpretować jako montaż ze sprowadzonych z zagranicy części, ale tak naprawdę może to też oznaczać jedynie nadrukowanie wspomnianego wizerunku flagi, albo po prostu pakowanie. Otwarta pozostaje także kwestia tego, na jakim hardwarze bazuje tak naprawdę T1.

Eksperci wskazują, że telefon wygląda niemal identycznie jak wydany w 2024 roku HTC U24 Pro. Wskazują na to rozmiary, wygląd górnej części obudowy gdzie znajduje się głośnik, umiejscowienie anten, port słuchawkowy mini jack, a także użyte podzespoły takie jak chip Snapdragon ilość pamięci na dane oraz RAM, czy aparaty fotograficzne. Tak naprawdę, jedynie obszar aparatów fotograficznych wygląda nieco inaczej niż w HTC U24 Pro. W T1 jest to jedna wyspa, natomiast w przypadku tajwańskiego flagowca dwa obiektywy znajdują się blisko siebie w jednym module, natomiast trzeci zamontowano oddzielnie. Widać jednak wyraźnie, że układ szkieł jest identyczny – w obydwu urządzeniach trzeci obiektyw znajduje się w większym odstępie niż drugi od pierwszego i wcale bym się nie zdziwił, gdyby pod hasłem Assembly in USA kryło się dodanie nakładki z logo TRUMP MOBILE na tylną część obudowy HTC U24 Pro.

Póki co smartfon wciąż oferowany jest jako preorder w promocyjnej cenie 499 dolarów. Nie trafił zatem do regularnej sprzedaży, a wysyłka premierowych egzemplarzy nie oznacza, że kolejne zamówienia zostaną zrealizowane. Losy T1 wciąż pozostają niepewne. Ja stawiam, że urządzenie w kolejnych latach będzie prawdziwą gratką dla kolekcjonerów i jeśli ostatecznie nigdy nie trafi do szerokiej dystrybucji, wydane na rynek egzemplarze będą osiągać astronomiczne ceny na portalach aukcyjnych. Zwłaszcza, gdy w przyszłości zmieni się lokator Białego Domu.