5.11.2026 9:30

Temple to monitor pracy serca zakładany na skroń. Producent twierdzi, że to lepsze niż Apple Watch i Garmin

Temple to tajemniczy projekt urządzenia zakładanego na skroń, które mierzy nie tylko tętna i pracę serca, ale również przepływ krwi w naczyniach mózgowych.

Temple

Zdaniem twórców to znacznie dokładniejsze dane niż te dostarczone przez Apple Watch czy Garmin. Ma też kilka innych funkcji w zanadrzu, zaryzykujecie 900 euro w przedsprzedaży?

Temple za 900 euro, robiony ręcznie w Indiach

Temple

To nie brzmi dobrze. Temple jest projektem mało znanej firmy, o której bardzo mało wiemy. Podobno sprzęt jest ręcznie robiony na zamówienie i wysyłany po 3-miesiącach od zamówienia. Cena jest jednak szalona, to aż 900 euro za małą pastylkę na skroń. Co obiecuje za tę cenę producent?

Muszę przyznać, że całkiem niewiele, a wszystko podparte jest badaniami opłaconymi przez firmę. Zdaniem Temple ich mała pastylka umieszczona na skroni śledzi pracę serca i tętno znacznie lepiej niż tradycyjne smart zegarki. Ich własne badanie wskazuje na lepszy współczynnik błędu. Urządzenie ma też deklasować rywali zwłaszcza w strefie wysiłku Z4 i Z5 gdzie normalne smart zegarki radzą sobie gorzej np. ze względu na mechanikę biegu (energiczny ruch nadgarstkiem i mocny kontakt stopy z podłożem zaburzają odczyt).

Temple
Dostępny w 6 wariantach kolorystycznych

To jednak niejedyne możliwości Temple. Sprzęt dzięki unikalnemu umiejscowieniu na skroni może też mierzyć przepływ krwi w naczyniach mózgowych. Po co to robi? Dzięki temu udało się podobno uzyskać wynik bardzo bliski temu, co prezentuje przezczaszkowe USG Dopplerowskie (TCD / TCCD). To pozwala natomiast dawać kolejne odczyty i dane do analizy. Temple nazywa tę funkcję BrainFlow.

Temple mierzy również coś, co nazwano Entropią Spoczynkową (tym jak organizm radzi sobie z regeneracją), Entropią maksymalną (tym jak sobie radzi podczas wysiłku) oraz parametrem Span, który jest wypadkową obu.


COROS APEX 4 — moje pierwsze zetknięcie z marką i pierwsze wrażenia

COROS APEX 4 — moje pierwsze zetknięcie z marką i pierwsze wrażenia

Marka Coros to jedna z tych, o których istnieniu wiedziałem, ale nie było mi wcześniej dane spróbować ich produktów. Czas to zmienić na przykładzie dzisiejszego bohatera Coros Apex 4, którego…

Wszystkie te dane mają nie tyle mierzyć nasz stan podczas treningu, co sposób, w jaki organizm radzi sobie z regeneracją i realną kondycję wysiłkową. To ostatnie w końcu jest znacznie cenniejszą informacją, której producenci nam skąpią, koncentrując się tylko na prezentacji danych, które fajnie będą wyglądały na Stravie.

Producent zapewnia, że nabywcy otrzymują dożywotni dostęp do aplikacji i wszystkich nowych funkcji w subskrypcji, dożywotni zapas uchwytów (naklejek na skroń), pełne wsparcie, instruktaż 1 na 1 oraz ładowarkę. Prawdopodobnie oferta odnosi się jednak do zakupu przedpremierowego.

Niestety mamy za mało informacji o tym, czy to wszystko ma sens. Tłumaczenia na oficjalnej stronie są zbyt enigmatyczne, by dobrze je zrozumieć, nie ma też niezależnych testów oraz relacji pierwszych nabywców. Anonimowi twórcy z Indii i wysoka cena też nie budzą zaufania. Musimy więc poczekać z osądem urządzenia.