Motorola razr fold to piękny i dopracowany składak. Pierwsze wrażenia smartfonu w nowej formie
Motorola razr fold, to pierwszy składany telefon producenta w formie książkowej i właśnie trafił na moje biurko testowe. Czas na garść moich pierwszy wrażeń.
Bardzo czekałem na premierę tego smartfona. Z dwóch powodów. Pierwszym jest to, że bardzo cenię sobie urządzenia Motoroli, a drugim, że będę miał okazję potestować pierwszego w moim życiu folda. Oczywiście miałem okazję obcować z tego typu smartfonami, ale nigdy na dłużej i do końca nie rozumiałem fenomenu. Teraz sytuacja się zmienia i przeprowadzę dogłębne testy nowego telefonu. Czy przekonam się do tego typu urządzeń? Otóż, są na to spore szanse.
Motorola razr fold – pierwsze wrażenia
Pamiętam, jak rok temu wziąłem na testy pierwszego swojego flipa, czyli Motorolę rarz 60 Ulta i nie będę ukrywał – zakochałem się w tym smartfonie i doceniłem jego funkcjonalność. Bazując na doświadczeniu producenta w świetnym wykonaniu składanego telefonu, żywiłem nadzieję, że i fold będzie cechował się jakością premium. Nie pomyliłem się.
Telefon został zapakowany w spore opakowanie, które kryje w sobie smartfona, kabel USB-C, rysik Moto Pen Ultra, igłę do wymiany karty SIM oraz papierologię. W zasadzie – standard, ale trzeba docenić, że w zestawie znajduje się również rysik, schowany w stylowym etui. To co wyróżnia opakowanie folda na tle konkurencji jest zapach. Jak zwykle producent zadbał o tej walor. Opakowanie jest perfumowane, co dodatkowo wpływa na nasze postrzeganie sprzętu w kategoriach produktu premium. Szczegół (o którym często wspominam przy wielu telefonach motoroli), ale cieszy.
Elegancja i świetna jakoś wykonania
Wrażenie produktu premium sprawia oczywiście sam telefon. Motorola razr fold jest dostępna w dwóch wariantach kolorystycznych: PANTONE Blackened Blue (czarny) oraz PANTONE Lily White (perłowy). Ja do testów otrzymałem pierwszą wersję i muszę przyznać, że już dawno nie miałem w ręku telefonu tego producenta w takiej klasycznej barwie. To wcale nie jest wada, bowiem urządzenie wygląda niezwykle elegancko i biurowo, a takie też jest przeznaczenie foldów. Co więcej, plecki zostały wykonane z materiału inspirowanego tkaniną pique diamond. Świetnie się trzyma w dłoni, a antyślizgowa powłoka sprawia, że nie boimy się, że wypadnie nam telefon z dłoni. Do tego nie pozostawimy odcisków palców.
Jak na składanego smartfona to sprzęt cechuje się stosunkowo małą grubością – nawet po złożeniu. Efekt nieco psuje bardzo wystająca wyspa z aparatami, ale gdy położymy złożony telefon na pleckach, to zachowuje stabilność – nie chybocze się na boki. Warto zaznaczyć, że producent od jakiegoś czasu rozwija segment fotografii, a więc i ten element musi być nieco większy, aby pomieścić większe matryce i teleobiektyw.
Topowa specyfikacja i wielofunkcyjny rysik
Motorola razr fold to nie tylko piękny design, ale również topowa specyfikacja. W środku znajdziemy chipset Qualcomm Snapdragon 8 Gen 5 wspierany przez 16 GB RAM oraz 512 GB pamięci wewnętrznej. Treści wyświetlimy 6,6-calowym zewnętrzny panelu oraz wewnętrznym, składanym o przekątnej 8,09 cala.
Po rozłożeniu urządzenie ma zaledwie 4,55 mm grubości, a po złożeniu 9,98 mm. Czy łatwo się otwiera telefon jedna ręką? Otóż – tak średnio bym powiedział, aczkolwiek szpara między ekranami też jest odpowiednia, aby włożyć w nią palec, ale jednocześnie nie sprawia wrażenie, że dostanie się tam zbyt dużo różnych kurzy. Kwestia wprawy.
Po otwarciu – jest zauważalna bruzda, ale tylko wtedy, jak przejdziemy palcem po ekranie lub gdy wyświetlacz jest wyłączony. Na pierwszy rzut oka jest to mało inwazyjny szczegół. Co więcej – ekran jest bardzo jasny, a przeglądanie treści to czysta przyjemność.
Ja bardzo doceniam system Motoroli (w tym obsługa gestami), a w przypadku pracy wielozadaniowej wszystko jest świetnie skonfigurowane. Warto zwrócić uwagę, że do zestawu jest również dołączony rysik, który nie tylko działa na ekranie zewnętrznym, ale również wewnętrznym. I świetnie odczytuje wszystko, co napiszemy. Podpisanie dokumentu i wysłanie go to dosłownie parę sekund.
Możliwości fotograficzne
Złego słowa nie mogę również powiedzieć o możliwościach fotograficznych. Zdecydowanie – Motorola na przestrzeni lat poprawiła ten segment, czego najlepszym przykładem jest Motorola Signature. W zasadzie Motorola razr fold ma taką samą specyfikację jak klasyczny brat. Jedną różnicą jest obecność dwóch aparatów selfie. W tym smartfonie znalazło się łącznie pięć oczek:
- Główny aparat 50 MP (Sony LYTIA 828), przysłona f/1.6, OIS, nagrywanie wideo 8K i Dolby Vision
- Ultraszerokokątny 50 MP (122°), przysłona f/2.0 z trybem Macro Vision od 3,5 cm
Dodtakowy 50 MP (Sony LYTIA 600) z teleobiektywem peryskopowym, 3x zoom optyczny, OIS oraz do 100x Super Zoom Pro wspierany przez AI - Aparat do selfie 32 MP, przysłona f/2.4, nagrywanie 4K i technologia Quad Pixel (w zewnętrznym ekranie 6,6 cala)
- Aparat 20 MP, przysłona f/2.4, do wideorozmów i selfie (w wewnętrznym ekranie 8,09 cala)
Pierwsze sample prezentują się naprawdę dobrze. Świetne detale, nawet przy użyciu aparatu szerokokątnego, który często mocno odstaje w kontrze do głównej jednostki. Nawet przy wyłączonej funkcji podbijania kolorów zdjęcia cechują się świetnym kontrastem i głębią ostrości.
Teleobiektyw x3 świetnie sprawdza się podczas przybliżeń, a ten hybrydowy do x10 również spełnia swoją funkcję. Interesującą opcją jest zrobienia sobie selfie (lub wideo) za pomocą ekranu zewnętrznego. Świetna opcja dla twórców, którzy wykorzystają aparat tylny i jednocześnie widzą siebie w kadrze.
Czy Motorola razr fold jest warta 10 000 zł?
Sa to oczywiście moje pierwsze wrażenia, które są jak najbardziej pozytywne, ale nie ma co ukrywać – nowe doświadczenie zawsze rodzi ekscytację. Świetny sprzęt, który może być istotnym graczem na rynku foldów. Nie można jednak przejść obojętnie obok ceny. Kwota prawie 10 000 złotych za Motorolę, która zawsze była wyceniana dużo, dużo mniej to nie najlepszy slogan reklamowy. Nawet biorąc pod uwagę topową specyfikację, dwa ekrany oraz rysik w zestawie.
Szkoda również, że rysik nie ma swojego miejsca w smartfonie i trzeba go pilnować, aby nie zgubić, aczkolwiek etui jest bardzo eleganckie. Fotograficznie jest naprawdę dobrze i bardzo szybko przyzwyczaiłem się do takiej formy smartfona.
Oglądanie filmów i praca wielozadaniowa to sama przyjemność. Czy finalnie zakocham się w tym modelu i czy to faktycznie sprzęt warty 10 000 zł? Na to pytanie odpowiem w pełnym teście, czyli za jakieś 2 tygodnie.
Specyfikacja techniczna
| Procesor | Snapdragon 8 Gen 5 |
| RAM | 16 GB |
| Pamięć na dane | 512GB UFS 4.1 |
| Ekran | Zewnetrzny: 6.6″, P-OLED, 1080 x 2520 px, 165 Hz Wewnętrzny: 8.09″, OLED, 2232 x 2484 px, 120 Hz |
| Aparaty |
|
| Akumulator | 6000 mAh |
| Ładowanie | TurboPower 80 W (przewodowo) 50 W (bezprzewodowo) 5 W (zwrotne) |
| Klasy odporności | IP49 |
| Waga | 243 g. |
| Wymiary | 160,05 x 73,60 x 9,89 mm |
| Kolory | PANTONE Blackened Blue (czarny) PANTONE Lily White (perłowy) |
| Cena | ok. 9999 zł |

























