Ciemne chmury zbierają się nad OnePlus
OnePlus ma poważne problemy. Firmę opuszczają kluczowi pracownicy przez co obecność na europejskim rynku staje pod dużym znakiem zapytania.
OnePlus to marka, która w 2014 zmieniła rynek smartfonów z Androidem. Branża zdominowana wówczas przez koreańskich gigantów oferowała flagowe modele, których ceny stanowiły dla wielu entuzjastów nowych technologii barierę nie do pokonania, a rozsądnie wycenionych średniaków po prostu nie było. Co więcej, w oczach wielu design i interface sprzedawanych Samsungów i LG był przestarzały i niewygodny. Wtedy na rynku pojawili się Chińczycy prezentując OnePlus One, nowocześnie zaprojektowany telefon z niemal topową specyfikacją w cenie o połowę niżej niż konkurencja. To musiało się udać.
OnePlus może wkrótce zakończyć działalność w Europie
Premierze OnePlus One towarzyszyło wiele emocji, nie tylko tych związanych z demokratyzacją rynku smartfonów. Połączenie niskiej ceny i lepszej niż można by się spodziewać specyfikacji stało się w kolejnych latach schematem powtarzanym przez innych producentów z Państwa Środka, ale założony przez Pete’a Lau i Carla Pei OnePlus zasłynął także kontrowersyjną kampanią reklamową. Zgodnie z założeniami promocji pod hasłem Rozbij Przeszłość (Smash the Past) uczestnicy wybrani przez firmę spośród 140 tysięcy chętnych mieli w widowiskowy i nietuzinkowy sposób zniszczyć swój stary telefon, by w nagrodę móc kupić nowego OnePlus One za jednego dolara.
Wyczyn należało oczywiście nagrać i opublikować, ale problem polegał na tym, że swoje urządzenia zaczęli masowo niszczyć także inni użytkownicy przekonani o tym, że samo to wystarczy, by dostać od OnePlus nowy smartfon za kilka złotych. Ostatecznie firmie udało się wyjść z tego kryzysu obronną ręką i zdobyć serca milionów klientów. OnePlus szybko stał się symbolem firmy, która siłą kreatywności i entuzjazmu garstki geeków potrafi rzucić wyzwanie gigantom takim jak Samsung, LG czy HTC. Teraz jednak wiele wskazuje na to, że przyszłość byłej gwiazdy chińskiej myśli technologicznej może zostać rozbita.
Od miesięcy trwają spekulacje na temat kontynuacji działalności OnePlus, które nasiliły się po tym, gdy Oppo ogłosiło, że Realme wraca do struktury giganta i ponownie stanie się submarką Oppo. Warto w tym miejscu dodać, że Oppo jest także właścicielem OnePlus, dlatego rosną obawy o to, że OnePlus i Realme mogłyby podbierać sobie klientów, co nie byłoby na rękę spółce matce. Teraz pojawiły się informacje, że z europejskiego oddziału OnePlus odeszli kluczowi managerowie odpowiadający z PR i sprzedaż na rynkach UE i Wielkiej Brytanii. Anonimowy pracownik firmy przekazał Android Authority, że oprócz kierownictwa z firmą pożegnało się kilkadziesiąt innych osób: prawie cały zespół z UE opuścił firmę w zeszłym tygodniu. Jedna z osób opublikowała w ubiegłym tygodniu post na LinkedIn:
To naprawdę smutny dzień. Jak zapewne wiecie, „w oparciu o kompleksową ocenę sytuacji na rynku europejskim, wyników biznesowych oraz alokacji zasobów, OnePlus Europe dokonuje obecnie przeglądu regionalnego planu działania i strategii produktowej”. Dla wielu z nas w zespole oznacza to, że będziemy szukać nowej pracy. Ja również.
Pomyślałem, że dam wszystkim znać, że od dzisiaj będę szukał pracy. Jeśli więc szukasz lub znasz kogoś, kto szuka seniora, lidera lub szefa społeczności, daj mi znać.
OnePlus zamknął w ostatnim czasie działalność stacjonarną w Indiach, na rynku, który do tej pory był kluczowy pod kątem sprzedaży. Pozostawiono jedynie sklep internetowy, w którym sprzedawany jest najnowszy model OnePlus Nord 6. Smartfon ten póki co nie trafił do Europy, gdzie, jeśli spojrzeć na historię, seria Nord cieszyła się zainteresowaniem i prawdopobnie byłoby tak nadal. Co więcej, sama nazwa Nord odnosi się do Starego Kontynentu i to właśnie z myślą o naszym regionie powstała ta linia (kodowa nazwa serii brzmiała Avicii na cześć szwedzkiego DJ’a). Od miesięcy też europejskie konta OnePlus na X i Instagramie pozostają nieaktywne, ostanie wpisy pochodzą z lipca ubiegłego roku. Trudno w takich okolicznościach pozostać optymistą, wszystko wskazuje bowiem na to, że marka zniknie na dobre.

