Najnowsze modele Y mają ponoć tajną pojemność baterii zablokowaną przez oprogramowanie.

Tesla Model Y debiutowała w 2020 roku i z miejsca stała się dużym hitem sprzedażowym. Model Y Tesli był najchętniej kupowanym samochodem elektrycznym na świecie w 2022 roku. Rok później, w 2023 roku Tesla Model Y została najlepiej sprzedającym się modelem, bez względu na napęd. To pierwszy raz, gdy tę klasyfikację wygrał samochód elektryczny.

Tesla pod koniec zeszłego roku dyskretnie odświeżyła Model Y, jednak nie nazywając tego oficjalnie liftingiem, który ma nadejść w tym roku. Teraz dowiadujemy się jednak ciekawych informacji na temat bieżącej wersji modelu, który zdaniem CEO Tesli Elona Muska, może mieć większy zasięg.

//dzisiaj na dailyweb

Tesla Model Y może przejechać więcej?

IMG 0290 scaled

Dyrektor generalny Tesli, Elon Musk, napisał w piątek w swoim serwisie X, że Model Y z napędem na tylne koła o standardowym zasięgu, który firma budowała i sprzedawała „w ciągu ostatnich kilku miesięcy”, ma w rzeczywistości większy zasięg niż 260 mil, z którymi był sprzedawany. Kontrowersyjny biznesmen oświadczył, że firma odblokuje kolejne 40-60 mil całkowitego zasięgu, w zależności od tego, jaką baterię mają właściciele Modelu Y, za 1,500 do 2,000 USD. Wszystko ma nastąpić po zatwierdzeniu przez organy regulacyjne.

Nie wiemy dokładnie, o ile samochodów chodzi, bo jakiś czas temu Tesla zastąpiła Model Y o standardowym zasięgu droższą wersją o zasięgu 320 mil. Trudno powiedzieć także, czy dotyczyć będzie to rynku europejskiego, ponieważ specyfikacja naszych Tesli, różni się nieznacznie od samochodów certyfikowanych za oceanem.

Jeździłem Teslą Y, motoryzacyjnie nic mi więcej nie potrzeba

To nie pierwszy raz, kiedy Tesla blokuje programowo zasięg swoich samochodów. Firma ujawniła w 2016 roku, że akumulator o pojemności 70 kWh w Modelu S miał w rzeczywistości pojemność 75 kWh. Dostęp do dodatkowej pojemności wyceniono na ponad 3000 USD. Możliwe, że obecne Modele S i X, które ważą tyle samo co ich odpowiedniki o większym zasięgu, również zostały ograniczone programowo.

Dla branży motoryzacyjnej chowanie za paywallem niektórych funkcji to nic nowego. Polestar pobierał jednorazową opłatę, by zwiększyć moc swojego modelu 2. W Mercedesie większą moc i moment obrotowy w modelach EQE i EQS można było wykupić za pomocą subskrypcji. Najgłośniej było chyba o podgrzewanych fotelach w BMW na subskrypcję. A Wy co sądzicie o takich zabiegach? Dopłacilibyście za dodatkowe kilkadziesiąt kilometrów zasięgu?