Sennheiser Momentum 5 Wireless – słuchawki całkiem na serio, ale z dużym luzem
Sennheiser Momentum 5 Wireless zadebiutowały pod koniec maja. Nowy model to sprzęt całkiem na serio, ale mam też wrażenie, że również na luzie. Zresztą potrafię to udowodnić, bu miałem okazję się mu przyjrzeć i dobrze go posłuchać.
Są wygodne, świetnie grają, mają wszystko i niczego nie udają. Sprawdzą się w poważnych odsłuchach, ale również w drodze do pracy i szkoły. To słuchawki, które są kompletne i dopracowane do perfekcji. Nie uprzedzajmy jednak faktów!
Sennheiser znowu to robi

Momentum 5 Wireless to konstrukcja, która zadebiutowała na rynku 26 maja 2026 roku. Projekt urządzenia oparty jest o doskonały przetwornik 42 mm pochodzący od swojego poprzednika i produkowany w najnowocześniejszym zakładzie marki w Tullamore w Irlandii. Jak podkreśla producent inspirowany on jest słuchawkami z serii HD 600 i dostrojony do pełnego dźwięku z dynamicznym basem. Nowa generacja urządzenia przynosi certyfikacje Hi-Res Audio i technologię Snapdragon Sound™ z obsługą kodeków aptX™ Lossless. Co więcej obsługują one również Dolby Atmos ze śledzeniem ruchu głowy na zgodnych urządzeniach.
Sennheiser Momentum 5 Wireless na pokładzie posiadają obsługę Bluetooth 5.4 w klasie 1 (najmocniejsza moc nadawania), ale słuchawki są gotowe na obsługę Bluetooth 6.0, która nadejdzie w przyszłej aktualizacji oprogramowania. Dzięki układowi aż 8 mikrofonów (po 4 na każdą stronę) system ANC i transparentności jest lepszy o 3 razy, względem poprzednika. Czas działania słuchawek wynosi aż 57 godzin (testowane na wyłączonym ANC, 50% głośności i połączeniu z iOS). Co ciekawe Sennheiser po raz pierwszy zdecydował się na zaprojektowanie słuchawek, tak by użytkownik mógł samodzielnie wymienić baterię w razie potrzeby i to bez specjalistycznej wiedzy.

Warto też wspomnieć o wielu nowościach w dedykowanej aplikacji (o czym powiemy sobie później) oraz świetnym 8-poziomowym korektorze i funkcji Sound Personalization, która za sprawą przewodnika pozwala dostroić słuchawki do naszych preferencji słuchowych. Na koniec warto też powiedzieć o kartonie, który pozbawiony jest elementów plastikowych oraz ulepszonym etui.
Wszystko w zestawie

Sennheiser nie zaskakuje tu swoich oddanych fanów, ale może zaciekawić tych, którzy z produktami firmy nie są zaznajomieni. Zestaw składa się tu z kartonika w słusznych rozmiarach (jest nieco mniejszy od poprzednika), w którym znajdziemy wszystko, czego chciałoby się od marki premium.

Sam kartonik jest kolorowy, ale w całości pozbawiony plastiku. W środku znajdujemy ulotkę, która zachęca do pobrania aplikacji SmartControlPlus do obsługi słuchawek. Fajnie, że jest tu kod QR prowadzący do strony i sklepu z aplikacjami, i że nie trzeba jej szukać samemu jak u konkurencji. Oprócz tego znajdziemy tu również kopertę z instrukcją, która znajduje się w efektownym wycięciu.

Głównym elementem jest tu etui, które skrywa same słuchawki. To tak zwany hardshell, czyli jest ono twarde i zapewnia spory poziom bezpieczeństwa dla słuchawek. Mimo tego jest ono bardzo eleganckie i wykonane z materiałów premium. Całość jest też bardzo dobrze przemyślana — jest tu szlufka do troczenia, wyprofilowanie ułatwiające noszenie w ręce, przegródka na drobiazgi oraz dodatkowe miejsce na kabel USB C i 3,5 mm, które znajdują się oczywiście w zestawie. To perfekcyjnie wykonany zestaw, który ma wszystko, czego można oczekiwać od luksusowej marki.

Pierwsze wrażenia
Sennheiser nie zaskoczył mnie nowym modelem Momentum 5 Wireless. Może to dlatego, że miałem możliwość testowania lub przyglądnięcia się każdemu modelowi w serii. Inną sprawą jest to, że tak jak można przeczytać w anglojęzycznej informacji prasowej, firma koncentruje się na uszlachetnianiu i ulepszaniu produktu, który pokochali użytkownicy, zamiast wymyślaniu koła na nowo.

Jeszcze kilka lat temu słuchawki miały przede wszystkim dobrze grać, a d drugiej kolejności dobrze się prezentować. Mało kto myślał o komforcie. Momentum 5 Wireless świetnie grają (o czym sobie jeszcze powiemy), świetnie wyglądają, ale są też naprawdę wygodne. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo większości słuchawek na rynku mógłbym coś zarzucić. Oczywiście pewne znaczenie ma tu kształt mojej głowy i prywatne przyzwyczajenia, ale w przypadku Sennheisera mogę powiedzieć — że wszystko tu świetnie pasuje, a sprzęt jest naprawdę wygodny. Niska waga, w połączeniu z precyzyjnym systemem regulacji oraz delikatnymi materiałami robią świetną robotę.

Minimalistyczny kształt słuchawek nie rzuca się w oczy, co będzie dużą zaletą dla wielu osób. Nie ma tu też skomplikowanej klawiszologii — ot jedne przycisk do włączania słuchawek i dodatkowy panel dotykowy z gestami. Sam panel działa genialnie. Każdy gest jest rozpoznawany błyskawicznie — u konkurentów takie systemy często zwodzą przez duże opóźnienia w działaniu — tu wszystko po prostu działa! Bo bokach znalazło się miejsce dla portu USB C, gniazda 2,5 mm (kabelek 2,5 mm do 3,5 mm jest w zestawie) oraz kilku diod LED, które informują o naładowaniu urządzenia. Są one jednak bardzo dyskretne, co również mi się spodobało.

Jakość wykonania nie tylko nie budzi zastrzeżeń, ale pozwala sądzić, że to sprzęt na lata. Każdy element jest tu precyzyjnie spasowany i wykonany z jakościowych materiałów. Co ciekawe producent jak już wspominałem, pozwolił na samodzielną wymianę akumulatora przez użytkownika. To dowodzi tego co napisałem powyżej. Jeśli chodzi o sam akumulator, to producent wspomina tu o aż 57 godzinach ciągłej pracy. To chyba jedyna rzecz, której nie przetestowałem dokładnie. Owszem robiłem kilka, kilkugodzinnych odsłuchów, ale to za mało by rozładować sprzęt. Po wyjęciu słuchawek z pudełka i pierwszym sparowaniu sprzęt dysponował około 60% energii. Słuchawki rozładowałem dopiero po kilku dniach, następnie po naładowaniu do pełna, przez następny tydzień w trakcie intensywnego używania nie udało mi się ich rozładować, a bardzo tego chciałem. Dzisiaj je odsyłam i wciąż są naładowane. Jestem przekonany więc, że deklarowane przez producenta wartości są jak najbardziej realne.

Aplikacja i obsługa
Do obsługi słuchawek przyda się aplikacja SmartControlPlus. Wspominałem o niej przy okazji ulotki, którą znajdziecie w pudełku. To prawdziwy kombajn, który podnosi walory użytkowe słuchawek, pozwala na ich konfigurację oraz wprowadza kilka ciekawych dodatków.

Po jej zainstalowaniu polecam od razu otworzyć konto Sennheiser. Dzięki niemu można zapisać w chmurze ustawienia i wykorzystać je, chociażby po zakupie nowego smartfonu i reinstalacji apki lub gdy postanowicie zakupić kolejną parę słuchawek Sennheiser. W moim przypadku odpadły wstępne ustawienia oraz zdefiniowany przeze mnie profil korektora graficznego.
Główne ekran menu składa się z kontrolki do wyboru sprzętu w lewym górnym rogu, ustawień użytkownika w prawym górnym rogu oraz dwóch głównych kart na samym dole.
Menu w lewym górnym rogu pozwala dodawać nowe urządzenia marki Sennheiser, przechodzić z nim onboarding, wyszukiwać sprzęt oraz zapominać, jeśli chcemy się go pozbyć. W prawym górnym rogu dostajemy dostęp do naszego profilu, a w nim ustawień powiadomień, języka aplikacji, wyboru ikony (jednego z 11 wzorów), przydatnych artykułów eksperckich oraz informacji o prywatności, licencjach i regulaminów użytkowania.
Dwie karty na dole ekranu to My Device oraz Settings. Zacznijmy od ustawień, bo to trochę nudniejsza cześć aplikacji. Znajdziemy tu rzeczy do ustawienia, do których w większości przypadków nie będzie trzeba wracać — aktualizacji oprogramowania, jakości dźwięku, wybór kodeków oraz takich funkcji jak detekcja założenia słuchawek (działa to świetnie), smart-pauzy, auto-odbierania połączeń, auto-wyłączania słuchawek, tryby komfortowego połączenia telefonicznego (bardziej naturalny dźwięk), ustawienia komend głosowych oraz ochrony baterii.
Najciekawszą karta to ta główna My Device. To tutaj dostajemy dostęp do najważniejszych ustawień. Możemy tu zarządzać połączonymi urządzeniami (funkcji multiconnect), wpływać na poziom redukcji szumu (ANC) i tryby transparentności, włączyć Dolby Atmos, ustawić korektor dźwięku według profili, własnych upodobań lub z pomocą przewodnika, włączyć odnajdywanie słuchawek, wybrać strefy dźwięku (automatyczna zmienia ustawienia słuchawek w zależności od miejsca, gdzie przebywamy), ustawić sterowanie gestami na panelu słuchawek oraz wybrać kilka dodatkowych opcji.
Aplikacja Sennheisera jest przejrzysta i czytelna. Nie zawiesza się, jest responsywna, a słuchawki błyskawicznie reagują na zadane zmiany. Brak języka polskiego nie stanowi tu problemu. Całość sprawia naprawdę świetne wrażenie dopracowanej aplikacji.
Brzmienie ze znakiem jakości Sennheiser

Nowa generacja zachowuje legendarny, dobrze znany charakter serii MOMENTUM, jednocześnie dopracowując detale brzmienia. Bas pozostaje głęboki, dynamiczny i świetnie kontrolowany, średnica oferuje naturalne, pełne detali wokale, a wysokie tony zapewniają szeroką scenę i dużą ilość szczegółów. Efektem jest uniwersalne, angażujące brzmienie, które sprawdza się w niemal każdym gatunku muzycznym i nie męczy nawet podczas długich odsłuchów.

Jeśli jednak ktoś preferuje inne niż fabryczne strojenie, aplikacja Sennheiser Smart Control Plus oferuje 8-pasmowy korektor oraz funkcję Sound Personalization, która automatycznie dopasowuje profil dźwięku do indywidualnego słuchu i muzycznych preferencji użytkownika.

W tym miejscu warto też powiedzieć sobie o tym, że Sennheiser sporo dobrego zdziałał w kontekście jakości rozmów oraz aktywnej redukcji szumu. Ulepszone algorytmy i aż 8 precyzyjnych mikrofonów znacznie polepszają jakość rozmów prowadzonych przez słuchawki. Testowałem to w pracy, a że sporo w niej rozmawiam, mogłem przekonać się o tym na własnej skórze. Jakość jest słyszalnie lepsza względem poprzednika i nie ma co tu tego ukrywać!

Podobnie jest również w trybem przeźroczystości i ANC. Gdzieś w informacjach o nowym modelu przeczytałem, że radzi on sobie aż 3-razy lepiej z aktywną redukcją szumu niż poprzednik. Tryb przeźroczystości działa precyzyjnie i zauważalnie wzmacnia to, co dzieje się wokół nas. Wszystko to bez dziwnych akustycznych artefaktów. Aktywna redukcja szumu została znacznie poprawiona. Producent wspomina, że poprawiono ją głównie w zakresie średnich częstotliwości. To właśnie w nich mieszczą się najbardziej męczące dźwięki jak harmider w restauracjach, ludzkie głos (czy płacz), sprzęty domowe i biurowe czy w końcu rytm miejskiego życia. Przeprowadziłem kilka testów, które zwykle robię podczas testów słuchawek i muszę powiedzieć, że Sennheiser odrobił lekcję i mocno zbliżył się do światowej czołówki słuchawek z ANC. Co ciekawe pod pewnymi względami jest tu nawet lepiej. Nie wiem, czy to prywatne odczucie, ale nie słychać tak mocno charakterystycznego szumu powstałego przez generowanie dźwięków w przeciwfazie, a samo ANC nie wypływa na odtwarzaną muzykę.
Konkluzja po wysłuchaniu wszystkiego

Przygotowując się do recenzji, przeczytałem o tych słuchawek wiele materiałów i oglądnąłem wiele filmów. Nie pamiętam już gdzie, ale ktoś w internecie stwierdził, że Sennheiser nie goni za tym, by oferować wszystko. Nie zgodzę się z tym – może za tym nie goni, ale ma to wszystko! To słuchawki kompletne, które oferują pod pewnymi względami więcej niż konkurenci.
Perfekcyjny dźwięk o jakości Sennheiser jest powtarzalną cechą serii MOMENTUM. Nowe „piątki” grają na serio i pozwalają otrzymać analityczne brzmienie jeśli tego chcemy, pozwalają jednak również na bardziej spontaniczne i angażujący ton jeśli skorzystamy z bogatych możliwości korektora i efektów dźwiękowych.

Podkręcona specyfikacja znów robi wrażenie. Sennheiser w słyszalny sposób ulepszył ANC i tryb przeźroczystości. Obsługa wielu połączeń i genialny zasięg robią wrażenie nawet na mnie. Słuchawki docenią też osoby, które często siedzą na wideo spotkaniach i dużo dzwonią. Dodatkowa możliwość połączenia kablem poprzez USB C lub 3,5 mm to coś nie do przecenienia. Perfekcyjna aplikacja daje olbrzymie możliwości.
Wykonanie jest perfekcyjne, jakość materiałów niemożliwa, a wygoda nie ma sobie równych (chociaż to sprawa indywidualna). Dodatkowo mamy tu komplet akcesoriów i genialne, płaskie etui.
To wszystko usprawiedliwia cenę — 1699 zł — za słuchawki, które mają swój charakter, ponadczasowe brzmienie, wygodę i styl oraz świetne możliwości to tak naprawdę wcale nie dużo!
Specyfikacja
| Typ | Bezprzewodowe, przewodowe po USB C i dodatkowo 3,5 mm |
| Konstrukcja | Wokółuszne, zamknięte |
| Przetwornika | Dynamiczny, zamknięty o średnicy 42 mm |
| Pasmo przenoszenia | 6 Hz do 40 kHz (Bluetooth, USB), 6 Hz do 22 kHz (wejście analogowe) |
| Poziom ciśnienia akustycznego (SPL) | 108 dB SPL (1 kHz / 0 dB FS) |
| Czas słuchania | do 57 godzin po Bluetooth z włączonym ANC |
| Redukcja szumów | Hybrydowe adaptacyjne ANC |
| Obsługiwane kodeki | SBC, AAC, aptX, aptX HD, aptX lossless, aptX adaptive |
| Bluetooth | Bluetooth 5.4, klasa 1 |
| Mikrofon | 8 wbudowanych mikrofonów |
| Typ baterii | wymienny akumulator litowo-jonowy 700 mAh |
| Temperatura przechowywania | –20 do +60°C |
| Pasmo przenoszenia mikrofonu | 20 Hz – 15 kHz |
| Zniekształcenia harmoniczne (THD) | <0,2% (1 kHz, 100 dB SPL) |
| Złącze | USB C, Jack 2,5 mm |
| Waga | ok. 290 g |
| Wymiary | 180 × 197 × 47 mm (rozłożone na płasko) |
| Temperatura pracy | 0 – 40°C |
| Czas ładowania | 2 godz. (pełne naładowanie) / 10 min. dla 7 godz. słuchania |
| Inne | Kompatybilność z aplikacją Sennheiser Smart Control Plus dla iOS i Android |
Cena i dostępność
Sennheiser MOMENTUM 5 Wireless dostępne są w trzech wariantach kolorystycznych — testowanej wersji czarnej, wersji białej oraz denim (niebieskiej). Słuchawki można nabyć w cenie 1699 zł bezpośrednio w sklepie internetowym producenta oraz u wybranych partnerów.






















