Jak wielu producentów smartfonów, także i Samsung obok flagowych modeli, ma w swojej ofercie gamę urządzeń z nieco niższej półki cenowej. Jak się okazuje, Galaxy S24 FE może pojawić się na rynku szybciej, niż wszyscy się spodziewali.

Seria S24 zadebiutowała w styczniu, wywołując sporo zamieszania, zwłaszcza w kontekście usług Galaxy AI, których możliwości wciąż robią na mnie duże wrażenie. Na początku roku poznaliśmy modele S24, S24+ oraz S24 Ultra, którego zrecenzował dla Was Marcin. W mediach pojawiają się tymczasem informacje modelu S24 FE, który ma pojawić się w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

Poprzedni smartfon Samsunga z „podserii” FE trafił do sprzedaży w październiku ubiegłego roku i mam wrażenie, że fani urządzeń koreańskiego producenta nie spodziewali się premiery najnowszego modelu wcześniej niż na jesień. Z drugiej strony, premiery nie brano też za pewnik z uwagi na to, że Samsung nie był w tej materii konsekwentny, bowiem swego czasu zabrakło wydania Galaxy S22 FE.

Premiera Galaxy S24 FE ma nastąpić jeszcze tego lata

Takie wnioski płyną z informacji opublikowanych przez koreański portal TheElec, który podaje, że jedna z firm produkujących podzespoły dla Samsunga rozpoczęła masową produkcję elementów wyświetlaczy OLED. Anapass, bo tak nazywa się dostawca, wytwarza układy scalone TED (TCON Embedded Driver IC), które są niezbędne do działania ekranów OLED wykorzystywanych przed Samsunga. Dziennikarze podali, że skala produkcji tych komponentów wskazuje na „miliony sztuk”, o czym ma świadczyć prognoza przychodów Anapass z tego tytułu na poziomie 100 miliardów wonów, czyli około 74 milionów dolarów.

[Wideo] Expert Pro RAW w Samsungu Galaxy S24 Ultra – na co to komu?

Pod koniec lutego pojawiły się z kolei informacje dotyczące konferencji Unpacked, która ma odbyć się w połowie lipca. Jak dotąd plotki mówiły o możliwych premierach nowych modeli z serii Fold, Flip, zagarków linii Galaxy Watch 7, a także innowacyjnym Galaxy Ring. Jeśli potwierdzą się najnowsze doniesienia Koreańczyków, czeka nas naprawdę arcyciekawe wydarzenie. Wróćmy jednak do Galaxy S24 FE. Biorąc pod uwagę przecieki dotyczące skali oraz technologii produkcji, na jaką zdecydował się Samsung zlecając pracę swojemu partnerowi wynika, że podobnie jak w przypadku S23 FE, to właśnie piękny i niemal doskonały panel OLED będzie tym punktem specyfikacji, który przekona do zakupu tego smartfona największą ilość klientów.

Jeśli chodzi o pozostałe składowe danych technicznych, to mamy spodziewać się pojemności 128 GB w standardzie UFS 3.1, lub szybszej odmiany w wariancie 256 GB, 12 GB RAM oraz baterii 4500 mAh. Samsung zdążył nas już przyzwyczaić do tego, że modele ze serii S z dopiskiem FE są bardzo rozsądnie wycenionymi urządzeniami oferującymi wydajność zbliżoną do flagowych konstrukcji. Oczywiście jak zawsze należy liczyć się z tym, że smartfony dystrybuowane w USA i Kanadzie będą napędzane innymi procesorami, niż te, które pojawią się w Europie. Nie liczyłbym w tym roku na odstępstwo od tej reguły, a zatem do polskich użytkowników trafią najpewniej urządzenia z Exynosem.

Ciekawi mnie jeszcze kwestia Galaxy AI, która jak pisałem we wstępie, pozostaje silną kartą przetargową rękach Samsunga w kontekście serii Galaxy S24. Jeśli modele z „podserii” FE również zyskają do niej darmowy dostęp, nadchodzący S24 FE ma duże szanse na gigantyczny rynkowy sukces. Z drugiej jednak strony, Samsung może obawiać się kanibalizacji własnej linii produktowej i istotnie ograniczyć dostępność narzędzi sztucznej inteligencji na tańszych urządzeniach. Czy tak się stanie przekonamy się prawdopodobnie już w lipcu.