Usługi streamingowe do 2027 roku stracą nawet 113 miliardów dolarów. Winne temu jest piractwo, które rośnie nieprzerwanie od 2020 roku. Dlaczego w dobie wygodnego i niedrogiego dostępu do kultury wracamy do niechlubnych praktyk?

W samym 2020 roku piractwo na stronach internetowych wzrosło o 31 proc. Odpowiedzialne za wspomnianą kwestię były blokady covidowe, przez które osoby pozostające w domu szukały darmowej formy rozrywki. Oczywiście nakaz dystansowania społecznego nie stanowi żadnego usprawiedliwienia dla łamania prawa lub licencji. Sęk w tym, że problem pogłębia się, a najbliższe lata mają okazać się wyjątkowo bolesne dla usługodawców oferujących streaming muzyki i filmów. Paradoksalnie możemy więc spodziewać się wzrostu cenników Spotify, Netflixa czy HBO Max, gdyż koszt strat niemal zawsze przerzucany jest na klienta.

Piractwo

Jeśli piractwo się nie zatrzyma, Netflix, Spotify i inny zabiją nas cenami

W Polsce temat piractwa nie jest do końca jasny dla internautów, dlatego też wyjaśnijmy pewną kwestię. Pobieranie z sieci muzyki i filmów nie jest nielegalne, o ile ich nie udostępniamy. Wyklucza to więc wszelkiej maści torrenty. W przypadku gier i programów nawet pobieranie bez udostępniania jest przestępstwem. W ten oto sposób dochodzimy do pewnego wniosku – za pobieranie piosenek i seriali z internetu nie spotka nas kara, gdyż kodeks karny takowej nie przewiduje. Owszem, twórca czy dystrybutor mogą nas pozwać, ale tylko w formie cywilnej z wnioskiem o odszkodowanie. To jednak skrajne przypadku.

Choć sytuacja na innych rynkach nie jest identyczna, można powiedzieć, że i tak mamy do czynienia ze swego rodzaju przyzwoleniem na „piractwo”. Tak, działanie na niekorzyść twórcy to zwyczajnie piractwo. Wyobraźmy sobie, że pracujemy cały miesiąc dla naszego pracodawcy, po czym ten uznaje, że jednak weźmie za darmo „nasze działania” i nie ureguluje należności. To idealnie obrazuje istotę piractwa.

Niestety, według danych firmy badawczej Parks Associates, do 2027 roku dostawcy usług streamingowych (tylko w USA) stracą na piractwie nawet 113 miliardów dolarów. Z 22 proc. wskaźnika piractwa w 2022 przejdziemy do wzrostu do 24,5 proc. Jest jednak jeden mały problem…

Czy współdzielę kont to piractwo?

Serwisy streamingowe mają problem nie tylko z piractwem, czyli niezgodnym z licencjami pobieraniem muzyki czy filmów z sieci. Kłopotliwe okazuje się bowiem współdzielenie kont, dzięki czemu dostęp do treści – wbrew regulaminowi – uzyskują również znajomi użytkownika.

Nie ryzykowałbym, nazywaniem wspomnianego zjawiska – piractwem, ale bez wątpienia może ono godzić w dobro danego podmiotu i w połączeniu z nielegalnymi działaniami istotne obciążą budżet.

ChatGPT kontra prawo autorskie. Czeka nas rewolucja?