Gdyby nie to, że opłacam giereczkowy abonament Microsfotu – Game Pass, to na tę grę nie zwróciłbym uwagi.

Wiem, że wiele razy to podkreślałem. Po prostu nie jestem człowiekiem, który uważa, że Game Pass nie jest w stanie zaoferować czegoś ciekawego. Uważam, że jest inaczej. Mnie, osobie, która zawsze szczególnym uczuciem darzyła mniejszych twórców w gamedevie, Game Pass ułatwia eksperymentowanie. Bez większych wątpliwości pobieram produkcje będące we wczesnym dostępie. Czasem trafiam na coś ciekawego, a innym razem nie. Na pewno nie mam wyrzutów sumienia, że dałem się nabrać na marketingowe opowieści, które były dalekie od rzeczywistości. U mnie niektóre gry równie szybko lądują na dysku, co z niego wylatują. Na szczęście wciąż zdarzają się perełki, o których warto pisać i mówić.

"Let's Build a Zoo" pozwala na stworzenie własnego ogrodu zoologicznego
Tłum odwiedzających w „Let’s Build a Zoo” to nie tylko spore przychody, ale także mnóstwo problemów do rozwiązania

Gry ekonomiczne to gatunek, który cenię szczególnie. Pamiętam takie tytuły, jak „Rollercoaster Tycoon” lub „Railroad Tycoon”. Sądzę, że wciąż nie doczekały się godnych następów.

W przypadku „Zoo Tycoon” sprawa ma się trochę inaczej. Jest to gra, która miała swoją premierę w 2001 roku. Pierwsza część została dość ciepło przyjęta, natomiast sequel już niespecjalnie. Od tamtej pory pojawiały się różne wariacje, na temat prowadzenia własnego ogrodu zoologicznego. Bywały takie, które wciągały mnie na godziny, ale zdarzały się też tytuły, w których z trudem wytrzymywałem 15 minut. „Let’s Build a Zoo” zdecydowanie należy do tej pierwszej grupy. Gdyby nie to, że od 28 września jest dostępna w Game Passie, to jestem przekonany, że nigdy bym jej nie kupił. Tylko spojrzałbym na zrzuty ekranu, przeczytał opis i stwierdził, że to jakaś próba sprzedaży nostalgii. Bo czym innym może być pixelartowy tycoon?

R E K L A M A

Okazuje się, że jest porządną grą i niepotrzebnie trzymam w sobie tę niechęć do tej formy oprawy graficznej. Pobrałem „Let’s Build a Zoo” i przepadłem. Dawno nie miałem przyjemności zagrać w tak dobrze zrealizowaną grę ekonomiczną. To nie jest jakaś marnie wykonana strategia, w której zbiera się zwierzątka. „Let’s Build a Zoo” oferuje przemyślany game design.

Sama budowa zoo wymaga skoordynowania wielu różnych elementów, które ta produkcja prezentuje w ciekawy sposób. Jako właściciel parku mam pełną władzę na wszystkim. Mogę ustalić ceny biletów, organizować rekrutacje, tworzyć ścieżki oraz budować zagrody dla zwierząt. Mało? „Let’s Build a Zoo” daje możliwość zarządzania tym, co się sprzedaje na terenie ogrodu zoologicznego. Można wybrać czy pamiątki będą wykonane z tandetnego plastiku, czy z porządnej żywicy. Podobnie jest piciem i jedzeniem. Oczywiście im lepsza jakość, tym większy koszt utrzymania danego budynku. A windowanie cen, aby zwiększyć marżę, wcale nie jest takim doskonałym pomysłem.

Goście są kluczowi dla powodzenia ogrodu zoologicznego. Muszą być zadowoleni, oczywiście wszystkich życzeń spełnić się nie da. Co mi się bardzo spodobało. Zawsze znajdą się malkontenci, którym nie będzie pasowała cena biletu i z tym trzeba się liczyć. Szybko zrozumiałem, że prowadzę wirtualny biznes.

Dlatego optymalizacja przychodów i wydatków jest kluczowa. Co można zrobić, aby zwiększyć popularność własnego ogrodu zoologicznego? Najlepiej jest pozyskiwać interesujące zwierzęta. W tym momencie dotarło do mnie, że w „Let’s Build a Zoo” istnieje olbrzymia warstwa skierowana do graczy opętanych kolekcjonowaniem. Jestem jednym z nich, poczułem potrzebę zebrania wszystkich okazów. Co wcale nie jest takie łatwe. Zwierzętom trzeba zapewnić odpowiedni wikt i opierunek. Koniecznie jest posiadanie konkretnych typów wyposażenia, zagród oraz żywności. Na dodatek konieczne jest ich rozmnażanie, aby tworzyć nowe odmiany. Nie wszystkie zwierzaki są dostępne schronisku, czasem trzeba się wymienić z innym zoo.

Mechanizm kolekcjonowania, który automatycznie nie wyklucza już zebranych elementów, bardzo mi się podoba. Jest prosty, wygląda wręcz jak wzięty z jakiejś gry mobilnej. Podejrzewam, że świetnie by się monetyzował. Twórcy „Let’s Build a Zoo” wzięli ten fundament i na jego podstawie zbudowany wciągający system kolekcjonowania, który jest ważnym elementem rozgrywki.

W "Let's Build a Zoo" zarządza się każdym elementem
W „Let’s Build a Zoo” trzeba dbać o pracowników

W tej produkcji nie ma żadnej waluty premium i specjalnego sklepu. Aby odblokować nowe budynki, trzeba rozwijać własny ogród zoologiczny.

Drzewko technologiczne jest spore. Można w nim odblokować nie tylko nowe budynki i aktywności, ale także elementy dekoracyjne wraz z ich wariacjami. To ostatnie może trochę drażnić, ponieważ wydawanie punktów na inny rodzaj kosza, mimo to w tym szaleństwie jest metoda. Drzewko ma dodatkową warstwę w postaci ulepszeń dla poszczególnych elementów. Aby je odblokować, trzeba odblokować wszystkie badania na dany. Dla mnie była to kolejny etap zabawy, ponieważ moje zoo borykało się z różnymi problemami. Wtedy zaczynałem przeglądać drzewko technologiczne w poszukiwaniu rozwiązań oraz nowych możliwości. Często odpowiedzią były właśnie wspomniane wcześniej ulepszenia. Oczywiście tutaj też znaczenie ma kontekst kolekcjonerski.

Skoro już chcę zebrać wszystkie zwierzęta, to przecież pragnę również odkryć całe drzewko. Co może się okazać trochę bardziej skomplikowane. Niektóre odkrycia wymagają spełniania dodatkowych warunków. Na przykład utrzymania konkretnego poziomu moralności. A cóż to takiego jest?

Dla mnie wprowadzenie tego wskaźnika sprawiło, że poczułem dodatkową zachętę do grania w „Let’s Build a Zoo”. Stanąłem przed wyborem, którego absolutnie się nie spodziewałem. Musiałem zdecydować, czy chcę, aby moje zoo było betonową pustynią, w której zwierzęta są tylko towarem lub pięknym parkiem, w którym dba się o jego mieszkańców oraz środowisko. Wśród gości zauważyłem handlarzy egzotycznymi gatunkami. Równie chętnie kupowali ode mnie zwierzęta, co zapewniało zastrzyk gotówki, ale negatywnie wpływało na moralność. Tutaj znaczenie miało także to, czy dbałem o pracowników oraz jakie decyzje podejmowałem w krytycznych momentach. Ten pozorny drobiazg sprawił, że bardziej związałem się z moim wirtualnym zoo.

Gry ekonomiczne, to nie tylko systemy, w których pali się zasoby, aby uzyskać inne. „Let’s Build a Zoo” udowadnia, że wystarczy połączyć ze sobą kilka przyjemnych elementów, aby otrzymać ciekawą grę. Rozgrywka jest elegancka, nieźle przemyślana i — co najważniejsze! — daje mnóstwo zabawy! Fani tycoonów powinni obowiązkowo odpalić ten tytuł!

Perełki z Game Pass II: Coś dla dinozaurów pamiętających Final Fantasy Tactics”