Wielkimi krokami wchodzimy w jesień, a więc w czas długich wieczorów. Warto sięgnąć po Game Pass.

Coś trzeba wtedy robić. Na pewno znajdą się amatorzy spędzania czasu na świeżym powietrzu, o ile takie się znajdzie. Dlatego, być może, w czasie chłodnych wieczorów, lepiej zostać w domu. Myślę, że wtedy dobrze usiąść przy jakiejś dobrej, wciągającej grze logicznej. Takiej, która jednocześnie zmęczy i da poczucie satysfakcji z rozwiązanej zagadki. Z przykrością zdaję sobie sprawę, że takich produkcji to ze świecą szukać. Nie ma ich zbyt wiele, często okazują się nadmiernie skomplikowane lub proponują do bólu powtarzalne scenariusze. W ostatnich dniach zauważyłem, że w giereczkowym abonamencie z Microsoftu pojawiły się trzy produkcje, które powinny trafić do serc miłośników gier logicznych.

Przykładowa mapa z Exapunks
fot: materiały prasowe Zachtronics

Pereł w Game Passie jest znacznie więcej, ale ich prezentowanie zacznę od tytułów zmuszających do myślenia

Nie za sprawą wyborów moralnych lub konieczności wybrnięcia z trudnej etycznie sytuacji. Proponuję coś innego. Zagadkę. Trochę przestrzenną, trochę matematyczną. Niezależnie od jej charakteru, zmusza ona do ruszenia głową. Zresztą jest ich więcej, mają zróżnicowany poziom trudności i często więcej, niż jedno rozwiązanie. Dzięki czemu, po zaprezentowaniu pierwszego rozwiązania, można spróbować podejść do problemu w inny sposób. Być może bardziej elegancji lub optymalny? Zawsze warto spojrzeć na zagadkę z innej perspektywy, podejść do niej trochę inaczej, niż z ciążącą koniecznością znalezienia rozwiązania. Tylko gdzie znaleźć taką grę? Ciekawe jest to, że w chwili pisania tego artykułu, w Game Passie znajdują się trzy tytuły, które dobrze wpisują w powyższą historię.

R E K L A M A

„Opus Magnum”, „Shenzhen I/O” oraz „Exapunks” to doskonałe przykłady cudownych gier logicznych. Z całkiem niezłym tutorialem oraz interesującą historią w tle. Dzięki temu łatwo się wsiąka się w prezentowane zagadki, których poziom bywa różny, ale zawsze najbardziej podobało mi się to, że wszystkie są osadzone w snutej w tle opowieści.

W „Shenzhen I/O” tworzyłem elektronikę poprzez układanie przekaźników i ścieżek. A potem to wszystko jeszcze programowałem za pomocą języka opracowanego w grze. Najbardziej nietypowym doświadczeniem był podręcznik w formie pliku pdf, który miałem otwarty na drugim monitorze. Podobało mi się przeglądanie przykładów oraz czytanie dokumentacji konkretnych przekaźników. Natomiast w „Opus Magnum” zostałem alchemikiem, a moim zadaniem było tworzenie skomplikowanych mechanizmów. Odkrywanie kolejnych reakcji oraz tworzenie ciekawej symetrii bardzo mi się spodobało. Jednak najmilej wspominam „Exapunks”. Tam wcieliłem się w hakera. Modyfikowałem i wykradałem dane. Wszystko to za pomocą konfigurowalnych botów.

Przykładowy układ scalony z gry "Shenzhen I/O"
fot. materiały prasowe Zachtronics

Wszystkie wspomniane przeze mnie produkcje mają w sobie coś wciągającego, ale i tak największe wrażenie zrobił na mnie niezwykle elegancki game design

Nic nie stało na przeszkodzie, aby twórcy poszli po linii najmniejszego oporu i ubrali swoje tytuły w jakieś proste scenografie. Pozbawione historii, wymagające po prostu przeklikania. Mogli skupić uwagę odbiorcy wyłącznie na rozwiązywaniu zagadek, rozwinąć tylko ten element. W przypadku gier ze studia Zachtronics jest inaczej. Zawsze stanowią one porządnie przygotowany tytuł. Pełen nie tylko porządnych zagadek, ale także niezłego UI oraz ładnych grafik. O muzyce się nie wypowiem, bo w takich grach lubię wrzucać sobie własny soundtrack, taki, przy którym dobrze mi się myśli. Niemniej uważam, że osobom pracującym w Zachtronics udało się opracować własny styl tworzenia gier.

Jest ich zdecydowanie więcej, niż te trzy, o których napisałem. Po prostu akurat te są dostępne w abonamencie Microsoftu. Uważam, że będą idealne na zbliżający się czas chłodnych wieczorów. Lubię je też wykorzystywać jako swoiste przestawienie głowy. Szczególnie gdy zdarza mi się dzień wypełniony spotkaniami, wtedy potrzebuję zmienić kontekst i produkcje Zachtronics idealnie się do tego nadają.

Zapamiętałem też ciekawe podejście do języka, jaki stosują w swoich grach. Nie mam na myśli dialogów, ale sposoby rozwiązywanie zagadek. Zawsze jest to forma programowania połączona z zabawą w przestrzeni. Zmienia się tylko metoda prezentowania elementów. Niekoniecznie muszą to być komendy wpisywane przez użytkownika, jak to jest w przypadku „Exopunks” oraz „Shenzhen I/O”, Mogą to także być elementy maszyny, ramiona przenoszące reagenty, bo tak właśnie jest w „Opus Magnum”. We wszystkich tych produkcjach często kluczowe jest znalezienie odpowiedniego rytmu w danej zagadce oraz spełnienie stawianych wymagań. Rozwiązań jest mnóstwo, dlatego zawsze warto poszukiwać tego optymalnego.

League of Legends i Valorant ze specjalnymi bonusami dla abonentów Game Passa