Nintendo traci 14 miliardów dolarów przez problemy na rynku pamięci RAM
Dramat rynku pamięci RAM odbija się echem na innych rynkach. Nintendo straciło właśnie 14 miliardów dolarów kapitalizacji, a to dopiero początek problemów, które w dalszej perspektywie dotką branżę sprzętu elektronicznego.
W wyniku wielu zawirować, ale głównie szalonego popytu na pamięci DDR, który generowany jest przez firmy z dziedziny AI, na rynku doszło do kuriozalnej sytuacji. Ceny pamięci RAM i dysków SSD po prostu wystrzeliły w kosmos. Szerzej pisał o tym Jakub. Sprawa jest jednak rozwojowa i wydaje się, że wszyscy możemy przez nią ucierpieć.
Nintendo ostro w dół

Nintendo zaprezentowało drugą generację pstryka już prawie pół roku temu. To sprzęt, który całkiem pozytywnie został odebrany. Potwierdza to również doskonała sprzedaż — na 30 września raportowano sprzedaż grubo ponad 10 milionów sztuk (wczoraj pojawiła się plotka, że obecnie to już 15 milionów). Wiemy, że oryginalnemu modelowi zajęło to 10 miesięcy. Wraz z zapotrzebowaniem na konsole, rośnie jednak również zapotrzebowanie na pamięci RAM oraz SSD, które stosuje Nintendo w swoich konsolach (12 GB RAM LPDDR5X oraz 256 GB pamięci SSD na dane).
Zauważyli to giełdowi spekulanci i inwestorzy. Wczoraj cena akcji Nintendo spadła aż o 4,7%. W praktyce oznacza to, że wartość firmy uległa obniżeniu o aż 14 miliardów dolarów. Wszystko przez to, że do produkcji sprzętu używa się pamięć RAM droższych o ponad 40% i pamięci NAND droższych o blisko 10%. Spekulanci nie wiedzą, jak przełoży się to na plany firmy, ale musi to oznaczać albo wzrost ceny konsoli (co będzie się wiązać z mniejszą sprzedażą) lub obniżenie marż (co poskutkuje mniejszymi dochodami). Tak czy siak, sprawa wygląda poważnie.
Wszystko wskazuje, że to nie jedyny producent, który może się spodziewać rykoszetów spowodowanych podwyżka cen pamięci. W praktyce może to również mieć ogromny wpływ na klientów, bo sprzęt również będzie drożeć.
