19.09.2025 11:00

Ktoś wybebeszył vape’a i zrobił z e-papierosa serwer WWW dla własnej strony

Jest kilka rzeczy, których w dzisiejszych czasach po prostu nienawidzę. Na liście TOP10 umieściłbym waporyzatory. Okazuje się jednak, że wiele z nich ma jednak coś pozytywnego w sobie. To układy, które są już tak zaawansowane, że mogą działać jako serwer WWW dla małych stron.

Serwer

Kocham moich znajomych, ale nienawidzę ich vapów, e-papierosów i wszystkich innych substytutów papierosa. Można kupować najbardziej fikuśne olejki, ale one zawsze śmierdzą jak psia kupa. Nie powstrzymało mnie to jednak od zbierania od znajomych jednorazówek, które zwykle wyrzuca się do kosza. Po co? Okazuje się, że wiele z nich ma całkiem dobre akumulatory, które świetnie sprawdzają się w mikro projektach komputerowych i elektronicznych. Producenci przesuwają granicę i tworzą coraz bardziej zaawansowane waporyzatory. Niektóre z nich mają w sobie prawdziwe komputery.

Vape ze śmietnika działa jako serwer WWW

PUYA C642F15
PUYA C642F15 Fot: Bogdan Ionescu

Jakieś dwa lata temu ruszyłem z dwójką znajomych do Biedronki w zakupowym szale. Na jednej z grup elektronicznych, ktoś wrzucił zdjęcia bardzo popularnego waporyzatora wielokrotnego użytku, który jak się okazało, miał wbudowane świetnej jakości ogniwo 18650. Producent sprzedawał go promocji, poniżej kosztów produkcji z myślą, że odbije sobie na liquidach. Cała armia geeków i nerdów ruszyła do biedry po waporyzator z myślą o pozyskaniu akumulatora, który w tej sytuacji był dwa razy tańszy niż kupiony osobno w internecie.


Był Doom uruchomiony na szczoteczce i kosiarce. Teraz ktoś go odpalił na przejściówce do HDMI

Był Doom uruchomiony na szczoteczce i kosiarce. Teraz ktoś go odpalił na przejściówce do HDMI

To chyba już nikogo nie dziwi. W zasadzie doczekaliśmy się momentu, gdy uruchamianie Dooma na najdziwniejszych sprzętach przybrało formę zawodów — kto znajdzie prostsze lub dziwniejsze urządzenia. Okazuje się, że…

Bogdan Ionescu to zapalony inżynier i miłośnik origami. Jak napisał na swoim blogu, od jakiegoś czasu zbiera od swoich znajomych zużyte, jednorazowe waporyzatory. Ostatnio przy rozbieraniu takiego, który pochodzi od popurarnego producenta (Bogdan celowo nie podaje nazwy, by nie reklamować szkodliwego produktu) znalazł układ, który bardzo go zaskoczył.

To chip PUYA C642F15. Bogdan był zaskoczony, ale również bardzo podekscytowany, bo rozpoznał układ. Jakiś czas wcześniej przeczytał artykuł o najtańszych mikrokontrolerach flash, jakie można zdobyć na rynku.

Specyfikacja:

  • 24 MHz Coretex M0+
  • 24 KB pamięci flash
  • 3 KB statycznej pamięci RAM
  • kilka urządzeń peryferyjnych, z których żadnego nie da się użyć.

Ci, którzy się znają od razu zauważą, że to tragiczna specyfikacja. Jak twierdzi Bogdan, w obecnych czasach 10-letni smartfon ma problemy z załadowaniem wyszukiwarki Google, a ten układ jest 100 razy gorszy. Okazuje się jednak, że jest też na tyle dobry, by postawić na nim serwer.

Trochę kodowania i pracy później, Bogdan postawił na układzie serwer. Hostuje on swoją stronę w tym miejscu. Projekt stał się wiralem i serwer niestety nie wyrabia ze wzmożonym ruchem (w chwili pisania tego tekstu). Kopię strony możecie jednak zobaczyć w Wayback Machine.

Z jednej strony to ciekawa sytuacja, która pokazuje jak technologia, szybko się rozwija. Z drugiej strony pokazuje ciemne oblicze przemysłu, który generuje elektrośmieci, którym można by dać drugie życie. W obwodzie pojawia się też sprawa szkodliwości e-papierosów, ale dailyweb to nie miejsce na takie tematy.