27.01.2026 8:00

Koniec darmowego czytania zapisanych artykułów na Kindle

Kindle jak wiele innych podobnych mu urządzeń świetnie sprawdza się nie tylko jako czytnik książek, ale i dłuższych artykułów czy poradników. Niestety popularny Instapaper nie będzie już darmowy.

Instapaper logo

Kiedy w połowie ubiegłego roku świat obiegła informacja, że Mozilla zamyka usługę Pocket, miliony użytkowników na całym świecie musiało znaleźć jej odpowiednik. Sam znalazłem się w tym gronie, bo regularnie korzystałem z opcji zapisywania sobie artykułów lub dłuższych tekstów ze stron internetowych, by przeczytać je później. Co więcej, prawie nigdy nie wracałem do zachowanej treści na komputerze czy telefonie, ale właśnie na czytniku, by w spokoju, z dala od rozpraszających powiadomień i niebieskiego światła ekranu móc skupić się na ciekawych materiałach. Gdy właściciele Firefoxa ogłosili jednak, że wyciągają wtyczkę od Pocket znalazłem jego następcę – Instapaper.

Instapaper na Kindle tylko w płatnym abonamencie

Na aplikację Instapaper trafiłem za sprawą Kobo, bo właśnie na urządzeniu tego producenta poznałem Pocket. Kiedy odkryłem, jak wygodnie się z niej korzysta i jak przyjemnie wraca się do zapisanych tesktów na e-czytniku, dość szybko stało się to dla mnie codziennością. Wiadomość o wygaszeniu usługi Mozilli była dla mnie dość trudna i byłem ciekaw, co zrobi z tym faktem Kobo. Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się większej reakcji, w końcu Pocket było zewnętrzną aplikacją. Czytniki Kobo pracują na autorskim systemie operacyjnym, więc użytkownik nie jest w stanie samodzielnie zainstalować nic dodatkowego.


Rakuten Kobo Libra Colour – wszechstronnie zachwycający, ale nie bez wady

Rakuten Kobo Libra Colour – wszechstronnie zachwycający, ale nie bez wady

Od momentu wyjęcia tego urządzenia z pudełka, spędzony z nim czas zamiast w dniach, liczyłem w przerzuconych stronach i kartach zapisanych w cyfrowym notatniku. To była ciekawa podróż. Czytnik Libra…

Japończycy sprawili mi jednak wielką niespodziankę, bo po jednej z aktualizacji, Pocket podmieniono na Instapaper, dzięki czemu całkiem płynnie mogłem wrócić do swoich przyzwyczajeń i cieszyć się z analogicznych funkcjonalności zamkniętej apki właściciela Firefoxa. Wróćmy jednak do Kindle. Okazuje się, że posiadacze tego sprzętu od 19 lutego nie będą mieli dostępu do Instapaper, o ile nie opłacą subskrypcji, która kosztuje 60 dolarów rocznie. Do tej pory, użytkownicy czytników Amazona mogli po zalogowaniu się do Instapaper korzystać z funkcji Save to Kindle i następnie czytać zarchiwizowane treści na ulubionym urządzeniu. Problem jednak w tym, że każdorazowe zapisanie artykułu i wysłanie go do użytkownika generuje koszty.

Generowanie podsumowań Kindle wymaga od nas sporych nakładów. Musimy przeanalizować sporo artykułów, pobrać zdjęcia do każdego z nich, zapisać wszystko na dysku, stworzyć plik ePub i wysłać go na Twój adres e-mail Kindle.

Od wielu lat oferujemy tę usługę za darmo, ponad sto tysięcy osób zapisało się do podsumowań Kindle, a większość z nich to użytkownicy darmowi.

Tymi słowami decyzję Instapaper tłumaczy Brian Donohue, który wypowiedział się na Reddicie w szerokokomentowanym wątku na temat zmian jakie zajdą w usłudze dedykowanej Kindle. Zwrócił on uwagę, że obsługa czytników Amazona generuje coraz większe koszty, których Instapaper nie może już dłużej brać na siebie. Trudno nie łączyć tego z wciąż drożejącymi pamięciami RAM i rosnącymi cenami energii elektrycznej spowodowanej szaleńczą rozbudową centrów danych dla AI. W tej samej dyskusji odniesiono się także do funkcji czytania treści na czytnikach Kobo. Posiadacze tych urządzeń nie będą zmuszeni do wykupywania abonamentu, ponieważ w tym przypadku dane pobierane są przez API Instapaper, co nie obciąża zasobów tak bardzo, jak w przypadku wysyłania danych bezpośrednio do czytników Kindle.