3.06.2024 9:00 | Aktualizacja: 3.06.2024 10:09

Rakuten Kobo Libra Colour – wszechstronnie zachwycający, ale nie bez wady

Od momentu wyjęcia tego urządzenia z pudełka, spędzony z nim czas zamiast w dniach, liczyłem w przerzuconych stronach i kartach zapisanych w cyfrowym notatniku. To była ciekawa podróż.

6028257f2 scaled

Czytnik Libra Colour marki Rakuten Kobo poza tym, że jest pierwszym tego typu urządzeniem, jakie miałem przyjemność zawodowo testować, zaintrygował mnie z dwóch dodatkowych powodów. Pierwszy z nich znajduje się już w nazwie urządzenia — nie na co dzień ma się do czynienia z kolorowym ekranem E-Ink. Drugim aspektem, obok którego nie mogłem przejść obojętnie, jest rysik umożliwiający nanoszenie notatek i zakreślanie fragmentów książek.

I już w drugim akapicie tej recenzji będę musiał uciec się do małego spoilera. Ekran Libra Color nie zawiódł, a Kobo Stylus 2 zdał test na piątkę z minusem. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej (a mam nadzieję, że tak) zaparzcie herbatę i usiądźcie wygodnie. Opowiem Wam, co projektantom i inżynierom Kobo się udało, a jakie elementy wymagają poprawy. Zapraszam do recenzji.

Dane techniczne

Wyświetlacz 7-calowy wyświetlacz E Ink Kaleido™ 3 z funkcją FastGLR i trybem ciemnym
1264×1680
300 PPI – czarno-białe treści
150 PPI – kolorowe treści
Wymiary 144,6 × 161 × 8,3 mm
Waga 199,5 g
Rzeczywiste wymiary i waga mogą się różnić w zależności od konfiguracji i procesu produkcyjnego.
Pamięć 32 GB
Procesor Dwu-rdzeniowy 2 GHz
Łączność Wi-Fi 802.11 ac/b/g/n (dwuzakresowa 2,4 i 5 GHz), technologia bezprzewodowa Bluetooth® oraz łącze USB typu C
Bateria 2050 mAh, działa przez kilka tygodni*
* Jedno ładowanie czytnika wystarcza na 40 dni codziennej 30-minutowej lektury przy jasności ekranu na poziomie 30% i wyłączonej technologii bezprzewodowej Wi-Fi i Bluetooth®.
Wodoszczelność IPX8 – do 60 min na 2 metrach głębokości
Podświetlanie ComfortLight PRO – możliwość regulacji jasności i temperatury barwowej w celu redukcji światła niebieskiego
Personalizacja iType: 13 różnych czcionek i ponad 50 stylów czcionek
Obsługiwane formaty 15 formatów plików obsługiwanych natywnie (EPUB, EPUB3, FlePub, PDF, MOBI, JPEG, GIF, PNG, BMP, TIFF, TXT, HTML, RTF, CBZ, CBR)
Audiobooki Kobo**
** Audiobooki dostępne tylko w wybranych krajach. Wymagane są bezprzewodowe słuchawki lub głośnik Bluetooth®.
Obsługiwane języki Czytniki Kobo eReader obsługują następujące języki: angielski, francuski, francuski (Kanada), niemiecki, hiszpański, hiszpański (Meksyk), włoski, kataloński, portugalski, portugalski (Brazylia), holenderski, duński, szwedzki, fiński, norweski, turecki, japoński, chiński tradycyjny, polski, rumuński i czeski.

 


Kobo Libra Colour, mały czytnik, który łamie schematy – pierwsze wrażenia

Kobo Libra Colour, mały czytnik, który łamie schematy – pierwsze wrażenia

Kobo Libra Colour to czytnik inny niż wszystkie i choć może brzmieć to jak mało kreatywny slogan, w tym przypadku jest to stwierdzenie jak najbardziej prawdziwe. Oto relacja z moich…

Zajrzyjmy do pudełka

Jak relacjonowałem w moich pierwszych wrażeniach, opakowanie czytnika wykonano w całości z materiałów pochodzących z recyklingu i poza folią przykrywającą powierzchnię ekranu, nie znajdziemy tam żadnych tworzyw sztucznych. Na pierwszy plan wybijają się żywe kolory (wydrukowane przy użyciu sojowego atramentu) odwzorowujące barwy jakie może wyświetlić ekran E Ink Kaleido™ 3. Zaprezentowany na urządzeniu dokument jest pełen zakreśleń i dopisków, które czytelnik może nanieść dedykowanym rysikiem Kobo Stylus 2. Intrygująca zapowiedź, zwłaszcza, że na rynku nie ma aż tak wielu urządzeń z podobnymi możliwościami, tak naprawdę w tej cenie i rozmiarze konkurencji nie ma żadnej.

Wracając do zawartości opakowania, trzeba powiedzieć, że jest skromnie, poza samym urządzeniem i instrukcją szybkiego startu, wewnątrz znajduje się tylko przewód USB służący do ładowania i synchronizacji. Szkoda, że złącza to nie nowocześniejsze rozwiązanie USB-C – USB-C. Wydawałoby się, że takie połączenie staje się już standardem. Po kilku tygodniach testów dodam także, że przewód mógłby być dłuższy — zwiększyłoby komfort czytania w momencie, gdy urządzenie zostanie podłączone do źródła zasilania. Brak dołączonej ładowarki nie powinien być żadnym zaskoczeniem w przypadku, gdy Rakuten Kobo tak wielką wagę przywiązuje do ekologicznego aspektu swoich produktów. Jeśli chodzi o opakowania akcesoriów, to tutaj także postawiono na prostotę. Kartonik ze stylusem zawiera dwie zapasowe końcówki oraz instrukcję.


Kobo Libra Colour, mały czytnik, który łamie schematy – pierwsze wrażenia

Kobo Libra Colour, mały czytnik, który łamie schematy – pierwsze wrażenia

Kobo Libra Colour to czytnik inny niż wszystkie i choć może brzmieć to jak mało kreatywny slogan, w tym przypadku jest to stwierdzenie jak najbardziej prawdziwe. Oto relacja z moich…

Pierwsze kroki

Po uruchomieniu czytnik wymaga krótkiej konfiguracji polegającej na założeniu konta w serwisie Kobo. Cały proces można przejść na urządzeniu, ale jest też możliwość szybkiego powiązania czytnika z już istniejącym kontem. Od pierwszych chwil byłem pod wrażeniem szybkości działania Libra Colour i mam tu na myśli nie tylko prędkość ładowania się kolejnych ekranów konfiguratora, ale też czas reakcji na wybranie kolejnych znaków z ekranowej klawiatury. Czytnik oprócz połączenia z kontem na stronie producenta daje też możliwość synchronizacji z Dyskiem Google, Pocket i Dropboxem, co sprawia, że po dosłownie kilku chwilach możemy korzystać z wszechstronności tego urządzenia. Mnie szczególnie ucieszyła opcja połączenia konta Pocket, ponieważ daje to możliwość czytania artykułów i treści „z internetu” na nie męczącym oczu ekranie E-Ink bez konieczności zapisywania stron www jako PDF i przesyłania takiego pliku na czytnik.

Aby rozpocząć pracę ze stylusem, należy go aktywować. Polega to na podłączeniu urządzenia do źródła zasilania w celu „obudzenia go”. Co ważne, rysik działa także podczas ładowania. Tuż obok portu USB-C znajduje się dioda informująca o stanie jego baterii, niestety nie udało mi się odczytać wartości procentowej na czytniku. Wygląda na to, że z powodu usterki w oprogramowaniu, wartość pozostałej w akumulatorze energii nie wyświetla się. Mam nadzieję, że kolejna aktualizacja naprawi ten błąd i pod ikoną baterii na czytniku będzie można odczytać także dokładny stan zasilania rysika.

Rakuten Kobo Libra Colour

Libra Colour wprowadza użytkownika w podstawowe funkcjonalności poprzez mini przewodnik zawierający dosłownie kilka slajdów omawiających najważniejsze kwestie związane z nawigacją i poruszaniem się po menu. Ważne, że krótkie wprowadzenia pojawiają się nie tylko w kontekście czytania, ale również w Notatnikach oraz fakt, że w każdej chwili można do nich wrócić. Za to należy się zdecydowany plus. Myślę, że byłoby  jeszcze lepiej, gdyby z poziomu urządzenia dostępna była pełna instrukcja, jaką można znaleźć na stronie Raktuen Kobo w zakładce Pomoc, bowiem nie wszystkie elementy menu wydają się na tyle intuicyjne, by użytkownik mógł opanować je bez użycia metody prób i błędów.

Rakuten Kobo Libra Colour
Wprowadzenie

Bibliotekę czytnika można zasilić zdalnie przez jedną z usług chmurowych, poprzez podłączenie czytnika do komputera, albo, co w przypadku tego typu urządzeń wydaje się najbardziej oczywistym rozwiązaniem, korzystając ze sklepu bezpośrednio na urządzeniu. I tutaj niestety spotkał mnie spory zawód. Z punktu widzenia polskiego czytelnika oferta jest zdecydowanie niesatysfakcjonująca. W zasobach sklepu nie udało mi się znaleźć wielu popularnych w naszym kraju autorów takich jak Remigiusz Mróz czy Andrzej Sapkowski. Niemniej jednak miałem wielką ochotę, by zacząć czytać, sięgnąłem więc po alternatywne pozycje.

Rakuten Kobo sklep
Rakuten Kobo – polska strona sklepu

Czytanie to czysta przyjemność!

Tego rozdziału nie mogę rozpocząć, nie wracając jeszcze na chwilę do oferty sklepu Rakuten Kobo. Z uwagi na to, że producent nie pozwala na zainstalowanie na urządzeniu zewnętrznych aplikacji takich jak najpopularniejsze w Polsce Legimi czy Empik Go, czytelnik pierwsze kroki skieruje do zakładki Discover, pod którą znajduje się sklep z ebookami i audiobookami. Serwis dostępny jest także pod adresem https://www.kobo.com/pl/pl/ebooks i jego oferta książek po polsku zdaje się być jeszcze niegotowa, by powalczyć o klienta znad Wisły. Na poparcie moich słów posłużę się choćby zrzutem ekranu, na którym widać, że pierwsze miejsce listy bestsellerów zajmuje „Pan Wołodyjowski”. Na cyfrowych półkach księgarni Kobo nie udało mi się też znaleźć ani jednej pozycji wspomnianego Remigiusza Mroza czy Stephena Kinga. Brak wyników na hasło „Tolkien” ostatecznie potwierdził, że markę Rakuten Kobo czeka jeszcze sporo pracy, jeśli chce zaistnieć w świadomości polskich czytelników.

Nie ma co się jednak obrażać, bo Libra Colour to urządzenie, które zachęca do czytania, a więc pora otworzyć na nim jakąś książkę. By dostać się do zsynchronizowanych kont Dropbox czy Google należy wybrać opcję Więcej znajdującą się na głównym ekranie. Czytnik bardzo sprawnie pobiera dane poprzez Wi-Fi, a załadowane tytuły pojawiają się w zakładce Moje Książki. Teraz wystarczy już tylko jedno dotknięcie okładki, by rozpocząć przygodę.

Rakuten Kobo Libra Colour
Moje książki

Kiedy myślałem o Libra Colour, zanim zacząłem z niego korzystać, wydawało mi się, ze kolorowy ekran będzie tylko dodatkiem, umożliwiającym wielobarwne zakreślanie, ewentualnie sprawdzi się w czytaniu komiksów. Jednak zupełnie nie doceniałem jego efektu w kontekście okładek tradycyjnych książek. Ebooki, mimo że znakomita większość czytników dysponuje czarno-białymi ekranami wciąż zawierają przecież kolorowe okładki i ilustracje, czego na urządzeniu innymi niż Libra Colour po prostu nie da się w pełni odczuć. Cyfrowa półka na testowanym przeze mnie urządzeniu prezentuje się znakomicie, choć trzeba wziąć pod uwagę, że kolory wyświetlane przez ekran E-Ink nie są tak żywe i pełne jak na tabletach z ekranami OLED. Przydałaby się także możliwość regulacji kontrastu.

Rakuten Kobo Libra Colour

Libra Colour ma niesymetryczną budowę. Jeden z boków jest wyprofilowany specjalnie po to, by ułatwić chwyt urządzenia i na tejże krawędzi znajdują się przyciski nawigacyjne. Napisałem „jeden z boków”, ponieważ w zależności od indywidualnych preferencji, może to być lewa, prawa lub dolna część — zawartość ekranu obraca się, podobnie jak ma to miejsce na smartfonach, a zatem zarówno osoby prawo jak i lewo ręczne mają pełną swobodę korzystania z czytnika. Funkcję automatycznego obrotu można zablokować w menu, dzięki czemu unikniemy niezamierzonej zmiany orientacji tekstu. Konstrukcja Libra Colour bardzo mi się podoba. Niesymetryczność urządzenia pozwala na wygodne czytanie w każdej pozycji, a przyciski służące do przewracania kolejnych stron znajdują się w idealnym miejscu (kierunek ich działania też jest konfigurowalny). Strony można również zmieniać dotykając prawej lub lewej części ekranu. Włączenie lub wyłączenie tej opcji jest możliwe poprzez Ustawienia.

Czytnik daje szerokie możliwości konfiguracji wyświetlanego tekstu, co ma niebagatelny wpływ na wygodę czytania. Po dotknięciu dolnej lub górnej krawędzi strony otwierają się dwa paski, które dają dostęp do szeregu opcji. Możemy wybrać jeden z kilkunastu krojów czcionki, dostosować jego rozmiar, zmienić odstęp między wierszami czy poszerzyć lub zwęzić obszar marginesów. Nie spodziewałem się aż tylu opcji i warto jeszcze zaznaczyć, że rozmiar fontu można dostosować bardzo dokładnie — suwak wielkości ma dość niewielkie „skoki”, dzięki czemu na 7-calowym ekranie może zmieścić się naprawdę sporo tekstu. Wielkość liter można także modyfikować gestem szczypnięcia i rozsunięcia bezpośrednio na stronie, ale muszę przyznać, że działa to mało precyzyjnie i jeśli o mnie chodzi, korzystanie z tej metody kończyło się zawsze ustawieniem zbyt dużego lub zbyt małego fontu.

W menu jest także możliwość zmiany poziomu jasności oraz barwy światła, ale w tym przypadku dużo wygodniej zmienić ją poprzez przesunięcie palca w górę lub w dół wzdłuż lewej krawędzi ekranu — niebywale intuicyjne! Przy okazji trudno byłoby nie wspomnieć o możliwości włączenia automatycznej regulacji temperatury podświetlenia ekranu zależnej od pory dnia. Jest to świetne rozwiązanie, z którego byłem zadowolony za każdym razem kiedy czytałem tuż przed snem. ComfortLight PRO daje także możliwość włączenia trybu ciemnego, co jest jednak w pewnym stopniu ograniczone, bowiem ustawienie to działa tylko na stronach książek, pozostałe ekrany menu czytnika pozostają w niezmienionym stanie.

Na Libra Colour czyta się doskonale. Strony zmieniają się bez opóźnień, a dzięki rozdzielczości 300 PPI tekst jest wyraźny i trudno nawet dostrzec pojedyncze piksele. Na nowo ładowanych ekranach nie zauważyłem cieni czy artefaktów składających się z pozostałości po poprzednich liniach. Książki czytałem zarówno w formatach EPUB jak i PDF i nie odnotowałem istotnych różnic w wydajności urządzenia, w obu przypadkach było wzorowo! Co więcej, załadowałem do czytnika także kilka cięższych dokumentów zawierających grafiki oraz kolorowe wykresy i tu ponownie, zarekomenduję Libra Colour, bo jako przeglądarka np. raportów giełdowych czy analiz sprawdzi się całkiem dobrze.

Rakuten Kobo Libra Colour

Zaznaczanie, zakreślanie i notowanie – to spora wartość dodana

Przejdźmy teraz do tematu, który sprawia, że Libra Colour to coś więcej niż tylko czytnik ebooków. Na początku chciałbym nadmienić, że zakreślanie tekstu w książkach (sprawdzałem format EPUB) jest możliwe bez sprzedawanego oddzielnie rysika. Wystarczy przytrzymać i przeciągać palcem po interesujących nas liniach. Po zakończeniu zaznaczania otworzy się menu kontekstowe, z którego można wybrać kolor zakreślenia (jeden z czterech). Jest także możliwość dodania notatki. Po wyborze tej opcji otworzy się pełna klawiatura ekranowa QWERTY umożliwiająca wprowadzenie tekstu. Każde z kolejnych zakreśleń może mieć inny kolor, a poprzez dotknięcie i przytrzymanie końcowego fragmentu danego zaznaczenia jest możliwa edycja barwy. Nieco inaczej sprawa wygląda w przypadku użycia rysika, bowiem aby zaznaczyć tekst, trzeba przytrzymać przycisk. I tutaj pojawia się pewna niekonsekwencja. W menu znajdującym się na górnym pasku można zmienić jedynie kolor i rozmiar linii długopisu, a zatem narzędzia do odręcznego notowania na marginesach czy nawet tekście książki. Jeśli jednak otworzymy plik PDF, to pod tym samym menu znajdziemy możliwość edycji ustawień zakreślacza, co jest dużo wygodniejsze niż przytrzymywanie palca na już zakreślonym tekście. Przy okazji dodam, że jeśli chodzi o PDFy, to w ich przypadku nie ma możliwości zakreślania tekstu palcem, niezbędny jest Kobo Stylus 2.

Sporządzanie notatek i zakreślanie zdań jest bardzo użyteczną opcją. Szczególnie przyda się to w książkach poradnikowych, biografiach czy podręcznikach. Ja sam ostatnio skierowałem swoje zainteresowania w kierunku filozofii i dla mnie tak funkcja jest nie do przecenienia. Świetne jest to, że do notatek i podkreśleń można w każdej chwili wrócić, dokonać zmian czy po prostu daną adnotację usunąć. Przypomnę też, że rozbudowane opcje czytnika dają możliwość dowolnego poszerzenia marginesów, dzięki czemu na odręczne notatki jest więcej miejsca. Gdyby jednak było go za mało (prawda też jest taka, że 7-calowy ekran nie daje zbyt wiele przestrzeni na odręczne pismo po bokach), zawsze jest szansa na dodanie dłużej notatki przy użyciu klawiatury.

Rakuten Kobo Libra Colour
Notatka

W znakomitej większości przypadków zaznaczanie tekstu czy notowanie na marginesach działało bez zarzutu, ale spotkałem się kilka razy z sytuacją, że kilka słów w zdaniu „nie chciało” się zaznaczyć. Efekt był taki, że fragment tekstu pozostawał bez tła, mimo że funkcja powinna zadziałać. Zauważyłem, że gdy zwiększyłem rozmiar fontu o dosłownie jeden poziom, zaznaczenie na danym fragmencie tekstu wyświetlało się już w pełni. Jest to drobnostka, ale jednak zauważalna.

Książka na lato – zobacz, co czytają projektanci z Google

Byłem też ciekaw jak zachowa się czytnik gdy zanotuję coś w orientacji poziomej, a następnie obrócę ekran o 90 stopni. W takim przypadku na marginesie pojawia się oznaczenie, że wybrany fragment posiada notatkę, którą można odczytać, klikając na ikonę.

Jeśli do tej pory wydawało Wam się, że stylus jest zbędnym dodatkiem, pora to wrażenie odmienić. Na głównym ekranie menu znajduje się zakładka Moje notatniki, która daje dostęp do sekcji, w której użytkownik może tworzyć własne notesy, pamiętniki, planery i rysunki. Wybierając opcję stworzenia nowego notatnika mamy do wyboru dwie możliwości. Jest nim notatnik podstawowy, czyli de facto pusta kartka, którą możemy wypełnić w dowolny sposób pisząc lub rysując. Z narzędzi kreślarskich do wyboru jest zwykły długopis, wieczne pióro, pióro do kaligrafii, pędzel i zakreślacz. Każdej z końcówek możemy przypisać jeden z dziesięciu kolorów. Ponadto, w każdym momencie możemy zmienić tło, korzystając z 37 wzorów takich ja na przykład kropki, linie, kolumny czy tabulatory gitarowe. Opcji jest naprawdę sporo, nie ma najmniejszego problemu, by stworzyć swój własny planner dnia lub miesiąca albo narysować prosty storyboard. Zapisane strony można wyeksportować do formatu PDF, JPEG albo PNG.