30.01.2026 14:04 | Aktualizacja: 30.01.2026 14:20

HUAWEI FreeClip 2 – piękne i tak lekkie, że nie poczujesz ich w uszach. Pierwsze wrażenia

HUAWEI FreeClip 2 trafiły na moje biurko testowe, a właściwie – na moje uszy. Czas najwyższy, aby dostarczyć wam trochę moich pierwszych wrażeń.

HUAWEI FreeClip 2

O tych słuchawkach pisałem na łamach dailyweb już dwa razy – najpierw przy okazji chińskiej premiery, a następnie – w momencie, kiedy trafiły one na polskim rynek. Mnie one zainteresowały z dwóch powodów. Po pierwsze poprzednia generacja zebrała świetne opinie (również w naszej redakcji), a po drugie – chciałem sprawdzić słuchawki bezprzewodowe o tak oryginalej konstrukcji OWS (Open Wireless Stereo).

HUAWEI FreeClip 2 – pierwsze wrażenia pięknych i lekkich słuchawek

HUAWEI FreeClip 2

HUAWEI FreeClip 2 są dostępne w czterech wariantach kolorystycznych – niebieskim, czarnym, w odcieniu różowego złota i białym. Ja otrzymałem do testów słuchawki w tej ostatniej wersji, więc bardzo klasycznie. Już samo etui świetnie się prezentuje. Pokryte jest chropowatą powłoką, dzięki której nie musimy się bać, że wyślizgną nam się z dłoni. W przeciwieństwie do poprzedniej generacji, „domek ładujący” pchełki jest bardziej kwadratowy, aniżeli owalny. Już samo etui sprawia wrażenie, że trzymamy w dłoni produkt premium. Po otwarciu naszym oczom ukazują się cudownie wyglądające słuchawki, które lśnią jak miliony monet.

HUAWEI FreeClip 2

Niezwykła konstrukcja urządzenia składa się z trzech elementów: kulki akustycznej, która umieszczana jest wewnątrz małżowiny usznej, fasolki umieszczanej za uchem oraz łączącego oba te elementy mostka C-Bridge, wykonanego z przyjaznego dla skóry, płynnego, białego silikonu. Nie będę krył zachwytów. To jedne z piękniejszych słuchawek dousznych, jakie miałem w ręku, a trochę ich przez ostatnie 3 lata przetestowałem. W zasadzie mogą służyć jako część naszej garderoby, bowiem wyglądają jak minimalistyczne kolczyki w formie klipsów. Huawei składa ukłon w stronę płci pięknej.

huawei

W przeciwieństwie jednak do słuchawek dousznych musimy wiedzieć, jak umieścić je w uszach. Nie jest to oczywiście skomplikowana fizyka kwantowa, ale warto włączyć szybki samouczek. Jest on dostępny z poziomu aplikacji Huawei Audio. Na początku miałem też problem, aby odpowiednio włożyć słuchawki do etui. Jednak po dwóch/trzech raz opanowałem tę sztukę. Oczywistym jest, że perfekcyjnie ulokowanie jest niezbędne, aby pchełki się ładowały. Poza tym w przeciwnym przypadku nie zamkniemy etui.

 

Słuchawki przez bluetooth parują się momentalnie, co jest ogromnym plusem, bo parę razy miałem problemy ze sparowaniem pchełek ze smartfonem, czy to na systemie Android czu iOS. Tutaj tego problemu nie ma. Muszę się też przyznać, że po włożeniu ich do uszu obawiałem się, że zaraz mi wypadną. Są niezwykle lekkie i praktycznie ich nie czujemy. Oczywiście od razu zastosowałem im terapię szokową, czyli zacząłem skakać, przebiegłem się po lesie i stwierdzam, że nie musimy się obawiać, iż wypadną nam one w jakikolwiek momencie. To ogromny komfort użytkowania. Są lekkie jak piórko, o czym świadczy specyfikacja – jedna pchełka waży jedynie 5,1 g. Ponadto każda z nich nie jest przypisana do prawego/lewego ucha. Mamy więc pełną dowolność wkładania.

Ciekawe funkcje obsługi gestów

HUAWEI FreeClip 2

Ważną funkcją w słuchawkach bezprzewodowych jest obsługa gestów. Tych oczywiście nie zabrakło w HUAWEI Free Clips 2. Poprzez aplikację Huawei Audio możemy przypisać dane działanie poprzez dwukrotne lub trzykrotne tąpnięcie w dowolną częśc pchełki, a nawet nie celując palcem w urządzenie. Jako, że mają one połączenie kostne to wystarczy nacisnąć okolice ucha, aby uaktywnić daną opcję. Personalizacja dotyczy zarówno prawej, lewej jak i obu słuchawek. Dostaniemy możliwość przełączania na następny utwór, odtwarzanie/wstrzymanie treści multimedialnych, czy wybudzanie asystenta głosowego.

Producent wprowadził również zmiany w stosunku do poprzedniej generacji umożliwiając zmianę głośności z poziomu samej słuchawki. Kiedy przeciągniemy palcem po fasolce z góry na dół zmniejszymy poziom głosności, natomiast dół-góra – podgłośnimy utwór muzyczny bądź oglądany film. Doceniam taką możliwość, aczkolwiek trzeba trochę potrenować, aby uzyskać dany efekt. Ciekawą opcją jest również sterowanie głową. Wystarczy skinąć lub porząsnąć głową, aby odebrać lub odrzucić połączenie. Świetna funkcjonalność, szczególnie w zimie.

Dźwięk czysty, ale bez ANC

No dobrze, ale jak brzmią Free Clips 2? Po pierwszych dniach użytkowania nie mogę powiedzieć złego słowa, bo dźwięk jest czysty, a przy danych utworach doświadczyłem zwiększone poczucie dźwięku przestrzennego. Jak na tego typu konstrukcję to jakość dźwięku jest naprawdę niezła, aczkolwiek często musiałem mocniej podgłośnić, aby poczuć więcej basu. Ważne jest też dokładne umiejscowienie kulki akustycznej w uchu.

Musimy jednak mieć świadomość, że zabrakło ANC, a więc będą do nas dochodzić dźwięki otoczenia. Można je oczywiście nieco zagłuszyć podbijając głośność, ale zdecydowanie większą przyjemność użytkowania odczujemy w domu. Obsługiwane kodeki to SBC i AAC oraz L2HC, zarezerwowany tylko dla urządzeń HUAWEI.

Na temat trzymania na akumultorach poświęcę więcej czasu w pełnym teście. Producent deklaruje do 9 godzin odsłuchu i do 38 godzin z etui ładującym.
Jednocześnie, wystarczy 10 minut ładowania, aby cieszyć się kolejnymi 3 godzinami
użytkowania. Póki co jestem w stanie stwierdzić, że nie są to statystyki nie mające odzwierciedlenia w rzeczywistości. Cieszy szczególnie szybkie ładowanie.

HUAWEI FreeClip 2 aż chce się testować

HUAWEI FreeClip 2

Przyznam szczerze – dawno tak bardzo nie cieszyłem się z testowania słuchawek. Największym plusem jest ich lekkość i brak dyskonfortu, że trzymamy je w uszach. W zasadzie często zapominałem, że ich używam. Piekny design, całkiem niezły dźwięk i to po prostu sprzęt, który chce się używać.


Motorola Signature zaskakuje smukłością, specyfikacją i możliwościami foto. Pierwsze wrażenia

Motorola Signature zaskakuje smukłością, specyfikacją i możliwościami foto. Pierwsze wrażenia

Motorola Signature trafiła na moje biurko testowe. Nawet nie będę ukrywał – lubię testować urządzenia tego producenta. I w tempie niemalże ekspresowym dostarczam wam swoje pierwsze wrażenia. Czy ten flagowiec…

Moje pierwsze wrażenia są bardzo poztywne. Czy mój entuzjam się utrzyma, to się okaże. Za jakieś dwa/trzygodnie dam wam znać, czy jest to faktycznie sprzęt warty 799 złotych. Warto też pamietać, że o ofercie promocyjnej. W okresie od 22 stycznia do 8 marca 2026 roku zakupić słuchawki o 100 zł taniej, w cenie 699 zł.