Artystom puściły nerwy, bo AI wykorzystuje ich twórczość. Postanowili zemścić się w kreatywny sposób
W ostatnich miesiącach możemy zaobserwować spory szum wokół tematu sztucznej inteligencji. Najwięcej dzieje się w kwestii tego, jakie niesamowite wizje i pomysły AI może generować w bardzo wiarygodny i realistyczny sposób. Problem jest jednak jeden – tak naprawdę AI niczego nie wymyśla samodzielnie i tutaj jest przysłowiowy pies pogrzebany.
Takie platformy jak DALL·E 2, Lensa AI, czy Midjourney potrafią wygenerować oszałamiające wyniki, które zmuszają nas do zadania pytania – czy sztuczna inteligencja osiągnęła już taki poziom rozwoju, że jest w stanie zastąpić prawdziwego artystę? Otóż moi drodzy odpowiedź jest krótka i dosadna:
Nie!
Wszystko to, co są w stanie stworzyć wymienione wyżej usługi, nie mogłoby powstać bez niezbędnego „wsadu”. Ten wsad to nic innego jak cała zawartość Sieci i umieszczone w niej prace innych, prawdziwych artystów. Sztuczna inteligencja nie wymyśla niczego z próżni i musi mieć fundament do nauki i tworzenia różnych wariacji. Okazało się, że te wariacje bardzo często naruszają prawa autorskie artystów, a przynajmniej tak twierdzą sami zainteresowani.

Twórczość AI jest bezpłatna i można z niej korzystać dowolnie? Niestety nic nie jest tak czarno-białe
Teoretycznie wszystko jest w porządku, bo twórczość wygenerowana przez AI trafia z automatu do domeny publicznej. Problem w tym, że bardzo często „inspiracje” są bardzo wyraźne. Niejednokrotnie na wygenerowanych obrazach można było nawet zauważyć znaki wodne autora oryginału, będącego inspiracją dla maszyny. Trudno więc nie zrozumieć pewnej irytacji artystów.
Someone steal these amazing designs to sell them on Mugs and T-Shirts, I really don't care, this is AI art that's been generated. Legally there should be no recourse from Disney as according to the AI models TOS these images transcends copyright and the images are public domain. pic.twitter.com/aeHeUFd26v
— Eric Bourdages (@EZE3D) December 10, 2022
Twórcy postanowili nie siedzieć z założonymi rękami i zorganizowali ciekawy protest, który ma zwrócić uwagę na ten problem gigantów branży. Konkretnie to jeden z twórców – Eric Bourdages. Największe firmy z Hollywood, takie jak Disney, wielokrotnie udowadniały, że potrafią bardzo zaciekle bronić swoich praw autorskich. To właśnie między innymi potęgą i autorytetem Disney’a postanowił posłużyć się organizator protestu.
Pomysł? Wystarczy tylko odpowiednio sprowokować giganta do reakcji
Bourdages zaczął więc masowo używać AI do generowania obrazów… Myszki Miki, a następnie zachęcać na Twitterze innych twórców do sprzedawania tak wygenerowanych wizerunków, na przykład w postaci koszulek. Zgodnie z obowiązującym prawem, wszystkie obrazy wygenerowane przez AI należą od domeny publicznej i mogą być wykorzystywane komercyjnie. Jak widać, Disney’owi na pewno nie spodobałoby się takie zastosowanie wygenerowanych grafik. Sztuczna inteligencja sprawiła się tak dobrze, że rzeczone postaci tej Myszki, która przecież ma tylko przypominać Mikiego, mógłby spokojnie wyjechać wprost ze studia Disney’a.
The AI made these special just for you @arvalis it heard you wanted a shirt pic.twitter.com/RmoxQ80ABW
— Eric Bourdages (@EZE3D) December 11, 2022
W tym miejscu następuje „drobny twist”, bo organizator tej inicjatywy otrzymał bana na platformie Midjourney, która zostało wykorzystane do rozkręcenia całej akcji. Na reakcję Disney’a również się nie doczekaliśmy, przynajmniej na razie. Eric Bourdages zaznaczył, że sam nie miał zamiaru zarabiać na tej akcji, a jedynie zwrócić uwagę na skalę i powagę tego problemu. Zauważył też, że Midjourney ewidentnie zarabia na swoich użytkownikach, bo jest to płatna usługa subskrypcyjna.
To kolejny dowód na to, że kwestia sztucznej inteligencji i jej funkcjonowania w społeczeństwie tkwi nadal niejako w szarej strefie w kontekście prawa. To prawo tkwi nadal w przeszłości i nie nadążą nad gwałtownym i nieraz skokowym postępem technologicznym.