Apple z nową reklamą iPhone’a 17 Pro i AW. To prztyczek dla tych, którzy mówią Ci, jak masz żyć i ćwiczyć
Apple wypuszcza nową, zabawna i zaczepną reklamę pary iPhone’a 17 Pro i Apple Watch. Pokazuje ona świetnie aktualne trendy — ciągle zderzamy się z nieproszonymi radami, które często są nietrafione.
Reklamy Apple są wybitne. To nie opinia, to fakt. Podczas gdy producenci koncentrują się na dopieczeniu Apple (co pokazuje ich kompleksy), firma z Cupertino obiera znacznie inny kierunek. W tych reklamach znajdziecie komentarz do obecnych trendów, ich krytykę, zachęty i inspiracje. Czasami reklamy Apple to też audiowizualna rozpusta, która cieszy rozmachem i niesie za sobą jakiś morał. Teraz Apple publikuje coś bardziej błahego, ale totalnie na czasie!
Apple daje prztyczka udzielającym niezamówione porady
Nie wiem, czy też tak macie, ale gdziekolwiek pójdę i wspomnę o tym, że trenuje i próbuje zrzucić wagę, zalewają mnie dziesiątki porad zdrowotnych i fitnesowych. Trenuj mocniej, trenuj lżej, rób kardio, nie rób kardio, rób ciężary, nie rób ciężarów, jedz więcej białka, jedz mniej, jedz naturalnie, kub sobie suple, trenuj sam, wynajmij trenera i ciągle coś nowego, a każdy ma coś do dodania, chociaż nie zna mnie dokładnie i nie zna chorób, z którymi się mierzę. Z jednej strony lubię przyswajać wiedzę, z drugiej strony czasami mnie to wszystko już nuży. Apple widzi ten sam trend w naszym codziennym życiu.
Dzięki iPhone’owi i Apple Watch otrzymujesz oparte na nauce informacje o swoim zdrowiu. Masz dostęp do danych dotyczących m.in. tętna, monitorowania cyklu, wydolności krążeniowo-oddechowej oraz jakości snu. Dzięki temu możesz lepiej rozumieć sygnały wysyłane przez Twój organizm.
W reklamie widzimy bohaterkę, która ciągle dostaje jakieś sprzeczne rady. Nie może nawet w spokoju kupić sobie kawy i pospacerować. Apple przekonuje jednak, żeby wsłuchać się w siebie i swoje ciało. Świetną pomocą może tu być Apple iPhone 17 Pro i Apple Watch 11, które opierają pomiary na dokładnych danych.
To zarówno reklama usług i sprzętu, ale też prztyczek w nos dla zbyt nachalnych doradców.