Apple wbudowało dotyk do MacBooka bo tego chcieliście! A jak nie chcieliście, to można wyłączyć
Apple tłumaczy, po co w MacBooku Pro z ekranem PROLED ekran dotykowy. Odpowiedź jest prosta, a jak się Wam nie spodoba, to istnieje jeszcze prostsze rozwiązanie problemu.
Dopiero co Apple tłumaczyło się z pękających ekranów iPhone’a Duo (których nie jest wcale tak dużo, jak by się wydawało po rolkach na TikToku), a jest już kolejna drama. Tym razem użytkownicy wywlekają stare wideo ze Stevem Jobsem, który twierdzi, że dotykowe ekrany w laptopach są straszne. Po ponad 15 latach Apple wprowadza jednak dotykowego MacBooka Pro. Wszystko jest jednak tak proste, że dziwie się, że mamy z tego taką dramę.
Chcieliście dotyku, to macie. A jak nie chcecie to wyłączcie

Steve Jobs podczas premiery MacBooka Air w 2010 roku skomentował brak dotykowego ekranu w swoim sprzęcie. Parafrazując go, to strasznie złe rozwiązanie pod względem ergonomii, które jest niewygodne i sprawia ból przy dłuższej pracy. Ekrany dotykowe chcą być poziome a nie pionowe. Muszę powiedzieć, że sam przez wiele lat ślepo w to wierzyłem.
Wielu użytkowników Reddita i portali społecznościowych podaje podobny przykład z autopsji: miałem dotykowego laptopa i nigdy nie korzystałem z dotykowych możliwości, bo to niewygodne. Problem leży jednak nie w użytkowniku, a w sprzęcie — używaliście laptopów z Windowsem, który są kiepsko przygotowane na obsługę dotykiem (to w ogóle musiał być kiepski sprzęt, skoro teraz siedzicie na forach o Macu).
Szefostwo Apple w kilku wywiadach opowiedziało o tym, dlaczego stworzono dotykowego MacBooka Pro. Sam John Ternus wypowiedział słowa, które są zgodne z tezą — nie zrobiliśmy dotykowego MacBooka, tylko MacBooka z pięknym ekranem OLED, który jest dodatkowo dotykowy. W wywiadzie dla magazynu Wired powiedział dosłownie „Mac jest przede wszystkim urządzeniem obsługiwanym pośrednio, zaprojektowanym z myślą o gładziku i klawiaturze. Uważam jednak, że są sytuacje, w których obsługa dotykowa może być wygodna i praktyczna”.
Prawdziwy sens tego wszystkiego objawia nam jednak Greg „Joz” Joswiak, starszy wiceprezes Apple ds. marketingu światowego, który skomentował sprawę ponownie dla Wired.
Apple ma wśród swoich klientów prawdziwych zawodowców i wizjonerów. Większość z nich posiada również iPada, a każdy z nich posiada też iPhone’a. To jest coś, co jest dla nich naturalne. Istnieje pokolenie młodych twórców i młodych ludzi, korzystających z naszych MacBooków Pro, którzy również oczekują obsługi dotykowej.
Może się nam to podobać albo nie. Możemy przywoływać słowa Steva Jobsa i wieszczyć popełniane przez Apple błędy. Pamiętajmy jednak, że Steve Jobs mówił to w czasie gdy nie istniały spójne systemy Apple, iPhone miał zaledwie 3 lata, a iPad ledwo co powstał. W tamtym czasie wciąż korzystano z klasycznych telefonów komórkowych, a wiele osób nadal wysyłało sobie wiadomości na pager lub fax!
Dzisiaj zmieniła się nie tylko nasza percepcja. Aktualne badania pokazują, że rewolucja technologiczna miała ogromny wpływ na nasz organizm — technologia zmieniła naszą postawę i biomechanikę. Zmianom uległ odcinek szyjny, biodra i pośladki, stopy i łydki oraz dłonie i kciuki. Przykładem może być to, że znów zapadamy na choroby jak zespół cieśni nadgarstka — zupełnie jak 19-wieczny drwal czy rzeźnik. Wszystko przez myszkę w ręce. Dążę jednak do tego, że przez te ponad 15 lat uzależniliśmy się od dotyku — sam łapie siebie i znajomych, gdy próbują przewijać palcem zdjęcia na MacBooku tak jakby to był iPhone. Tobie nigdy się nie zdarzyło?
Na koniec jedna ważna sprawa. Obsługa MacBooka dotykiem nie jest przymusem jak w smartfonie — jak donosi serwis MacStories — w systemie jest już opcja, która pozwala całkowicie wyłączyć dotyk w MacBooku Pro XDR!
