Nikt nie powiedział tego wprost, ale wygląda na to, że Tim Cook w rozmowie z China Daily USA potwierdził, że firma pracuje nad Apple Glasses. AR Headset może zastąpić smartfony iPhone.

Smartfony, zaraz po internecie, stanowiły krok milowy w rozwoju szeroko pojętej branży nowych technologii. Niemniej, zanim obydwa rozwiązania trafiły do społecznej świadomości, borykały się z tak zwanymi chorobami wieku dziecięcego. Nie inaczej jest z rozszerzoną rzeczywistością, która choć rozwijana przez gigantów, wymaga dopracowania. Niemniej, coraz częściej mówi się o tym, że gogle AR zastąpią inteligentne telefony. Podobnego zdania są nawet w Apple.

R E K L A M A

Apple Glasses, czyli headset AR, który zastąpi smartfony

Jesienią ubiegłego roku, znany i ceniony w branży analityk Ming-Chi Kuo zapowiedział, iż Apple Glasses, czyli gogle AR wyposażone w chipset M1 zostaną zaprezentowane już w połowie 2022 roku. Jak dobrze wiemy, tak się (jeszcze) nie stało. Wspomniany jegomość podał do wiadomości również inną interesującą wiadomość. Otóż zestaw do obsługi rozszerzonej rzeczywistości ma zastąpić w portfolio produktowym przedsiębiorstwa smartfony z rodzny iPhone. Co więcej, najpewniej stanie się to w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Czy jest w tym ziarnko prawdy?

Apple Glasses

Sztandarowym produktem Apple jest dziś iPhone i to właśnie smartfony stanowią główny filar działalności producenta. Trzeba mieć jednak świadomość tego, że rynek nie stoi w miejscu. Rozwój szeroko pojętej technologii pozwala na opracowanie coraz ciekawszych rozwiązań. Jednym z nich jest obsługa rozszerzonej rzeczywistości. Czym jest AR (augmented reality)? To w zasadzie obraz nakładany na to, co aktualnie widzimy. Świetnie pokazują to: gra Pokemon Go czy aplikacja IKEA, która pozwala nakładać meble na widok kamery smartfona. AR aż prosi się o wykorzystanie w okularach i takowe miało miejsce już kilkukrotnie.

Pierwszym tego typu gadżetem były Google Glass, które miałem okazję użytkować jeszcze niemal dziesięć lat temu. Co prawda akcesorium nie można było wtedy kupić na polskim rynku, jednak ówczesna ekipa Google GDG z Warszawy (dzięki Jakub) umożliwiła mi krótką przygodę. Byłem dosłownie oczarowany i widziałem olbrzymi potencjał. Niestety, technologia – przynajmniej w ujęciu konsumenckim – stanęła w miejscu. Mimo wszystko, czułem, że przyszłość należy do AR i patrząc na aktualny kierunek rozwoju nowych technologii, nie byłem daleki od prawdy.

Tim Cook potwierdził Apple Glasses?

Dobrze, nie będziemy prawić o moich doświadczeniach z Google Glass, lecz o słowach Tima Cooka. CEO Apple, w jednej z ostatnich wypowiedzi poruszył temat AR. W głównej mierze dotyczyło to oczywiście aplikacji obsługujących ARKit, których w App Store jest przeszło 14 tys. Kluczowa była natomiast dalsza część komunikatu. Szef Apple stwierdził, że jest bardzo podekscytowany możliwościami, które widział w tej przestrzeni i zachęcił do pozostania z firmą, aby zobaczyć, co ta ma do zaoferowania w zakresie rozszerzonej rzeczywistości. Chyba nie muszę tłumaczyć, co to oznacza?

Głośne myśli Apple o ładowaniu indukcyjym i innych smaczkach

Nie jest to oficjalne potwierdzenie, ale tak właśnie można zrozumieć słowa Tima Cooka. To idealnie wpisuje się we wcześniejsze doniesienia i to nie tylko te wchodzące od analityka Ming-Chi Kuo. Niestety, na ten moment nie znamy nawet zbliżonego terminu zapowiedzi okularów Apple Glasses, choć osobiście typuję dopiero 2023 rok. Oczywiście, prezentacja nie oznacza natychmiastowego prowadzenia sprzętu na rynek. Co więc na ten moment wiadomo o nadchodzącym, być może rewolucyjnym gadżecie?

Nieoficjalnie mówi się o tym, że Apple Glasses będą kosztować nie mniej niż 500 USD, ale nie byłbym specjalnie zaskoczony, gdyby firma podwoiła tę kwotę. Obsługa będzie odbywać się przy użyciu gestów oraz tapnięć w elementy konstrukcyjne. Choć sprzęt będzie świetnie współpracował ze smartfonem (przynajmniej w pierwszej generacji), headset zostanie wyposażony w wydajny, autorski SoC, który byłby zbliżony możliwościami do chipów serii Apple M. Kto wie, może znajdziemy tu ten sam układ, co w iPadach Pro lub MacBookach. Mało mówi się o dźwięku, natomiast typuję, że firma może postawić na przewodnictwo kostne. To dobre rozwiązanie, które ma jednak wadę – osoby nas otaczające słyszą dźwięk, który miał trafić tylko do nas. Pozostaje mieć nadzieję na to, że Apple rozprawi się z niedogodnością.