Jak to zwykle bywa, pochwaliłem i zepsułem. Czyli o przesiadce ze starego iMaca na Mac Studio i Pro Display 27
Kilka tygodni temu popełniłem tekst pochwalny dla mojego staruszka – iMaca 5K. Wspominałem, że nawet pomimo braku wsparcia dla najnowszego systemu operacyjnego, to dalej kawał porządnego sprzętu. Zdania nie zmieniłem do końca, ale pojawił się mały, irytujący szkopuł. Dlatego też na moim biurku wylądował Mac Studio z Pro Display 27, z którym się już doskonale znamy! Oto krótka opowieść o tym, dlaczego nie warto za dużo chwalić, ale przewrotnie jak dobrze się to dla mnie skończyło.
Jestem użytkownikiem maców od lat. W zasadzie moja wielka wielka miłość do komputerów od Apple pojawiła się wraz z premierą pierwszego Macbooka Air, w 2008 roku. Nie śmiałem nawet marzyć o zakupie, bo były to dla mnie pieniądze nieosiągalne w tamtym czasie. Niemniej kiedy zobaczyłem go na żywo byłem w dosłownym szoku, jak można zrobić aż tak bardzo przenośny komputer, kiedy wszystkie inne wyglądały jak cegły z ekranami. To był moment, w którym wiedziałem, że kiedyś będę miał takiego. Oczywiście trochę czasu minęło, a mój pierwszy kontakt z macOS pojawił się, o ironio wtedy, kiedy małżonka dostała staruszka Macbooka Pro w pracy. Byłem oszołomiony jak wszystko sprawnie tam działa, jak wszystko wydaje się inne, ciekawsze. Oczywiście wiele robił tutaj efekt inności.
Później kupiłem swojego własnego MBP, którego ostatecznie wymieniłem na iMaca, bo okazało się, że nie potrzebowałem przenośnego komputera, a stacjonarka rozwiązywała wszystkie moje problemy i potrzeby, a zyskiwałem doskonałej jakości matrycę w iMacu 5K, zamiast korzystać z budżetowego monitora zewnętrznego. Z iMakiem 5K spędziłem ostatnie piękne lata i w zasadzie to właśnie w tym roku nie dostałem pierwszy raz aktualizacji do najnowszego systemu operacyjnego od Apple. Pomyślałem, że to żaden kłopot, bo maszyna dalej sprawdza się świetnie. Oczywiście głównie na niej piszę teksty, ale też montuje materiały w FCPX, a nawet bardzo długo grałem w League of Legends, gdzie tylko musiałem po latach zejść z najlepszych ustawień grafiki, do tych nieco bardziej wypośrodkowanych. I tak bardzo byłem z tego faktu zadowolony, że nawet kilka tygodni temu napisałem o tym, jak świetnie ten komputer się sprawuje, mimo że właśnie przez Apple został uznany przez staruszka (brak wsparcia nowego OS).
W kilka dni po tym tekście pojawiła się jednak aktualizacja Safari, która o ironio wywróciła mi wszystko do góry nogami. Otóż pojawił się cholernie irytujący kłopot, który powodował we mnie dużo frustracji. Za każdym pojedynczym razem, kiedy klikałem w pasek adresu, by wpisać nowy adres (lub wywoływałem skrót klawiszowy) Safari zaczynało testować moją cierpliwość lagując na 3 sekundy. Nic wielkiego pomyślicie, bo to oczywiście żaden ogromny problem, ale krew mnie zalewała, mając poczucie, że tracę czas. Zdałem sobie także sprawę jak często z tego korzystam, dopiero, kiedy zaczęło to działać źle.
Zaśmiałem się do siebie, że to czas zmienić mojego doskonałego iMaca 5K albo wykończyć się nerwowo z tym drobiazgiem. Powiedziałem także głośno i to wielokrotnie na dailywebie, że kolejna zmiana komputera dopiero wtedy, kiedy pojawi się iMac w wersji Pro i 32″, który w plotkach przewija się już kilka lat. Oczywiście bystre oko powie: zmień przeglądarkę i to prawda, ale jak to tak? Miałbym korzystać z Chrome?!
To był ten moment w którym postanowiłem, że czas wziąć na testy setup, który gdzieś w backup planie mi krążył w głowie: monitor i puszka od Apple, bo małe iMaki za małe dla mnie. Tak też skończyłem z mocarnym setupie testowym: Pro Display 27″ wraz ultra-mocnym Mac Studio. Ten wyposażony w 128GB RAM, procesor M4 Max i 4 TB HDD. Potwór!
O ile o samym sprzęcie z pewnością zrobię osobny tekst z recenzją, o tyle nagle się okazało, że siedziałem pod kamieniem ostatnie lata. O ile dalej uważam, że iMac 5K to świetny sprzęt i wcale się tak nie zestarzał i dalej można na nim robić absolutnie wszystko, o tyle Mac Studio, to kompletnie inna liga. Nagle poruszanie się między setkami okienek jest dużo płynniejsze, nagle się okazało, że tiktoki montują się w kilka sekund, a nie kilkadziesiąt, nagle się okazało, że wszystko działa bardzo płynnie, gdzie nawet nie miałem świadomości, że tak może się wydarzyć.
Oczywiście mamy tutaj ogromny rozstrzał technologi, i5 vs M4 Max i to oczywistość, że będzie wyraźnie lepiej na korzyść Mac Studio, o tyle mimo wszystko iMac 5K starzeje się bardzo godnie i dalej trzyma swoja operacyjność na wysokim poziomie. Ja jednak z tą nową perspektywą zdałem sobie sprawę, że będę musiał najpewniej złamać swoją obietnice wyczekiwania na iMaca 32″, o którym od wielu miesięcy jest cicho, a który pewnie nieco kanibalizowałby aktualną linię produktową Apple, więc najpewniej z takim setupem jak teraz będę musiał skończyć. I wiecie co? Wcale mi z tego powodu nie jest źle!

