Ray Tracing na smartfonach. Czy naprawdę mamy powód do zachwytu?
Czy zaprezentowany przez Qualcomm Snapdargon 8 Gen 2 i wsparcie dla Ray Tracing na mobilnych układach ARM to rzeczywiście powód do euforii? Analizujemy temat na chłodno.
Mobilny gaming rozwija się w zawrotnym wręcz tempie. Nasze smartfony dysponują coraz większą mocą obliczeniową, która pozwala uruchamiać coraz bardziej wymagające tytuły. Gry mobilne to już nie są tylko proste platformówki w dwóch wymiarach. Choć biblioteka niewymagających gier indie jest ogromna, w sklepie App Store czy GooglePlay lądują też tytuły, które można nazwać mianem gier AAA. W takim przypadku możemy liczyć nie tylko na wciągający gameplay, ale również przyjemne na wrażenia wizualne.
Ray Tracing na smartfonach: czy rewolucja Qualcomma jest naprawdę tak duża?
Qualcomm ogłosił ostatnio rewolucyjną nowość, która trafi na smartfony w 2023 wraz z nową generacją układów Snapdragon 8 Gen 2. Chodzi rzecz jasna o obsługę Ray Tracingu, czyli śledzenia promieni. Ten feature był do tej pory kojarzony przede wszystkim z topowymi kartami NVIDIA RTX czy AMD Radeon, a tu niespodziewanie okazuje się, że będziemy mogli się tym cieszyć również na ekranach naszych smartfonów.
No właśnie, w tym miejscu pora nieco zejść na ziemię i przeanalizować ten temat na chłodno. Sam fakt, że Snapdragon 8 Gen 2 będzie obsługiwać śledzenie promieni, nie oznacza, że gry będą wyglądać tak, jak na PC czy na konsolach nowej generacji. Dla wielu z was z jest to oczywista oczywistość, ale ray tracing ray tracingowi nierówny. Na co więc powinniśmy się nastawić w kontekście śledzenia promieni na smartfonach?
Nie wszystkie funkcje RT będą obsługiwane na telefonach
Po pierwsze – najpewniej nie wszystkie funkcje RT będą działać wszystkich modelach smartfonów. Choć zarówno Qualcomm, jak i ARM poinformowały, że ich nowe układy obsługują zarówno cienie, odbicia, jak i globalne oświetlenie, to problematyczne jest nakładanie wszystkich tych warstw na siebie w czasie rzeczywistym. Wymaga to naprawdę sporej mocy obliczeniowej. Jak dużą mocą będą dysponować nowe układy, tego na ten moment nie wiadomo.
Rzecz jasna, nie powinniśmy spodziewać się efektów i wydajności zbliżonej do komputerów czy konsol, bo jest to przecież nieosiągalne choćby ze względu na wspomnianą moc. Desktopowa karta graficzna RTX 4080 pobiera do 320 W, a konsole PS5 i Xbox Series X około 200 W. Dlatego też zdecydowanie trzeba ostudzić emocje i podejść do tematu bardziej zdroworozsądkowo. Wszak taki ASUS ROG Phone 6, który jest prawdziwym gamingowym mocarzem wśród smartfonów, jest zasilany ładowarką o mocy “zaledwie” 65 W.
Liczba gier wspierającą RT na smartfonach będzie powoli rosnąć
Trzeba też się nastawić na to, że początkowo liczba tytułów wspierająca ray tracing będzie skromna. Lista ta jednak będzie sukcesywnie rosnąć i z czasem nasza biblioteka gier stanie się bardzo bogata w pozycje obsługującą technologię śledzenia promieni. Miłośników mobilnego grania na smartfonie czekają bardzo ciekawe czasy.
Dowodem tego jest między innymi to, co zaprezentowało OPPO na przykładzie produkcji Camp Guard uruchomionej w 720p i stabilnych 60 klatkach na sekundę. Wygląda to BARDZO imponująco, a to dopiero wierzchołek góry lodowej potencjalnych możliwości. Trzeba jednak pamiętać, że rozwój będzie następować stopniowo, a w kwestii wydajności wiele zależy od samych deweloperów gier i od tego, jak mocno będą w stanie zoptymalizować swoje produkcje. Pokaz to tylko pokaz i przedstawiał on dokładnie to, co chciał nam pokazać producent.
To w końcu rewolucja, czy nie?
Żeby nie było niedomówień – wcale nie mam zamiaru umniejszać ani Qualcommowi, ani żadnemu innemu producentowi podzespołów, bo zdecydowanie jest to gigantyczny wręcz krok w rozwoju mobilnych układów. Wkraczamy powoli w nową epokę, w której wkrótce smartfony z układami ARM nie będą w żadnym stopniu ustępować konsolom i PC, zwłaszcza w kontekście gamingu.
Te wszystkie zachwyty nadal bazują jednak tylko marketingowej prezentacji producentów. Prawdziwy test wydajności i optymalizacji zostanie przeprowadzony dopiero wtedy, gdy pierwsze urządzenia z nowym układem trafią do recenzentów, a przede wszystkim do użytkowników. Wówczas może się okazać, że rzeczywistość nie jest aż tak kolorowa. Wiecie, jak to się mówi:
Remeber, no preorders
Czy więc warto kupić gamingowy smartfon w 2023 roku?
Trzeba też mieć na uwadze, że cały czas mówimy tu o flagowych urządzeniach i to nie zwykłej klasy premium, ale klasy gaming, takich jak wspomniany Asus ROG Phone 6. Pomimo faktu, że oczywiście w “zwykłym” Samsungu Galaxy S23 również znajdziemy układ Snapdragon 8 Gen 2, to nie będzie to sprzęt stricte przygotowany do mobilnego grania. Ray Tracing, choć obsługiwany, będzie tam zdecydowanie gorzej zoptymalizowany, między innymi ze względu na chłodzenie. Inna platforma – te same bolcząki.
Wybór gamingowego smartfona, podobnie jak gamingowego komputera, idzie w parze z pewnymi znaczącymi kompromisami. Począwszy od zdecydowanie wyższej ceny, po ergonomię użytkowania. To, że na gamingowym smartfonie wygodnie się gra, to nie oznacza niestety, że wygodnie się go używa do pozostałych czynności. Decyzja nie jest wręcz tak jednoznaczna i trzeba przemyśleć wszystkie za i przeciw.
Pytanie dodatkowe brzmi… gdzie w tym wszystkim są iPhone’y i ich mobilne układy :).



