Zastanawiałeś się nad zakupem Pebble? Producent daje tylko 30 dni gwarancji i tłumaczy to tym, że nie jest firmą jak Apple
Pebble wrócił na rynek po kilku latach przerwy i wielu zawirowań. Wokół jego twórcy zbiera się jednak coraz więcej czarnych chmur. Teraz próbuje się on wytłumaczyć z bardzo krótkiej gwarancji na smart zegarek Pebble Time 2.
Pebble powróciło w zeszłym roku zza grobu. Jeden z pierwszych smart zegarków był hitem już w 2013 roku. Potem skala sukcesu i brak doświadczenia w biznesie przygniotły założyciela — Erica Migicovsky’ego — i doprowadziły do przejęcia przez firmę Fitbit. Fitbit został kupiony przez Google. Google uwolniło jednak Pebble i jego oprogramowanie oddając je społeczności. Społeczność Pebble i oryginalny założyciel zdążyli się już jednak ostro pokłócić. Teraz mamy kolejną dramę z Migicovskym w tle!
Pebble Time 2 może i się psuje, ale ma za to 30 dni gwarancji

Twórca Pebble znów jest w centrum uwagi. Wszystko przez to kuriozalną politykę gwarancyjną Pebble. Na stronie firmy gwarancja występuje w postaci 30-dniowego terminu. Nietrudno tu zrozumieć więc, że klienci czują oburzenie taką taką formą gwarancji.
Ostatni post na blogu firmy omawia aspekty sprzętu, aktualizacje, skale sprzedaży oraz wyjaśnia jak postępowano z egzemplarzami, które uległy uszkodzeniu. Okazuje się, że Pebble wymieniło 330 egzemplarzy, z ponad 19 000, które dostarczono klientom. Najczęściej problem dotyczył tu pękniętego szkła, wadliwych przycisków, problemów z wyświetlaczem oraz błędów montażowych. Te 330 sztuk odpowiada za około 1,7% — taki wynik DOA jest jednak całkiem akceptowalny podczas premiery nowych urządzeń oraz w przypadku małych czy startujących firm. Dla Apple lub Samsunga taki wynik byłby za to kompletnie nie do zaakceptowania (obecnie DOA największych firm plasuje się poniżej 0,5%).
Migicovsky tłumaczy się, że Pebble to mała i niezależna firma. Nie ma ona wielkich magazynów, fabryk i serwisów na całym świecie oraz złożonej sieci sprzedaży i dystrybucji. Migicovsky twierdzi też, że klienci i społeczność użytkowników muszą mieć świadomość, że kupują gadżet od fascynatów, a nie komercyjny produkt od wielkiego giganta, który będzie lepiej wykonany.
Nie wiem jak Wy, ale ja coraz bardziej jestem zawiedziony obrotem spraw wokół powrotu Pebble na rynek…
