12.04.2022 9:15 | Aktualizacja: 12.04.2022 15:10

Pixel w Polsce z perspektywy czasu

Pod koniec 2019 roku zmieniłem Moto G5s Plus na Pixela 3 XL od Google. Wreszcie jakiś flagowiec, do tej pory raczej były średniaki, więc był to, można powiedzieć, lekki przeskok w kwestii jakości oraz wydajności. Oczywiście telefon kupiłem używany.

Pixel 4 XL

Niestety czar prysł, kiedy okazało się, że telefon był wadliwy. Miał port USB, który ciągle wykrywał coś podpiętego do niego. Powodowało to problemy z ładowaniem, czasami telefon podpięty pod ładowarkę nie załapał i trzeba było wymusić poprzez zmianę trybu połączenia i ładował się normalnie.

Pixel i cyrk z gwarancją

Tutaj pojawił się pierwszy problem, jako że Pixele od Google nie mają oficjalnej dystrybucji w Polsce. I nie, x-kom się nie liczy jako oficjalna sprzedaż. Zaczęło się więc poszukiwanie opcji, jak można naprawić telefon.

Po kontakcie z Google na czacie dowiedziałem się, że muszę odesłać go do sklepu. A niestety (czy też stety) miałem do niego rachunek. Gdybym powiedział, że go nie mam to skorzystałbym z gwarancji od Google (po samym numerze IMEI) co przyspieszyłoby cały proces.

Może nieco pochopnie, ale próbowałem złapać kontakt z kimś, kto mógłby mi pomóc na miejscu ogarnąć gwarancję. Udało się, ale całość odsuwałem, jako że nie miałem telefonu zastępczego.

W końcu w lutym 2020 (nie mogłem trafić na gorszy czas – jak się okazało) odesłałem telefon znajomemu, który zaniósł go do sklepu i mogłem skorzystać z gwarancji. Całość się nieco przedłużyła ze względu na covida oraz sklep, który już na sam koniec wysłał do złej placówki stacjonarnej, przez co utrudnił odbiór telefonu.

W końcu w maju telefon do mnie wrócił, naprawiona sztuka, wszystko pięknie. Ciekawostka jest taka, że pomimo iż telefon musiał wrócić do Niemiec, aby skorzystać z gwarancji, to sama naprawa gwarancyjna odbywa się w serwisie CTDI w Polsce, więc telefon nieco pozwiedzał.

Tutaj można powiedzieć, że wreszcie korzystałem z niego normalnie. Notch, którego się wzbraniałem, przestał mi przeszkadzać praktycznie po chwili, a wręcz brakowało mi go, kiedy telefon był w serwisie. Aparat przyzwyczaił mnie do zdjęć, których praktycznie nie trzeba powtarzać

Zrobiłem nim moje ulubione zdjęcie do tej pory. Skorzystałem przy nim z trybu astrofotografii. W skrócie to ten tryb to nic innego jak długi czas naświetlania. Ale to nie jest robione jedno zdjęcie, tylko kilka a następnie łączone w jedno (stacking). Pixel 3 XL miał maksymalnie 4 sekundy naświetlania, więc każde ze zdjęć różniło się pewnie ustawieniami ISO oraz ewentualnie punktem ostrości.

Tryb astro w Pixelu to niby zwykły dodatek, ale jednak nie znudził mi się po chwili. O ile większość zdjęć to tylko niebo, to mimo wszystko to jedno inne ze wszystkich jest moim ulubionym. Warto było siedzieć minutę, aby otrzymać taki efekt..

Kolejny problem Pixela, czyli pora znowu na gwarancję

Tym razem nauczony, aby nie oddawać przez sklep, bo trwa to stanowczo za długo, postanowiłem spróbować oddać go na gwarancję bezpośrednio do Google, aby po prostu przyspieszyć proces.

Wystarczyło powiedzieć, że nie mam rachunku, aby skorzystać z gwarancji po prostu po numerze IMEI. Dalej musiałem nieco poczekać na akceptację, ale udało się. Ale warto dodać, że nie była to naprawa gwarancyjna a wymiana. A z czym był problem tym razem? Port USB wyrobił się w tym telefonie i nieważne czy próbowałem ładować go nowych, czy starym kablem to przerywał.

Oczywiście Google sugerowało, żebym odesłał komuś do Niemiec ten telefon, a dopiero oni mieliby nadać go do serwisu. Do samego wydania etykiety oczywiście potrzebowali danych osobowych, aby móc wprowadzić niemiecki adres zwrotny. Oczywiście z tym nie miałem problemu, więc pozostało mi nadać telefon w punkcie UPS i gotowe, telefon jechał do CTDI.

Kiedy tylko dotarł na miejsce, Google od razu wysłało nowy egzemplarz oraz dostałem upgrade, bo nie mieli sztuk z 64GB, więc dostałem 128GB jako mały bonus. Telefon miałem z powrotem u siebie w mniej niż dwa tygodnie od jego wysłania. Jak producent chce zadbać o dobrą obsługę, to potrafi.

Skoro dostałem nowy telefon, to postanowiłem skorzystać z okazji i sprzedać go i wymienić go na Pixela 4 XL, jako że miałem ochotę na 90Hz oraz odblokowanie twarzą i brak wcięcia.

Pixel 4 XL, czyli kolejny rozdział

Musiałem się nieco uzbroić w cierpliwość, gdyż był lekki problem z dostępnością. Po sporym czasie bez mojego telefonu, kupiłem używanego białego Pixela 4 XL. Telefon nie miał żadnych problemów, wszystko działało tak, jak powinno. Od momentu zakupu w czerwcu zeszłego roku nie miałem na co narzekać jeśli chodzi o urządzenie, chociaż w kwestii systemu nieco się uzbierało.


Android 12 na Pixelu to nieśmieszny żart

Android 12 na Pixelu to nieśmieszny żart

Android 12 na Pixelu z Material You przyniósł sporo zmian wizualnych. Używałem bety Androida 12 na Pixelu 4 XL od czerwca do momentu publicznego wydania. Niestety, nie obyło się bez…

Niestety, pod koniec roku oraz gwarancji zauważyłem, że głośnik do rozmów zaczynał charczeć, co oznaczało, że była pora na skorzystanie z gwarancji. Znowu. Tym razem okazało się, że zostały zmienione warunki gwarancji. Więc domyślną opcją była naprawa urządzenia zamiast wymiany.

Jak myślicie, czy CTDI wykryło wadę? Oczywiście, że nie. Telefon został odesłany na adres zwrotny z wadliwym głośnikiem. Po stresujących dwóch tygodniach i kłótniach na chacie oraz przez maila udało się wywalczyć wymianę urządzenia. Dostałem odnowioną sztukę, która do tej pory działa bez problemu. I oby tak pozostało do wymiany na kolejnego Pixela.

A co z usługami od operatorów?

W końcu nie są to urządzenia oficjalnie wspierane przez polskich operatorów. Jeśli chodzi o obsługę kart eSIM, to Orange działało na obu sztukach bez żadnych problemów. Co oznacza, że mogę mieć bez problemu Dual SIM.

Jeśli chodzi o Voice over LTE oraz WiFi Calling to niestety nie działa one oficjalnie. Każde połączenie będzie domyślnie wykonywane przez sieci 3G lub niższe. Ostatnio zaciekawiłem się tematem tych usług po tweecie Kuby Klawitera, pytał się, czy może komuś działa 5G na Pixelu 6, jako że rzekomo na Pixelu 4a 5G powinno działać.

No raczej nie jest to prawdą. Ale zaciekawiony tematem usług, które wymagają wsparcia od operatora, postanowiłem pokombinować, czy mógłbym spróbować dodać obsługę VoLTE oraz WiFi Calling na swojego Pixela.

Moja ciekawość na ten temat obudziła się dość późno, więc sporą część nocy przesiedziałem nad odblokowaniem telefonu tak, abym mógł modyfikować oprogramowanie, rootowaniem urządzenia oraz szukaniem odpowiednich plików konfiguracyjnych. Po sporym czasie i grzebaniu na XDA Developers oraz GitHubie, gdyż w tych miejscach znajdowały się potrzebne rzeczy udało mi się dodać obsługę WiFi Calling.

1649383124856 100
Co widać w ustawieniach

Mogłem w tym momencie bez problemu wykonywać połączenia przez sieć WiFi. W tamtym momencie nie udało mi się uruchomić połączeń przez sieć LTE. Zrezygnowany poszedłem spać, aby rano spróbować zapytać się operatora, czy może mają na to jakiś pomysł. Skoro widać opcję VoLTE a coś nie działa, to stwierdziłem, że może coś chociaż doradzą. Nie szkodzi zapytać w takim momencie.

Dostałem informację zwrotną, że dostanę odpowiedź w ciągu 48h. Po dwóch dniach dostałem możliwe rozwiązania, które mógłbym spróbować, aby VoLTE zaczęło działać.

Screenshot 20220408 035921
Pomocny SMS od Orange

Spróbowałem zmienić domyślny tryb sieci na 2G a następnie na domyślne 4G tak jak dostałem w SMSie. Próba połączenia i działało. Udało się. Wystarczyło znaleźć odpowiedni moduł do Magiska oraz pliki konfiguracyjne dla sieci Orange. I takim oto sposobem mam WiFi Calling i VoLTE na niewspieranym telefonie w Orange.

Chociaż wolałbym, aby Google przestało traktować Polskę tak po macoszemu i po prostu sprzedawali oficjalnie te telefony w Polsce. Mimo wszystko te telefony mają w sobie coś, co ciebie przy nich trzyma.