Jimmy BX7 Pro Max – niewielki odkurzacz z dużymi możliwościami
W pierwszej chwili, gdy dostałem do testów odkurzacz Jimmy BX7 Pro Max, miałem wrażenie, że coś tu nie gra. W końcu spodziewałem się, że to malutki i kompaktowy odkurzacz, który pewnie będzie pełnił w domu rolę symboliczną, jeśli chodzi o sprzątanie, a dostałem prawdziwego mocarza, który aż tak kompaktowy jak się spodziewałem nie jest.
Jimmy BX7 Pro to odkurzacz, któremu nie można (o dziwo) odmówić możliwości. Konstrukcja jest dla mnie czymś kompletnie nowym, bo kategoria odkurzaczy kompaktowych dotychczas była dla mnie segmentem odkurzaczy o małej mocy, podłączanych najczęściej do gniazdka zapalniczki, by zebrać z fotela auta okruchy wielkości 1 groszówki i dosłownie tyle. Ten jednak model wszystkiemu zaprzecza.
Przede wszystkim dlatego, że nie jest aż tak mały, jak wspomniane samochodowe, odkurzaczowe zabawki, a po drugie ma naprawdę dużą moc ssania. Zaskakującą na tyle, że byłem zdziwiony po jego pierwszym uruchomieniu, bo miałem wrażenie, że moc ssania jest wyraźnie większa, niż w moim głównym, domowym odkurzaczu pionowym.
| Specyfikacja | Szczegóły |
|---|---|
| Moc | 700 W |
| Typ filtra | MIF |
| Pojemność pojemnika na kurz | 0,5 litra |
| Długość przewodu zasilającego | 5 metrów |
| Poziom hałasu | 78 dB |
| Czujnik kurzu | Tak |
| Ogrzewanie | Grafenowe |
| Temperatura ogrzewania | 65°C |
| Światło UV-C | Tak, do eliminacji roztoczy i bakterii |
| Emisja jonów ujemnych | Tak |
| Ilość poziomów mocy | 3 |
| Kolor | Srebrno-czarny |
| Dodatkowe funkcje | – Automatyczne wyłączanie lampy UV-C po oderwaniu od powierzchni – Inteligentny czujnik kurzu z diodą LED |
| Zastosowanie | – Czyszczenie materacy, pościeli i innych powierzchni tekstylnych – Usuwanie roztoczy i alergenów |
Jimmy BX7 Pro Max – konstrukcja
Wspomniałem o samej konstrukcji, ale warto dodać, że to nie jest również ultra lekki sprzęt. O ile ja mogłem bez przeszkód operować odkurzaczem np. po kanapie, o tyle moją małżonka nie była w stanie, ze względu na jego wagę, musiała się posiłkować drugą dłonią. To oczywiście nie jest ogromna wada, ale raczej cecha i trochę być może koszt tego, co udało się upchać do urządzenia, a jest w czym wybierać.
Dużym zaskoczeniem jest długi przewód zasilający, bo macie do dyspozycji aż 5 metrów. To wygodne rozwiązanie, bo akurat w moim domu zawsze w tej odległości znajdzie się gniazdo zasilania.
Urządzenie ma w zasadzie dwa przyciski: włącznie i sterowanie trybami działania.
Sporo dzieje się za to u spodu urządzenia. Prócz rolek ściągających kurz i nieczystości, mamy sporo dodatkowych elementów, z którymi ja spotykam się pierwszy raz, przynajmniej w… odkurzaczu (i to dość kompaktowym!). Okazuje się, że mamy do dyspozycji dwa pola grafenowe, które rozgrzewają się do 65 C, wedle producenta mając walczyć skutecznie z wilgocią, a także osuszać tkaniny, by uniemożliwić rozwój bakterii i roztoczy. Te, które wychwyci, obsłuży za to światło UV, które ma za zadanie neutralizować wszystkie mikroorganizmy. Brzmi nieźle, ale oczywiście nie mam jak tego w tym tekście potwierdzić. Natomiast na pewno lepiej sobie z nimi poradzić w ten sposób, niż nie mając takich dodatkowych gadżetów.
Jimmy BX7 Pro Max – pojemnik na nieczystości
Wszystkie nieczystości poprzez filtr trafiają do plastikowego pojemnika, który zdejmujemy z urządzenia jednym przyciskiem. Proste i wygodne, natomiast sam producent podkreśla rozwiązanie w postaci systemu podwójnego cyklonu, które ma za zadanie oddzielać kurz i drobne cząsteczki zanieczyszczeń od powietrza, a to ma wpłynąć na płynną moc ssania. Tutaj mogę potwierdzić, że nawet przy pełnym pojemniku urządzenie miało dokładnie taką samą moc, jak w przypadku pustego.
Ponadto z gadżetów mamy informacje o aktualnym poziomie zabrudzenia, która pojawia się w prawej części urządzenia. Ciekawe, choć nie jestem przekonany jak bardzo precyzyjne jest to rozwiązanie, a w jakim stopniu to dobrze wyglądający gadżet. Obok również wyświetla się informacja o wybranym trybie pracy urządzenia.
Dla kogo jest ten sprzęt? Patrząc na jego cenę i możliwości, to zaryzykowałbym, że dla każdego. Odkurzacz kosztuje mniej niż 600 PLN. Sprawdzi się idealnie jako drugi odkurzacz, szczególnie do powierzchni nieco bardziej delikatnych, których nie chcemy czyścić końcówkami, które czyszczą podłogę w domu czy mieszkaniu. Kanapy, łóżka, fotele czy nawet tapicerkę w aucie. W moim przypadku doskonale radzi sobie po wizycie moich dwóch psiaków na kanapie, podczas mojej nieobecności w domu. Polecam.





