Galaxy S26 będzie miał wbudowaną funkcję, za którą we wszystkich innych telefonach trzeba dopłacać
Do premiery Samsunga Galaxy S26 zostało już niewiele czasu, a właśnie stało się pewne, że smartfon zadebiutuje z Privacy Display!
O tej funkcji ekranu nowych smartfonów Samsunga mówiło się od jakiegoś czasu, donosili o niej leakerzy, a fani koreańskiej marki jeszcze bardziej ostrzyli sobie zęby na nowy model. Dla mnie też byłby to argument by sięgnąć po ten, a nie inny model telefonu, bo prywatność jest dla mnie niezwykle ważna. Na szczęście istnieją póki co pośrednie rozwiązania problemu z szerokiej maści podglądaczami czającymi się na ulicach, w kolejkach i komunikacji miejskiej, ale to nie tylko dodatkowy koszt, ale i ograniczenie jasności i potencjalne przytępienie żywych barw wyświetlanych na nowoczesnym ekranie.
Samsung Galaxy S26 z Privacy Display
Już za nieco ponad tydzień (konferencja Unpacked odbędzie się 25 lutego) będziemy mogli poznać więcej szczegółów na temat funkcji prywatyzującej ekran w najnowszych smartfonach Samsunga, ale póki co dostaliśmy potwierdzenie od amerykańskiego oddziału firmy, że ta funkcja się pojawi. Do tej pory mieliśmy do czynienia głównie z przeciekami, co prawda od leakerów o uznanej reputacji, ale to były wciąż plotki. Samsung US opublikował na swoim kanale YouTube krótki teaser nie pozostawiający żadnych wątpliwości, że Privacy Display zapewnia ochronę treści wyświetlanych na wyświetlaczu przed wzrokiem chociażby wścibskich współpasażerów w komunikacji miejskiej.

Na nagraniu widać scenkę, jaką można by zaobserwować w każdym miejscu na świecie. Dziewczyna rozmawia z kimś na czacie, potencjalnie wymienia całkiem prywatne wiadomości, a współpasażer intencjonalnie, lub nie, przygląda się konwersacji. Nierzadko sam spotkałem się z tego typu zachowaniem i wiem, że nie zawsze jest to spowodowane złośliwością i chęcią zajrzenia do czyjegoś życia. Prawda jest też taka, że ekrany smartfonów emitują bardzo jasne światło i niemal przez cały czas coś na ekranie się porusza. A ludzki mózg działa w ten sposób, że dostrzeżony nawet kątem oka ruch mimowolnie przyciąga uwagę. Na tej samej zasadzie działają przecież wyświetlacze z reklamami w autobusach i tramwajach, które dużo skutecznej przyciągają uwagę niż wydrukowane plakaty.
Niemniej jednak, przeglądanie internetu czy pisanie z bliskim na czacie jest dalekie od komfortu, gdy mamy świadomość, że to, co w danej chwili znajduje się na ekranie jest dostępne dla osób postronnych. Skutecznym rozwiązaniem są nakładane na ekran szkła prywatyzujące ze specjalnymi filtrami, które sprawiają, że podglądanie treści przez ramię staje się mocno utrudnione. Z jednej strony takie szkła są świetnym rozwiązaniem, bo w tym samym czasie chronią ekran przed stłuczeniem (jak zwykłe szkła ochronne), ale z drugiej, są na wyświetlaczu cały czas, nawet wtedy, gdy to my chcemy pokazać coś na telefonie drugiej osobie. Co więcej, mogą one sprawiać, że wyświetlane kolory nie są tak żywe, jak być powinny. Samsung znalazł na ten problem świetne rozwiązanie.
Wszystko opiera się o technologię Flex Magic Pixel zaprezentowaną przez Samsunga jeszcze w 2024 roku podczas targów MWC. Funkcja opracowana przez koreańskiego producenta działa w ten sposób, że kontrolowane jest światło każdego pojedynczego piksela oraz kąt pod jakim przechodzi ono przez powierzchnię ekranu. Dzięki temu, gdy użytkownik patrzy wprost na ekran, obraz wygląda normalnie, natomiast z boku trudno cokolwiek dostrzec. Flex Magic Pixel wspierany jest oczywiście przez AI, które ma w teorii wykrywać, które z wyświetlanych danych należy ochronić, a które nie. Na szczęście z tego, co wiemy, użytkownik będzie miał możliwość samodzielnego wyboru aplikacji, które mają zostać wyciemnione dla osób postronnych. Jak funkcja sprawdzi się w praktyce przekonamy się zapewne za kilka tygodni, ale mam nadzieję, że Samsung wyznaczy tym ruchem kierunek także dla swoich rywali na rynku urządzeń mobilnych.
