Apple nie będzie już brało na siebie kosmicznych cen pamięci. Nachodzący sprzęt będzie droższy
Tim Cook w niedawnym wywiadzie zarysował scenariusz wzrostu cen nadchodzącego sprzętu Apple. O ile może podrożeć iPhone?
Przed fanami Apple niełatwe decyzje zakupowe. CEO firmy mówi otwarcie, że trzeba szykować się podwyżki cen, a wszystkiemu winne są rosnące koszty pamięci. Niestety, ogromny wzrost popularności czatów AI, narzędzi do kodowania oraz wszelkich generatorów obrazów, muzyki, wideo i fakenewsów przyczynia się bezpośrednio do astronomicznego wzrostu cen elektroniki użytkowej. Drożeją komputery, smartfony i konsole, a w przypadku tych ostatnich widzimy nawet downgrade’owanie sprzętu (najnowsza rewizja PlayStation 5 Digital z dyskiem 825 GB zamiast 1 TB). Jak dotąd znaczących wzrostów faktur nie odnotowywali klienci Apple, bo firma operująca na niemałej, kilkudziesięcioprocentowej marży wzięła część kosztów na siebie. Te czasy się jednak kończą.
Apple podniesie ceny nowego sprzętu
W niedawnym wywiadzie dla dziennika Wall Street Journal Tim Cook powiedział, że zmiany w cennikach są nie do uniknięcia. Apple starało się dotychczas niwelować wzrost cen końcowych urządzeń zawierając z wyprzedzeniem kontrakty na dostawy komponentów rezerwując sobie niższe ceny. Dzięki tym ruchom chociażby MacBook Air z układem M5 zaoferowano nominalnie w tej samej cenie, co model M4, a iPhone 17 debiutował na tym samym, co iPhone 16 poziomie 799 dolarów. W ostatnim czasie jednak układy pamięci podrożały czterokrotnie, dlatego CEO mówi, że obecna sytuacja, w której sprzęt Apple ma jeszcze stare ceny nie może trwać dłużej.
Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby złagodzić skutki ogromnych podwyżek, które są na nas przerzucane, i staramy się chronić naszych klientów przed tymi podwyżkami, ale sytuacja stała się nie do utrzymania.
Cook jeszcze w kwietniu prezentując wyniki kwartalne ostrzegał, że niebawem przyjdzie moment, w którym RAMageddon da o sobie znać. Potwierdził to wówczas John Ternus, który obejmie kierownictwo w Apple we wrześniu. Ani obecny ani kolejny CEO nie określił jednoznacznie, które urządzenia czekają podwyżki, ale trzeba założyć, że wzrosną ceny sprzętu ze wszystkich kategorii. Zarówno iPhone’y, iPady, Maki czy Watche potrzebują pamięci operacyjnej oraz do przechowywania danych, a jak wiemy AI potrzebuje coraz więcej zasobów. Tym bardziej, że skupione na prywatności urządzenia Apple mają jak najwięcej danych przetwarzać lokalnie.
Choć nikt z kierownictwa firmy nie poda dziś konkretnych kwot, analitycy z TechInsights przedstawili Wall Street Journal swoje prognozy. Według nich, by utrzymać obecną marżę, Apple musiałoby podnieść cenę iPhone’a Pro aż o 270 dolarów. Gdyby te przewidywania okazały się trafne, bazując na dzisiejszym przeliczniku ceny iPhone’a 17 Pro, urządzenie, które zostanie zaprezentowane we wrześniu, czyli 18 Pro miałby w momencie premiery kosztować około 7200 złotych. Mówimy więc od czymś więcej niż koreckie cennika. To oczywiście tylko szacunki, ale jeśli zamierzcie sięgnąć po nadchodzący smartfon Apple, warto wziąć to pod uwagę.
