Pierwsze komputery Apple MacBook Air M2 trafiły do recenzentów. Choć w ujęciu ogólnym zbierają pozytywny feedback, jest kilka niepokojących kwestii, które mogą zaważyć na końcowej opinii. Okazuje się bowiem, że sprzęt łatwo się rysuje i to już po kilku dniach użytkowania. Co gorsze, najnowszy chip Apple M2 nie do końca sprawnie radzi sobie z zarządzaniem energią.

Jeśli planowaliście przesiadkę na najnowszy komputer Apple MacBook Air M2, powinniście nieco się wstrzymać. Jest bowiem kilka spraw, które wymagają głębszej analizy. Jasne, nie istnieje produkt bez wad i tyczy się to także urządzeń firmy z Cupertino. Ze sprzętu Apple korzystam od lat i choć należę do osób usatysfakcjonowanych jakością, możliwościami oraz stylistyką użytkowanych modeli, zdaję sobie sprawę z ich przywar. MacBook Pro z 2015, który służył mi wiernie przez 2 lata, miał problemy z wycierającą się warstwą ekranu, w efekcie czego sprzęt tracił na estetyce. Jako że producent oferował wymianę komponentu w ramach akcji serwisowej, nie poniosłem żadnych kosztów usterki.

Na przestrzeni lat sprzęt Apple kilkukrotnie zaskoczył mnie przykrymi niespodziankami, ale to nic w porównaniu z tym, co serwowały mi komputery z Windowsem. Czy podobnie będzie z Apple MacBook Air M2?

R E K L A M A

MacBook Air M2: zarysowania to kwestia wersji kolorystycznej

Zarówno YouTuber Zone of Tech jak i MKBHD zauważyli nowo powstałe zarysowania w okolicy portu USB-C oraz gładzika. W pierwszym przypadku do „uszkodzenia” doszło w jeden dzień po rozpakowaniu notebooka. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Jasne jest to, że z czasem sprzęt narażony jest na uszczerbki spowodowane użytkowaniem, ale w tym przypadku mówimy o w zasadzie nowym egzemplarzu. To realny kłopot, który może dotyczyć większości, jeśli nie wszystkich sztuk MacBook Air M2. Możliwe też, że niepożądaną cechą dotknięta została jedynie wybrana partia.

Ciekawe jest natomiast to, że zjawisko dotyczy ciemnej wersji kolorystycznej określanej jako „północ”. Tutaj może tkwić problem, choć na ten moment jest to jedynie moje typowanie. Pamiętam, jak użytkując MacBooka Air z 2019 roku w kolorze gwiezdnej szarości, przestrzenie po bokach gładzika lekko się wytarły. Nie było to widoczne pod każdym kątem, ale wprawne oko dostrzegło „wyślizganą” obudowę. Byłem wtedy zaskoczony, ponieważ moje wcześniejsze komputery Apple nie wykazywały podobnych zachowań. Trzeba jednak dodać, że zawsze wybierałem srebrną wersję obudowy.

Biorąc pod uwagę powyższe, całkiem prawdopodobne jest to, że problemy dotyczą konkretnej wersji kolorystycznej. Pozostaje jednak pytanie o to, czy pozostała część obudowy nie rysuje się równinie mocno. O ile uszczerbiony element wokół portu USB-C nie będzie drażnił oka użytkownika, o tyle długie głębokie zarysowania korpusu są nie do przyjęcia.

Co z wydajnością energetyczną chipów Apple M2?

O ile nie ma co martwić się o samą wydajność najnowszej jednostki ARM – Apple M2, która została zastosowana w komputerach, o tyle pojawiają się problemy na polu odprowadzania ciepła. SoC nagrzewa się nadmiernie z uwagi na to, że nie wykorzystano tutaj chłodzenia aktywnego wspartego pracą wentylatora. To oznacza, że obudowa komputera dodatkowo się nagrzewa, powodując dyskomfort dla użytkownika. Dłuższa praca pod obciążeniem może również skutkować spadkiem wydajności, czyli throttlingiem.

Nie miałem jeszcze okazji obcować z Apple MacBook Air M2, ale to zmieni się w najbliższym czasie. Wtedy też będę w stanie ocenić realny wpływ zjawiska na warunki użytkowania. Cała sprawa budzi niesmak, który może zniechęcić sporą grupę potencjalnych klientów do rezygnacji z zakupu najnowszego modelu MacBooka.

MacBook Air M2

W tym miejscu chcę jednak przypomnieć o jednej ważnej rzeczy. Abstrahując od wysokiej ceny, seria Air została stworzona z myślą o osobach niewymagających, czyli o użytkownikach domowych. To miał być podstawowy komputer do przeglądania internetu, edycji dokumentów oraz korzystania z multimediów, a nie tak zwany „kombajn”. Jasne MacBook Air M2 poradzi sobie z edycją wideo w rozdzielczości 4K czy seryjną obróbką zdjęć RAW, ale nie takie jest jego podstawowe przeznaczenia. Z tego też powodu nagrzewająca się przy dłuższym użytkowaniu obudowa nie jest tak dużym kłopotem, jak mogłoby się wydawać w pierwszej chwili.