PlayStation ze sporą kontrowersją – nowy system DRM powoduje zamieszanie
Społeczność graczy ma pewną cechę – jeśli tylko jakaś firma zaczyna robić coś godzącego w ich interes, entuzjaści szybko zrobią wokół tematu szum i głośną wyrażą swoje niezadowolenie. Tak to wyglądało ostatnio w przypadku NVIDII i ich DLSS 5 oraz tak też się stało po nowych doniesieniach z obozu Sony
PlayStation wprowadziło niedawno nowe zasady dotyczące licencji na gry zakupione za pośrednictwem ich sklepu. Według nich, każda nowo zakupiona gra będzie wymagać połączenia z internetem co najmniej raz na 30 dni – w innym wypadku dostęp będzie zablokowany dopóki znowu nie połączymy się z siecią. Odzew społeczności był dość głośny, ale znalazły się również osoby, które zagłębiły się w temat bardziej. Wnioski są proste – sprawa jest bardziej zawiła niż mogłoby się wydawać
A zaczęło się od PlayStation Store…
Początek tej historii miał miejsce kilka dni temu, kiedy Lance McDonald, stosunkowo dobrze znany moder, napisał na X o nowym systemie DRM (ang. zarządzanie prawami cyfrowymi) wprowadzonym na konsolach PlayStation 4 i 5. Według nowych zasad, każda zakupiona cyfrowo gra będzie wymagać połączenia z internetem co najmniej raz na miesiąc. Jeśli ten warunek nie zostanie spełniony, tytuł zostanie zablokowany do czasu ponownego zalogowania się w sieci.

Początkowo zbyt wiele osób się tym nie przejęło, ponieważ nie dostrzegło tej zmiany w swoich bibliotekach. Jednakże, wszystko się zmieniło w dniu wczorajszym kiedy PlayStation Support „wyjaśnił” na czym dokładnie polegają nowe zasady.
Otóż, nowe reguły dotyczą tylko tytułów zakupionych od 1 kwietnia 2026 roku. Wyjaśnia to przy okazji dlaczego nie każdy widział nowe krótsze licencje. W tej samej wiadomości znalazł się również dopisek, że zmiana ta dotyczy wszystkich konsol, nawet tych, które zostały oznaczone jako „główne” – sprzęt w takim trybie dotychczas pozwalał na rozgrywkę offline bez żadnych limitów.

Powiedzieć, że gracze się wściekli, to jak nic nie powiedzieć. Niemalże od razu pojawiła się masa wpisów w mediach społecznościowych i cały wysyp nagłówków o hipokryzji Sony, które krytykowało takie rozwiązania jeszcze za czasów Xboxa One. Rozpętała się istna burza. W tym całym zamieszaniu znalazło się jednak grono, które poddawało to wszystko pod wątpliwość…
Coś tu się nie spina
Czytając poprzednie akapity, mogliście się zastanawiać czemu słowo „wyjaśnienie” znalazło się w cudzysłowie. Otóż, wiadomość od PlayStation Support pochodziła od wirtualnego asystenta PlayStation, który przekłamał trochę prawdę i przedstawił te zmiany w złym świetle. Ale możemy wiedzieć, że podane informacje są niezgodne z rzeczywistością? Tutaj na pomoc przyszła społeczność forum ResetEra, którzy przeprowadzili własne dochodzenie.
Według jednego z forumowiczów, dotychczas system licencyjny działał tak, że konsola pobierała wszystkie pliki z licencjami bez względu na to, czy są potrzebne czy nie. Każdy z tych plików mógł (ale nie musiał) być opatrzony datą wygaśnięcia, która była aktualizowana przy każdym połączeniu z siecią. Jak można się domyślić zakupione tytuły były pozbawione tej daty, gry z PS+ Extra i Premium miały ustawione 14 dni ważności, a gry z PS+ Essential wygasały w dniu końca subskrypcji.

Zmieniło się to, że zamiast tej nieskończonej licencji, każda zakupiona gra na początku dostaje licencję tymczasową, ważną przez 30 dni. Ważne jest tutaj określenie „tymczasowa”, gdyż po pewnym czasie licencja „traci” swoją datę ważności, stając się na powrót nieskończoną. Ile czasu to zajmuje? Około czternaście dni – przypadkowo, tyle mniej więcej trwa okienko zwrotu w PlayStation Store.
Na ten moment wiodącą teorią jest to, że ta zmiana ma zapobiec sytuacjom, w którym posiadacze zmodyfikowanych konsol zwracali grę po zakupie, zachowując do niej dostęp. Spora część graczy nawet by tego nie zauważyła, bo po tych 14 dniach wszystko wyglądałoby tak jak dotychczas.
Co na ten temat ma do powiedzenia samo Sony? Póki co, firma nie wydawała żadnego oświadczenia (za wyjątkiem tego, co napisał ich bot), więc możemy jedynie spekulować jaki był cel tych zmian.
