29.12.2025 8:03

iPhone 16e 9 miesięcy później. Czy to wciąż warty uwagi smartfon?

Po 9 miesiącach korzystania z iPhone’a 16e przyszła pora na podsumowanie i wypunktowanie największych zalet i wad tego smartfona.

iPhone 16e

Końcówka grudnia to tradycyjnie czas podsumowań, refleksji i próba spojrzenia, czasem z nadzieją, czasem z niepewnością, w przyszłość. Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat iPhone’a 16e, z którego korzystam niezmiennie od marca tego roku. Najtańszy obecnie smartfon w ofercie Apple jest urządzeniem kontrowersyjnym, mam wrażenie, że równie mocno jak iPhone Air, którego albo się uwielbia, albo nie znosi, lub po prostu ignoruje jego istnienie. Dla mnie, jako osoby dążącej do cyfrowego minimalizmu, podstawowy model iPhone’a był urządzeniem, z którym wiązałem spore nadzieje. Co z nich zostało po 3/4 roku?

iPhone 16e – co się udało

iPhone 16e to smartfon o klasycznej powiedzielibyśmy formie. Z wyglądu do złudzenia przypomina debiutującego w 2022 roku iPhone’a 14. To, co z grubsza te dwa urządzenia od siebie odróżnia to wyspa aparatów oraz procesor. Tegoroczny budżetowiec wyposażono w chip A18, natomiast niegdysiejszy podstawowy model flagowej serii napędza A15 Bionic. Jeśli chodzi o formę, to z mojej perspektywy rozmiar iPhone’a 16e jest bliski ideału, w tym sensie, że nie chciałbym mieć większego telefonu (ekran ma przekątną 6,1″), a będąc realistą wiem, że mniejszych smartfonów w rozmiarze 12/13 mini (po które chętnie bym sięgnął) po prostu na rynku nie ma i w najbliższych latach raczej nie będzie. Także dla mnie jest to pewnego rodzaju kompromis.

iPhone 16e

Choć w kontekście tego urządzenia słowo kompromis padnie w tym tekście nie raz, to niewątpliwą zaletą 16e jest jego wydajność i to jak wiele dostarcza w stosunku do ceny. Na dobrą sprawę, niewiele dzieli go od zwykłej szesnastki, a trzeba pamiętać, że w momencie premiery, za Camera Control, drugi aparat, MagSafe oraz Dynamic Island trzeba było dopłacić 1000 złotych, co stanowiło 30% wartości tego smartfona. I tu pojawia się argument, że jedną z największych zalet iPhone’a 16e jest fakt, że to prawie najnowszy iPhone w rozsądnej cenie. Po prostu. Oferuje wszystkie możliwości iOS, będzie wspierany jeszcze przez wiele lat i ma świetny aparat fotograficzny.

Nie jestem fanem przepłacania za urządzenia i rozciągania budżetu na opłacenie funkcji, których nigdy nie użyję. Jednocześnie wiem z doświadczenia, że kupowanie sprzętu, o którym już na starcie mówi się, że będzie wystarczający, bo nie jestem… grafikiem/gamerem/power userem to nie jest dobry pomysł. Takiego wyboru zawsze prędzej czy później się żałuje. Dlatego nie kupiłbym laptopa z 8 GB RAM, albo ze zintegrowaną grafiką, która nada się tylko do podstawowych zadań. Ten schemat nie odnosi się jednak do iPhone’a 16e, bo to nie jest smartfon, któremu za rok, dwa zabraknie mocy. Układ A18, to pod kątem wydajności spokój na lata.

Ach, te kompromisy

No dobrze, to co jest nie tak z iPhone’em 16e? Muszę przyznać, że na początku zbagatelizowałem brak MagSafe. Im dłużej jednak korzystam z 16e, tym bardziej uważam okrojenie smartfona z tej opcji za kuriozalny i niezrozumiały pomysł. Bo trzeba pamiętać, że MagSafe to nie tylko niezawodny sposób montażu dodatkowych akcesoriów, ale także standard, który umożliwia szybsze ładowanie bezprzewodowe. Choć iPhone’a 16e można z powodzeniem ładować indukcyjnie, to odbywa się to z mocą 7,5 W. W tym samym czasie zwykła 16 ładuje się z mocą 22 W i to ma duże znaczenie.

iPhone 16e w etui z pierścieniem

Brak wsparcia MagSafe da się oczywiście obejść zaopatrując się etui zawierające metalowy pierścień, ale to dodatkowy koszt, a fani case’ów od Apple w tym przypadku odejdą z niczym, bo producent nie oferuje nic odpowiedniego. To zresztą nie dziwi, w końcu producent umyślnie pozbawił posiadaczy 16e dostępu do funkcjonalności magnesów. Można ten fakt tłumaczyć w ten sposób, że trzeba było na czymś zaoszczędzić, ale moim zdaniem, jeśli już trzeba było ciąć funkcje fizycznej obudowy urządzenia, można było zostawić przełącznik trybu cichego, który dla unowocześnienia bryły urządzenia zastąpiono programowalnym Przyciskiem czynności.

iPhone 16e przycisk czynności

Sporą wadą, nawet większą niż brak wsparcia dla MagSafe jest dla wielu tylko jeden aparat Fusion 48 MP. Czy to rzeczywiście problem? To bardzo indywidualna kwestia, Apple nie podaje rozkładu użycia poszczególnych obiektywów w iPhone’ach, trudno znaleźć jakiekolwiek statystyki związane z tym tematem. Dotarłem do kilku wątków na Reddicie, których autorzy zadają społeczności pytanie o to, jak często korzystają z ultraszerokokątnego obiektywu aparatu w smartfonie. Odpowiedzi są bardzo rozbieżne, od prawie nigdy przez w około 30% przypadków, po na pewno częściej niż zoomu. Jeśli zastanawiacie się na zakupem 16e lub jego następcy i obawiacie się, że zabraknie Wam ultraszerokokątnego aparatu, możecie wykonać prosty test.

W aplikacji Zdjęcia na macOS można utworzyć inteligentny album filtrując zdjęcia po rodzaju obiektywu. Zobaczycie wówczas, jak często naprawdę korzystacie z szerszych ujęć. Ja sprawdziłem to w kontekście iPhone’a 12 mini, z którego korzystałem przed 16e. Na 909 zapisanych zdjęć, ultraszerokim obiektywem zrobiłem 67 z nich. Dlatego szczerze przyznaję, dla mnie pojedynczy aparat iPhone’a 16e to nie wada i mam nadzieję, że kolejny budżetowiec od Apple, by nadal charakteryzować się niższą ceną będzie miał pojedynczy aparat.

Jaki powinien być następca?

Na moją listę życzeń trafia z pewnością jeszcze wydajniejsza bateria. Akumulator 16e wystarcza, by bez nerwowego rozglądania się za wolnym portem USB-C przeżyć cały, nawet dość intensywny dzień (mój średni SOT z ostatnich 5 tygodni to 2 godziny 10 minut). Czas pracy na jednym ładowaniu jest znacząco dłuższy w porównaniu do ostatniego wydania iPhone’a SE, ale deklarowane przez Apple do 26 godzin odtwarzania wideo nie jest pod tym kątem przełomem, zwłaszcza, że iPhone 17 wg tej samej tabeli na stronie producenta zapewnia 30 godzin.


iPhone 17e jednak z solidnym upgradem wobec 16e

iPhone 17e jednak z solidnym upgradem wobec 16e

iPhone 17e zadebiutuje w pierwszym kwartale 2026 roku i jeśli najnowsze doniesienia okażą się prawdą, to siedemnastka zyska wielki atut względem poprzedniczki. Do wiosennej premiery iPhone’a 17e pozostało jeszcze sporo…

Życzyłbym sobie także wsparcia dla MagSafe, nawet za cenę niezmienionej grubości ramek wokół ekranu i pozostawienia notcha. Po tych kilku miesiącach stwierdzam, że użyteczność magnesów jest nie do przecenienia zarówno pod kątem wygody i bezpieczeństwa (uchwyty samochodowe), ale co równie istotne, obecność standardu zapewnia wyższe prędkości ładowania bezprzewodowego. Nie ukrywam też, że byłoby miło iPhone’a 17e zobaczyć w innych niż czarny i biały kolorach. Nawet wspomniany przeze mnie iPhone SE występował w czerwieni i choć wiemy, że akurat (RED) pewnie nie powróci, to liczę na to, że nadchodzący budżetowiec Apple zaprezentuje się w ciekawych barwach.

Czy dziś kupiłbym iPhone’a 16e?

Z jednej strony wiemy, że na wiosnę pojawi się następca, który wedle ostatnich plotek ma posiadać MagSafe, zatem, warto zaczekać te kilka miesięcy. Z drugiej jednak, to tylko przecieki i nikt nie zagwarantuje, że tak właśnie będzie. Co więcej, nie ma także pewności co do ceny 17e, nie da się wykluczyć scenariusza, w którym ten model zadebiutuje w cenie powyżej 2999 złotych, a dziś renomowani sprzedawcy oferują 16e 128 GB za około 2700 PLN. I tak, zawsze mogłoby być taniej, to pamiętajmy, że iPhone 16 oferujący niemal identyczną wydajność i ten sam okres wsparcia kosztuje w tych sklepach 700 – 800 złotych więcej.

iPhone 16e

Odpowiadając na pytanie, czy w końcówce 2025 wciąż warto kupić iPhone’a 16e –  tak, przy spełnieniu określonych warunków, zdecydowanie! Jeżeli nie przeszkadza ci brak MagSafe, i zgodzisz na kompromis w formie w etui z dodatkowym pierścieniem, a większość zdjęć wykonujesz szerokokątnym aparatem, to iPhone 16e będzie świetnym wyborem.