Dlaczego akurat TA 9-letnia myszka nadal jest hitem? Logitech G502 Hero
Jakiś czas temu postanowiłem zainwestować w nieco droższą myszkę i po długim researchu okazało się, że jest jeden konkretny model, który od prawie dekady nie schodzi z listy bestsellerów. Jest to tak dobra myszka, że producent prawie wcale nie zmienił jej konstrukcji, a co ciekawe bezpośrednia konkurencja nawet ją bezczelnie skopiowała. Przedstawiam wam Logitech G502 Hero.
Od zawsze używałem raczej budżetowych i typowo biurowych myszek, które miały po prostu działać i nie miałem wobec nich żadnych większych oczekiwań. Kolejne egzemplarze padały jak muchy, a ja zacząłem zastanawiać się wreszcie nad wyborem czegoś z wyższej półki, co posłuży trochę dłużej i zapewni odpowiedni poziom komfortu użytkowania. Krótki research wśród oferty wiodących marek ograniczył pole manewru w zasadzie do dwóch marek – Razer oraz Logitech. Nigdy nie byłem zbyt mocnym fanem Zielonej marki, za to ze sprzętów Logitech korzystałem wielokrotnie, choć najczęściej były to urządzenia budżetowe.

W ofercie typowo gamingowej Logitech ma sporo do zaoferowania i odkryłem, że jedno z urządzeń tej marki jest naprawdę wyjątkowe. Na czym polega jego wyjątkowość? Otóż jest to design i konstrukcja, która praktycznie nie zmieniła się od prawie dekady! Mowa tutaj o legendarnej myszce G502 Hero, która jest najwyraźniej tak doskonała, że producent nie widzi sensu we wprowadzaniu żadnych drastycznych zmian – wszak jak wiadomo, lepsze jest wrogiem dobrego. Decyzja zapadła – kupuję sprawdzonego gracza. Trochę czułem się tak, jakbym kupił właśnie Passata, ale ponieważ wszystko wskazywało na to będzie po prostu rozsądny wybór, to nie miałem większych obaw. I słusznie.
Bezprzewodowo czy przewodowo. Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?
Jedyny dylemat, jaki miałem, to czy wybrać wersję przewodową czy bezprzewodową i tutaj postanowiłem zaoszczędzić i kupiłem przewodowego gryzonia. Wyszedłem z założenia, że skoro i tak pracuje stacjonarnie, to odrobina kabla nie będzie mi przeszkadzać aż tak mocno, jednocześnie myszki nie trzeba nawet ładować, a ja zaoszczędzę parę stówek. Z tej decyzji jestem zadowolony, bo myszka sprawuje się perfekcyjnie nawet po kablu. Właśnie, chciałbym wyjaśnić, z mojego punktu widzenia, jakie mogą być przyczyny tak niezwykłej popularności G502 Hero. Zacznijmy jednak od paru faktów historycznych.

Pierwsza wersja G502 nosiła nazwę Proteus Core i została zaprezentowana w 2014 roku. Od tamtego momentu wszelkie zmiany, jakie dotknęły tę serię były w zasadzie głównie kosmetyczne, a jeśli już dotyczyły kwestii specyfikacji, to skupiały się na możliwości sensora. Sama konstrukcja jest w zasadzie niezmienna. W pewnym momencie seria otrzymała nazwę Hero, która jest związana bezpośrednio z nowym typem sensora, stosowanego w myszce. Co ciekawe, jest on dostępny w innych myszkach tego producenta, ale to właśnie G502 podbiła serca użytkowników na całym świecie, w tym również i moje. Dlaczego?
Logitech G502 Hero wręcz przykleja się do dłoni…. i to jest doskonałe!
Słowo klucz – ergonomia. Nigdy nie korzystałem z tak wygodnej myszki, która wręcz stapia się z moją dłonią. Rzecz jasna jest ona stworzona dla osób praworęcznych. Biorąc pod uwagę, że od 8-15% ludzkości to mańkuci, nie stanowi to aż tak wielkiego problemu, zresztą część osób leworęcznych i tak korzysta z myszki w „tradycyjny” sposób. Wszystkie z 11 programowalnych klawiszy jest umiejscowionych w bardzo wygodnych punktach, a słynny scroll z szybkim trybem swobodnym, w moim przypadku pełni czasem funkcję… fidget-spinnera. Uzależniające ustrojstwo!

Wspomniany już sensor Hero zapewnia czułość na poziomie 25600 dpi! Krótko mówiąc – jest bardzo precyzyjnie. Osobiście nie jestem w stanie wykorzystać pełni potencjału tego sensora i korzystam z ustawionej na sztywno czułości, którą możemy dokładnie spersonalizować za pomocą dedykowanej aplikacji Logitech. Jest ona bardzo ważnym elementem całego ekosystemu, bo za jej pomocą możemy nie tylko zmieniać ustawienia czułości czy oświetlenia RGB, ale też aktualizować firmware gryzonia i zmieniać przypisanie klawiszy do konkretnych funkcji. Co więcej, jesteśmy też w stanie przypisać różne zestawy funkcji do różnych aplikacji.
Razer się nie bał i za… adaptował G502 na własne potrzeby i tak powstał Bazyliszek.
Wszystko to brzmi w zasadzie jak standard i jest oferowane również przez sporą liczbę alternatyw. Jednak wygląda na to, że Logitech wytyczył tą myszką pewien szlak, który jest wzorem dla innych. Razer potraktował ten wzór chyba nieco zbyt dosłownie i wypuścił na rynek myszkę Basilisk, która pod wieloma względami jest praktycznie klonem G502. Mamy tu do czynienia w zasadzie z taką samą konstrukcją, tylko w nieco innej stylistyce.
W czym tkwi więc ta niezwykła popularność myszki Logitech. W zasadzie trudno powiedzieć wprost, ale takie samo pytanie moglibyśmy zadać również w kontekście na przykład iPhone’a w starciu z Androidem. Tak się przyjęło! Hero stało się po prostu wspomnianym wzorem i wiele wskazuje, że nim pozostanie, bo najnowsza odsłona tej myszki – G502X, ponownie nie jest żadną rewolucją, a jedynie odświeżeniem sprawdzonego ideału.
Za mniej niż 300 złotych trudno znaleźć lepszego. :) Trust me!