Kupiliśmy 6 aparatów analogowych i nie zawahamy się ich przetestować. Oto one
Świeżutcy emeryci już w drodze do nas!
Stałka ma dość solidny fundament, jeśli chodzi o jej pochodzenie. Ten serwis to w dużej mierze efekt mojego powrotu do fotografii po latach niebytu, ale poprzez… fotografie analogową. To właśnie za jej pośrednictwem odpaliliśmy kategorie foto na dailyweb, która ostatecznie przerodziła się w stałkę, jaką znacie teraz. To była fantastyczna podróż przez ostatnie 3 lata, gdzie mając nieco większe budżety do dyspozycji, mogłem sprawdzić większość aparatów analogowych, na które pieniędzy nie było, podczas gdy wiodłem szczęśliwe życie studenta, a priorytety zakupowe związane były z napojami wyskokowymi. Czas wrzucić do pieca, dlatego też byliśmy na zakupach i wydaliśmy nieco budżetu, polując na ciekawe i mniej ciekawe aparaty analogowe. Dzisiaj chciałbym Wam je przede wszystkim pokazać w ramach naszego minicyklu: #analoglife. Oto one!
Cała ta analogowa podróż, która zakończyła się testowaniem przeróżnych, cyfrowych aparatów, z klimatem analogowym. Ostatecznie wylądowałem z Sigmą Fp L, sprzedając swojego Canona R6. Wraz jednak z Gustawem od kilku tygodni wałkujemy temat, by kupić nowy zestaw aparatów analogowych i zwyczajnie je pokazać Wam i tym samym przetestować. Celowaliśmy w sprzęty z Japonii, by kupić ich kilka na raz i tym samym spróbować nieco ograniczyć koszty cła, ale pomimo orientacyjnie lepszych cen za sprzęt w Kraju Kwitnącej Wiśni, to wysyłka i potencjalne cło zabija całą atrakcyjność tych aparatów (prócz ich z reguły genialnego stanu; zachodzę w głowę jak to możliwe, żeby 40-letni aparat utrzymać w stanie idealnym, a dalej z powodzeniem z niego korzystać przez ten czas, Ci ludzie są nie z tej ziemi). Ostatecznie padło na rekonesans na naszej polskiej ziemi, a właściwie w polskich serwisach aukcyjnych i znaleźliśmy kilka interesujących nas sprzętów. Nie było wytycznych, nie było żadnych warunków prócz jednego: ma to być sprzęt, którego jesteśmy ciekawi, niezależnie od rodzaju aparatu. Oczywiście wszystkie sprzęty w złym stanie odpuściliśmy, a kierowaliśmy się tym, by sprzęt był sprawny.
Co udało się złapać?
Pentax P30

Szczerze mówiąc, kupiłem ten aparat, głównie dlatego, że prezentuje się naprawdę nieźle jak na swój wiek. Pentax P30 z obiektywem Chinon f1.7 50mm to sprzęt, którego wcześniej w zasadzie nie widziałem w ogłoszeniach i mimo jego dość niewysokiej ceny, powiedziałbym, że kombinacja cena x design wypada genialnie. Mało tego, możliwe, że dołączy do niego młodszy brat z oznaczeniem T, który traci nieco na solidności (ma plastikową obudowę), ale jestem bardzo ciekaw obu aparatów, mimo że wiele po tym Chinonie nie oczekuje.
Nikon F65

To zabawne, jakie piętno zostawił we mnie Nikon, no ale jak to mówią: pierwszej miłości nie zapomina się nigdy. Zabawne, bo D50 wypalił we mnie znamię z logo tej marki, bo nie mogłem przejść obojętnie obok tego aparatu. Nikon F65 – tak go zwą, nawet nie do końca miałem świadomość, że taki istnieje (wybaczcie ignorancje), ale nie mogłem przejść obojętnie obok jego stanu w kombinacji z ceną. Trzeba będzie tylko dosztukować jakiś rozsądny obiektyw i będzie ciekawy zestaw do zabawy z kategorii aparatów sporo młodszych, niż reszta stawki.
Canon T70

Tego diabła się nieco obawiam, bo jak widać, pochodzi on z ery fascynacji technologią. Wszystkie te przyciski i guziczki wspierane (z perspektywy czasu) nie do końca trwałą elektronika, którą może przysporzyć wielu problemów. Aparat jednak ma być w pełni sprawny, więc trzeba to wykorzystać, ale tu jak i w przypadku Nikona, trzeba będzie rozejrzeć się za interesującym obiektywem do tego zestawu.
Voigtlander Vitolux

A tu pierwszy aparat z serii małpek czy point’n’shoot jak kto woli. Utrzymany w doskonałym stanie i to jeszcze z etui. Nie widziałem tego aparatu również nigdy wcześniej i dałem się skusić na jego zgrabną sylwetkę. Mamy tutaj do dyspozycji zoom 28-110mm, a więc całkiem uniwersalna bestia, będziemy testować.
Canon AE1 + 50mm f1.4

A tutaj urzeczywistnienie fotomarzeń Gustawa. Sporo było proszone, sporo było męczone i w końcu się udało znaleźć egzemplarz w przyzwoitym stanie, a przede wszystkim z dość obiecującym szkłem 50mm f1.4. Gustaw przebiera już nogami na jego testy, choć i ja, mimo że z obozem Canona nie mam już nic wspólnego, to takie sprzęty zawsze z ogromną przyjemnością wezmę w objęcia.
Rollei SL35E + Planar f1.8 50mm HF

A tutaj prawdziwy rodzynek dla mnie. Nie wiem, gdzie się uchowałem, ale kompletnie nie miałem pojęcia o istnieniu tego aparatu. Wygląda absolutnie pięknie, kompaktowo i konsekwentnie. Seria E to najświeższa odsłona generacji SL35, a udało się ją złapać z obiektywem, który nie jest pewnie żadnym unikatem, ale Planar 1.8 50mm składa wielką obietnice jakości. Jestem bardzo ciekawy, jak sprawdzi się w boju, bo jestem wielkim fanem SLRów sprzed epoki, a Rolleiflex w piękne designy potrafił, oj potrafił.
To dopiero początek
To tylko ułamek aparatów, które kupiliśmy na stałkę, a kolejne są w grze. Mało tego, powiem Wam, że pewnie splajtujemy na filmach 35mm, dlatego też pomyśleliśmy, że warto będzie upolować coś większego kalibru. Intensywnie rozglądam się za partnerem mojej Mamiyi 645 1000s i mam kilku pięknych kawalerów na oku, wszystko jednak oczywiście zależy od znalezienia oferty, która będzie w doskonałej kombinacji ceny i jakości, a także najpewniej i lokalizacji. Będę informował Was na bieżąco, a wkrótce pierwsze wrażenia z zakupionych aparatów, jak tylko trafią w nasze ręce.
PS. Przypominam również, że jeśli jesteście szczerze zainteresowani w świecie analogowych aparatów i/lub starszych cyfrówek to odsyłam do naszego minicyklu: #analoglife (link znajdziecie również w nagłówku).
Śledź stałkę na:
analoglife canon ae1 canon t70 nikon f65 pentax p30 rolleiflex sl35 e voigtlander vitolux
Last modified: 14 stycznia 2025

to rzadkość w świecie kamer)