[GALERIA] Sprawdziłem nowy film Harman Phoenix II i mam kilka wątpliwości

Autor:

Tegoroczne lato było bardzo obfite w fotografie analogową dla mnie.

000065

Tegoroczne lato było bardzo obfite w fotografie analogową dla mnie. Przede wszystkim ze względu na start naszego projektu 35mm.pl, w zasadzie sklepu, w którym mamy całą masę gratów analogowych, ale przede wszystkim filmy i aparaty. To był wytężony czas pracy, przygotowań, rzeźbienia w motywie, układania oferty i przede wszystkim łapania kontaktów z dużymi jak i małymi graczami, którzy tworzą lub dystrybuują filmy 135 i 120. Oczywiście miało to również swoje zalety, bo tym samym moja niewielka lodówka do wina, zapełniła się przróżnymi filmami, które miałem w zasięgu ręki i które dla Was staram się z chłopakami z redakcji testować. Dzisiaj na pierwszy rzut trafi premierowa produkcja Harman Phoenix II.

Harman Phoenix II – następca

Harman Phoenix II to druga generacja dość popularnego filmu od tego producenta. Jeśli zasięgnięcie opinii społeczności, to wydaje mi się, że miał on tylu samo fanów, co przeciwników. Myślę, że ten podział przebiegał pomiędzy użytkownikami filmu, a osobami, które te filmy obsługiwały przy wywoływaniu w labach i skanowaniu. Pojawiały się tam problemy z kolorami, połaciami ziarna i innymi (potwierdzone i przez nasz lab). W efekcie producent postanowił przygotować drugą generacje tego filmu, która miała zostać pozbawiona wszystkich wcześniejszych wad. I tak w efekcie:

  • Poprawione ziarno i kontrast: Nowa emulsja rozwiązuje problemy związane z ziarnistością i kontrastem, które występowały w jej poprzedniczce, dzięki czemu obrazy są wygładzone i bardziej wyraziste.
  • Dokładniejsza paleta kolorów: Oczekuj lepszej wierności kolorów dla większości tonów (w zależności od skanera).
  • Ulepszone detale świateł i cieni: Zwiększona retencja szczegółów zapewnia bardziej zrównoważoną ekspozycję w scenach o wysokim kontraście.
  • Szerszy zakres ekspozycji: Phoenix II oferuje większą wszechstronność podczas fotografowania, ale nadal nagradza staranną, dokładną ekspozycję w celu uzyskania najlepszych rezultatów.
  • Ulepszone skanowanie laboratoryjne: Skany laboratoryjne są teraz bardziej spójne i dokładne przy ustawieniach domyślnych; jednak w celu uzyskania optymalnych wyników nadal zalecane są pewne korekty kontrastu i kolorów.

W moim przypadku testowałem film zarówno 135 jak i średnioformatowy. Niestety ten drugi nie wyszedł tak jak tego oczekiwałem, bo jak pisałem kilka dni temu, moja średnioformatowa Mamiya 645 ma usterkę i niestety nie doświetla zdjęć. Próbka może być zatem nienajlepsza, chociaż kilka fot wyszło. Zacznijmy zatem od klasycznych 35 mm, które wylądowały w moim nowo kupionym Nikonie F3 z obiektywem 50mm f1.8, a ja całość wypstrykałem podczas urlopu na Podlasiu.

Jeśli chodzi o średni format, to prezentuje się to mniej więcej tak:

Zdjęcia ze średnioformatowca wrzucam jako ciekawostka, bo raczej ciężko by posłużyły jako referencyjne, biorąc pod uwagę problemy z doświetleniem kadrów, ale kilka zdjęć mimo wszystko udało się wybrać. Mimo wszystko są cechy wspólne między dwoma formatami filmu.

Pierwsze co mocno rzuca mi się w oczy to fakt ogromnej ilości szumów, szczególnie na filmie 35 mm. Przypomnę tylko, że Phoenix II to czułość 200. Na moich zdjęciach mam wrażenie, jakby było tam przynajmniej 800, a to w tym wakacyjnym wydaniu nieco niszczy mi charakter zdjęć. Szumy są wszechobecne i to w niezdrowej ilości. Co jednak najbardziej zaskakujące, tego efektu nie ma na średnim formacie. I teraz zachodzę w głowę, czy to kwestia tego, że film w transporcie się ugrzał? Czy dostałem sampel pre-produkcyjny? Nie mam pojęcia, u mnie przechowywany był właściwie, ale może go podlaskie upały nieco wzbogaciły?

Druga rzecz, która jest dość charakterystyczna i widoczna, to duża obecność fioletu na filmie 35 mm. Jeśli odpalicie zdjęcia w pełnym widoku, to jest go dużo na sporej ilości fot. Co ciekawe, na średnim formacie za to pojawia się dominująca zieleń, ale to może być wynikiem niedoświetlenia przez mamijkę (?). Oczywiście to wcale nie znaczy, że wszystkie zdjęcia mają technicznie problem z filmem, bo większość wyszła zupełnie okej, ale dominujący fiolet i przede wszystkim przytłaczająca ilość szumów, nieco mi zniszczyła końcowy efekt. Myślę, że szczególnie w przypadku 35 mm będę musiał spróbować wypstrykać jeszcze jedną rolkę, by mieć pewność, że to akurat taki egzemplarz filmu mi się trafił.

Gdybyście Wy chcieli również spróbować, to HARMAN Phoenix II możecie kupić w naszym sklepie:

A jak Wasze doświadczenia z tym filmem? Zaobserwowaliście podobne efekty, czy to tylko mój pech?

Wywołanie i skany przygotował nasz niezawodny Poznański Analog.

Last modified: 29 września 2025