Żonowy aparat wybrany. Poznajcie go
Haj dopaminowy – czyli wybór aparatu dla lubej
Przygoda z wybieraniem aparatu dla mojej drugiej połówki została dopełniona. Decyzje finalnie zapadły, aparat lada moment ma trafić pod nasze strzechy, wraz z wizytą kuriera. Wybór może się okazać nieoczywisty, ale na pewno świadomy.
Moja małżonka, od zawsze miała aspiracje na pełną klatkę w semi profesjonalnym opakowaniu. Nic też dziwnego, że ostatecznie padło na Sony A7R II, głównie za sprawą dużej matrycy i kombinacji ceny do jakości. W tamtym czasie w zasadzie nie było lepszej alternatywy (a i nawet pewnie lepszej nie ma w tej kombinacji i teraz). Aparat dał dużo frajdy, ale pojawił się jeden aspekt, którego ma luba, nie brała pod uwagę. To w końcu pełnoprawny aparat, którego raczej zawsze i wszędzie ze sobą nie weźmie, nie unikając dodatkowej torby do aparatu i obiektywów. Oczywiście nie był to problem nie do przeskoczenia, a ja w zasadzie nawet nie wiem do tej pory, jak to się stało, że dość szybko został sprzedany. Małżonka chyba jednak serduszkiem zdecydowała, że najlepszy aparat to ten, którym można mieć przy sobie i to właśnie analogowy mju, towarzyszył jej najczęściej, kosztem bezlusterkowca.

Gdy rozebraliśmy ten przypadek na części pierwsze, okazało się, że bezlusterkowiec z wymienną optyką to najlepsza jakościowa opcja, ale z pewnością nie najbardziej pragmatyczna, co nie było zaskoczeniem oczywiście, czas przyszedł na rozejrzenie się za nowym aparatem, z naciskiem na kompaktowe rozmiary. Na pierwsze rzut trafił dośc mocny (z nazwy) zawodnik, mianowicie Leca D-Lux 8. Aparat, który jest wyjątkowo urodziwy, nie można mu tego odmówić i wygląda jak mój wymarzony aparat Leica Q3 43, tylko w wersji mini. Mini ma też specyfikacje, bo to raptem Micro 4/3, z bardzo jasnym obiektywem zoom, ale w niestety jak wiadomo, w tym budżecie można kupić porządne dwa aparaty, z obiektywem i matrycą APS-C.
To także postanowilem uświadomić małżonce, która w zasadzie była tak bardzo zdecydowana na Leicę, że nie chciała nawet testować innych aparatów. Nie dałem za wygraną, więc poprosiłem Nikona i Fujifilm o udostępnienie aparatów do testów. Na pierwszy rzut trafił Fujifilm XM-5.
Close, but not close enough – Fujifilm X-M5

Fujifilm X-M5 to był pierwszy typ, który małżonce się spodobał. Gabaryt w tym aparacie to ogromna zaleta. Zdziwiony jestem, że upchali APSC-C w tak niewielkiej konstrukcji. Do tego mamy wychylany ekran i wszystkie dobrodziejstwa związane z filtrami, z których tak dobrze znane jest nam Fujifilm.
W zasadzie jednym z aspektów, które wykluczyło ten świetny aparacik, który dalej bardzo polecam, to powód dość prosty: brak wizjera, który w słoneczne dni by się przydał. Dalej Leica na topie.
bingo? Nikon Z Fc

Postanowiłem po przygodach z Nikonem Z F, że ten aparat byłby świetny, gdyby był jednak nieco mniejszy. Pomyślałem, że Nikon Z Fc, który zresztą testowaliśmy na stałcę, może okazać się idealny. Ma charakterystyczny klasyczny look, ma matrycę APS-C, zmienną optykę i jest zwyczajnie piękny.
Już witałem się z gąską, bo Nikon Z Fc nie dość, że ma lepszą specyfikację niż Leica, to jeszcze do tego jest o połowę tańszycz w zakupie i to wraz z nienajgorszym obiektywem. Żonie bardzo przypadł do gustu w czasie wakacji, w które go testowaliśmy, ale temat nam się rozmył. Teraz przy feriach z dzieciakami temat powrócił, a jedyne co ma luba pamiętała, to że Leica była super, a Nikona kompletnie nie pamięta.
Nie było wyjścią, musiałem użyć argumentu budżetu i namówiłem ją na koncept, który nie może się nie udać (przynajmniej taką mam nadzieję). Ograniczając budżet mocno, padło na aparat, który jest w jakimś stopniu wyjątkowy, by nie powiedzieć kultowy, a raczej popularny i nie do końca oczywisty. I tym sposobem właśnie jedzie do nas…
Panasonic LUMIX GX80 + 20mm f1.7 i obiektyw kitowy 12-60

Siła argumentów budżetu, piękna konstrukcja, przede wszystkim kompaktowa i wymienna optyka w cenie 1/4 D-Luxa okazała się kluczowa, a tym bardziej że aparat nie może się nie podobać. Do tego dość popularny w tym zestawie 20mm f/1.7 i chyba znaleźliśmy złoty środek. Nie będę oczywiście czarował, że ten zakup ten aparat nie będzie testowany tutaj na stałce i że to wszystko przypadek 😉 Ale udało się i wydaje mi się, że to naprawdę nienajgorszy wybór. Oczywiście w tym budżecie można było złapać kilka ciekawych APS-C, chociażby reprezentanci Canona z linii M, ale na szczęście luba kupiła koncept i projekt GX80 ponad inne konstrukcje, a koronnym argumentem był też fakt, że nawet gdyby uczucie miedzy nią a GX80 się nie pojawiło, to zawsze będzie łatwo ten aparat odsprzedać.

Dzisiaj ma ten aparat ma trafić w nasze ręcę i chyba jaram się chyba jeszcze bardziej niż ona. Obiektywy z segmentu Micro 4/3 wyglądają zabawkowo, tak bardzo są kompaktowe, a i co do zasady większość z nich jest przystępna cenowo. Jestem bardzo ciekawy jak wypadnie w praktyce, o czym będę informował oczywiście na stałce.
fujifilm leica leica d-lux 8 lumix gx80 nikon nikon z fc panasonic x-m5
Last modified: 19 stycznia 2026

Micro 4/3 to bardzo dobry format, a ASP-C z niewiele większym sensorem nie ma jakichś zdecydowanych przewag.
To fakt, jeszcze gdy miałem hybrydke od Panasonica, pamietam, że ostrość obrazka była ogromnym zaskoczeniem. Świetny sprzęt pod video najpewniej, a mi osobiście bardzo podobają się kompaktowe obiektywy 🙂
Hold your horses! Jak APS-C ma niewiele większy sensor? To tak jakbyś powiedział, że GFX ma niewiele większy sensor niż FF…
[…] wyborze aparatu dla drugiej połówki, w końcu chyba mamy to, co było potrzebne. Kilka dni temu zamówiłem staruszka Lumixa GX80, który bynajmniej nie jest emerytem, a raczej energicznym gościem po czterdziestce, który […]
Drogi autorze, polskim słowem, którego chciałeś użyć w tytule, jest “żoniny”. Ale nie przejmuj się, nauka języka polskiego to wielkie wyzwanie.
A to dla mnie ogromne zaskoczenie, bardzo interesujące i dziękuje za zwrócenie uwagi. Człowiek uczy się całe życie.
Tak, to wielkie wyzwanie. Dlatego popełniłeś błąd i używasz angielskiej formy typograficznej “żoniny”, zamiast polskiej i poprawnej „żoniny”.
Aparat ze starą matrycą słabym autofocusem i do tego tylko odchylamy ekranem.
… Z systemu który w tej chwili umiera. Olimpus sam celuje tylko w przyrodę ze względu na mnożnik ogniskowej i potencjalnie łatwiejsze zbliżenia, a Panasonic rakiem się wycofuje i prezentuje kolejne aparaty z pełną klatką.
Za 1000 więcej masz alfa a6100 i dostęp do mnóstwa tanich obiektywów.
Ale jak chciał ktoś mieć po prostu ładny aparacik i nie umie robić zdjęć telefonem…
Pominę złośliwości, ale odnosząc się do części merytorycznej. Ludzie kupują stare mercedesy mimo, że nie są na wtrysku, przecież można za niektóre modele prawie nową, nowoczesną Toyote kupić?
Wracając do świata fotografii, to za 8k więcej mam piękna i kompaktową Sigme FP L z dużą rozdzielczością matrycy. Co to właściwie za Twoja pokrętna logika?
Tylko, że to nie jest stary mercedes. To stary daewoo lanos, którego lansujesz w TRZECH artykułach. Czyżby lumix planować wreszcie coś wypuścić i zachęcili do napisania tego artykułu… Dziwne.
Nie porównuj wydawania 5 razy więcej pieniędzy do wydawania 2/3 więcej. Co za pokrętna logika :D.
Twoje “wow” wynika z tego, że fajnie Ci się trzyma aparat zamiast telefonu za te same pieniądze.
Znam m4/3 bardzo dobrze, byłem w tym systemie od początku – Lumixa G1 – i byłem do G90. Wiem jak bardzo temu systemowi brakuje niezawodności, szybkiej reakcji, autofokusa, wydajności akumulatorów.
Wiec dla tych, którzy się zastanawiają nad kupnem: SPRAWDŹCIE kilka systemów.
Ja wtedy – te wiele lat temu – powinienem kupić choćby SONY NEX3 lub 5.
Dziś z m4/3 przeszedłem na pełną klatkę, z Lumixem – bo dziś pełna klatka jest naprawdę dobra, przy jednoczesnym, stosunkowo niskim progu wejścia.
Widać, że jesteś spaczony wszechobecnym podstępem w mediach i w zasadzie Ci sie nie dziwie. Nam placic nikt nie musi, byśmy docenili ciekawe aparaty, a artykuły sponsorowane oznaczamy, więc daruj sobie proszę podobne insynuacje.
Ja dalej uważam przy pierwszych wrażeniach, że to aparat, który zapowiada się w świetnie w kombinacji cena x jakość. Sam korzystam z pelnej klatki i to inna liga, ale też cenowa. Masz inne zdanie, doskonale, ale daruj sobie złośliwości, bo one nie są tutaj potrzebne.
Zamykając Twój wywód, to do 2k dalej pelnej klatki nie kupisz. Za to mozna zlapac duzo ciekawych propozycji APS-C lub M43, a ja bedac na etapie pierwszych wrazen z GX80 uważam, że to może być doskonały wybór i zamierzam się w ferie o tym przekonać (lub też zmienić swoje zdanie, jeśli aparat mnie rozczaruje).