Sigma C 50/2 DG DN – czyżbym popełnił błąd, kupując swój główny obiektyw?

Autor:

No to się porobiło.

P1085708

Wygląda na to, że przedobrzyłem i nie jest to wielki problem, ale wydaje mi się, że w kontekście zeszłorocznych zakupów sprzętowych podszedłbym najpewniej nieco inaczej. A wszystko za sprawą obiektywu, który właśnie trafił do mnie na testy: Sigma C 50/2 DG DN.

Ci, którzy czytają nas nieco bardziej skrupulatnie, z pewnością pamiętają moją ubiegłoroczną sagę z poszukiwaniem aparatu dla siebie. W dużym skrócie wiedziałem, że pożegnam się z moim Canonem R6, któremu nie mogłem zarzucić nic prócz tego, że traktowałem go jako narzędzie do pracy i nie wywoływał we mnie najmniejszych chęci, by towarzyszyć mi poza zadaniami redakcyjnymi. Oczywiście były przeróżne eksperymenty i przeróżne testy, ostatecznie jednak szczęśliwie wylądowałem z Sigmą Fp L i obiektywem, którym przedobrzyłem: Sigma 50 mm f1.2. Dlaczego mogłem przedobrzyć? Otóż po testach jego odpowiednika ze światłem 1.4 byłem absolutnie zakochany w obrazie, który powstawał z połączenia tych dwóch świetnych sprzętów. Duet doskonały w kontekście jakości i to jest fakt.

Skąd przedobrzenie?

Otóż jak się domyślacie obiektyw 50mm f1.2 to sprzęt, którego do kieszeni nie schowacie, a o ironio sam aparat już tak. Wiedziałem o tym rzecz jasna, ale zachłyśnięty jakością obrazka postanowiłem, że gram o całą pulę i stawiam 200% na jakość. Pewnie dlatego, że testowana 50tka z malutkim aparatem Fp L dalej była dla mnie rozwiązaniem dość kompaktowym, w stosunku do tego, czego używałem dotychczas. Kupiłem więc Fp L i 50mm f1.2 i sielanka trwała do momentu aż…

…dostałem do testów obiektyw Sigma 45mm f2.8 i odkryłem swój aparat na nowo.

Nagle okazało się, że kompaktowa konstrukcja może być jeszcze bardziej kompaktowa, dając cały szereg oczywistych benefitów. Jakość obrazka rzecz jasna spadła, ale nie radykalnie, raptem subtelnie. Poziom, który jestem w stanie zaakceptować, zyskując absurdalnie niewielki zestaw do fotografowania na pełnej klatce, który jestem w stanie zabrać wszędzie ze sobą.

Postanowiłem, że przetestuję ponownie 45mm f2.8 i najpewniej będę musiał takiego sobie sprawić, ale przedstawiciel marki oznajmił, że niestety tego obiektywu do testów już nie posiadają i polecił mi coś równie ciekawego: Sigma C 50/2 DG DN. Seria, która bardzo mi się podoba i najpewniej któryś z tych obiektywów docelowo wyląduje w moim zestawie. Solidna metalowa konstrukcja nadaje jej dodatkowych gramów, ale to ten ciężar, który się docenia. Co jednak najważniejsze, ten obiektyw dalej jest bardzo kompaktowy i oferuje f2.

Zresztą sami zobaczcie, jak prezentuje się ten obiektyw na mojej Fp L. Wprawdzie nie miałem jeszcze okazji sprawdzić obiektywu w akcji, prócz pojedynczych zdjęć produktowych do testów, które robimy na dailyweb, ale efekty tam były mocno zaskakujące, jeśli chodzi o ostrość tego szkła na pełnej dziurze. Oczywiście przy okazji widać sporą winietę, ale dla mnie to nie wada (jestem vignette-freak).

Konstrukcja obiektywu jest zaskakująco solidna, pierścień przysłony pracuje z przyjemnym oporem, a na samym obiektywie mamy do dyspozycji przełącznik między AF/MF. Prawdziwym smaczkiem i nowością dla mnie jest metalowa zaślepka obiektywu, która trzyma się obiektywu za pomocą magnesu, a nie plastikowych zapadek. Świetne, bardzo wygodne i przyjemne w pracy. Co ważne, wewnętrzna część zaślepki wyłożona jest miękkim materiałem, by punktu styku obu elementów nie rysowały się nawzajem.

Mimo że pełen test jeszcze przede mną, a ja już zastanawiam się, czy ten obiektyw nie będzie dla mnie najlepszym rozwiązaniem w kombinacji cena, jakość, wymiary i czy moja 50tką f1.2 nie wyląduje do sprzedaży, tym bardziej że jest ona dwukrotnie droższa od 50mm f2.

Pełen test i zdjęcia wkrótce na stałce.

Last modified: 06 lutego 2025