Polski kompakt lat 50. Aparat WZFO Druh
Posiadaczem kultowego druha stałem się jak zwykle poprzez przeglądanie licznych aukcji internetowych.
Mam już Druha synchro, który niestety jest niesprawny oraz pierwowzór tych dwóch – POUVA Start. Sam aparat długo czekał na to, aby go przetestować, aż pewnego niedzielnego wieczoru tuż przed obchodami 70-lecia PKiN, wpadł mi do głowy pomysł, że to świetna okazja, na przetestowanie kultowego warszawskiego aparatu, którym uwiecznię takie święto. Zapakowałem aparat w plecak i rolkę Fomapana 100. Pomysł był taki kilka fotek pałacu i trochę streetu. Wiem brzmi to dziwnie, ale medium format na street? Tego jeszcze nie robiłem.

Druh WZFO – kilka słów o polskim kompakcie
Sam aparat jest bakielitowy (taki pierwowzór plastiku) o bardzo prostej konstrukcji, posiada dwa czasy: 1/50 i czas B. Do tego został wyposażony w dwie przysłony F8 i F16.
Jak przeczytałem w instrukcji, f16 jest przeznaczona na ostre słońce zaś w pozostałych przypadkach zaleca się stosowanie tej drugiej. Z delikatnymi oporami udało mi się zaaplikować film do aparatu, a w międzyczasie okazało się, że aparat długo nie robił zdjęć, bo na rolce podawczej widniał napis FOTON – producent błon fotograficznych, od dawna już nieistniejący.
Poza małym problemem z ładowaniem filmu lub może bardziej mojej niewiedzy, obsługa aparatu jest bardzo przyjemna. W myśl zasady wyceluj i naciśnij spust aparat nie posiada żadnej elektroniki – wszystko odbywa się manualnie. Naciąg kolejnej klatki filmu i otwarcie migawki odbywa się za pomocą drucików i sprężynek. Aparat odporny na apokalipsę, zalanie itp. Jego konstrukcja jest na tyle przemyślana, iż od upływu blisko 70 lat, nadal działa i robi zdjęcia.

Aparat umożliwia robienie zdjęć w dwóch formatach podstawowym 6×6 cm oraz mniejszym po zastosowaniu specjalnych dokładek 6×4,5 (pozwalająca na zrobienie więcej zdjęć niż standardowe 12 szt.). Obiektyw Bilar to wysuwany (fix focus), dwusoczewkowy standard 1:8/65 mm w układzie peryskop. Obiektyw się wykręca, co ma dodatkową funkcję – uniemożliwia zrobienia zdjęcia w sposób przypadkowy. Na wkręconym obiektywie nie ma możliwości wyzwolenia migawki i pozwala na wykonanie wielokrotnej ekspozycji. Aparat nie posiada żadnego pokrętła do zmiany ISO, czego skutkiem są małe możliwości korekcji ekspozycji, a wybierając materiał światłoczuły musimy się liczyć, że już nic nie zmienimy. Oczywiście można zmienić czas na B, ale w praktyce potrzebujemy albo statywu, albo postawienia aparatu na jakimś podłożu, aby uniknąć drgań.
Druh WZFO i jego rola w popularyzacji fotografii
Osobiście cały test traktowałem bardziej jako zabawę i myślę, że w takich kategoriach należy obecnie traktować ten aparat. Aczkolwiek w latach jego świetności, został on wyprodukowany w ilości ponad milionach sztuk i był w stanie uwiecznić życie wielu młodych ludzi. W tym czasie spełniał swoją rolę znakomicie, był dużo tańszą alternatywą dla profesjonalnego aparatu START i czymś w rodzaju współczesnych kompaktów.

Możliwość fotografowania na filmie 120 dawał mu jeszcze jedną możliwość można było robić odbitki stykowe wielkości 6×6, czyli niespełna o dwa cm mniejsze niż współczesne polaroidy. Gdzie mając, wyłącznie papier fotograficzny, można było za pomocą tego samego wywoławcza i utrwalacza przenieść obraz na papier. Dawało co prawda to niewielkie odbitki, ale nie potrzeba było żadnego sprzętu, no może oprócz zaciemnionego pomieszczenia i szyby, aby docisnąć negatyw do papieru. Pozostałe elementy jak lampka do naświetlań czy przerywacz ocet każdy w domu miał.
Aparat ten, mimo iż nie był najtańszy (zrobiłem małą symulację teraz by kosztował około 800 zł), przyczynił się do rozwoju fotografii amatorskiej, powstawały kółka fotograficzne itp., no i w latach 50 dużej alternatywy dla niego nie było. No i co najważniejsze jest to polska produkcja, a do tego produkowana w Warszawie.

Druh WZFO jak spisał się w teście?
Efekty zrobionych zdjęć, subiektywnie rzecz biorąc z przedmiotowego aparatu nie do końca spełniły moje oczekiwania. O ile obiekty bardziej oddalone są dość ostre to te dwa trzy metry przed tobą już nie. Dodam, że była to moja pierwsza rolka i może jak bym wybrał wcześniejszą porę dnia niż godzina 18, lub bardziej czuły film obraz byłby lepszy. Może innym razem.





Może jestem nieobiektywny, ale praca z tym aparatem dała mi wiele frajdy, z uwagi, iż nie musiałem się skupiać na parametrach ekspozycji mogłem poświęcić więcej czasu na kadr. Druh ma fajny design, jest leciutki, można go schować w kieszeni bojówek lub kieszeni kurtki i wyjąć w odpowiednim momencie. Ma swoje wady, które wcześniej wskazałem, ale cóż… Należy go traktować w kategorii kompakt i oczekiwać tylko dobrego funu podczas zdjęć. Osobiście polecam. A jak nie będzie używany, zawsze można go postawić jako ozdoba na półce.
Autor: Robert Masiarz
Last modified: 23 września 2025
