Analogowy Rolleiflex SL35 E już w moich rękach. Jest piękny… i nie do końca sprawny? #analoglife

Autor:

Kawał pięknego analoga mi się trafił, ale z pewnymi wadami.

SDIM0049

Kilka dni temu kupiliśmy zestaw ciekawych i niedrogich aparatów, które zasilą nam nasz minicykl #analoglife. Właśnie dotarły do mnie i Gustawa pierwsze przesyłki, więc czas uruchomić pierwsze wrażenia, naszych mam nadzieję dość udanych zakupów. Przed Wami na pierwszy ogień przepiękny i bardzo kompaktowy w swojej konstrukcji Rolleiflex SL35 E, zapraszam do garści pierwszych wrażeń.

Zakupy starych analogów zawsze obciążane są dużym ryzykiem. Pomijam te przypadki w których kupujemy sprzęt, który jest podejrzany, ale często się zdarzają takie sytuacje, w których deklarowany sprawny sprzęt… nie działa. Kilka pięknych stówek już utopiliśmy w takich projektach, ale jak to mówią, kto nie ryzykuje, ten nie pije napoju z bąbelkami.

SDIM0049

Rolleiflex SL35 E

Marka Rolleiflex chyba najbardziej kojarzy mi się z ich dość charakterystycznymi TLRami, które w wersji f3.5 można kupić za naprawdę niewielkie pieniądze. Z dużym zaskoczeniem zobaczyłem, że robią także SLRy, kiedy jeden z nich rzucił mi się w oczy w trakcie oglądania ogłoszeń. Konstrukcja mnie zaciekawiła, bo wygląda na dość zgrabną i przede wszystkim pięknie zestarzałą. Co to znaczy? To znaczy, że pomimo najpewniej kilkudziesięciu lat, ten aparat wygląda naprawdę dobrze i cieszy oko swoim kompaktowym designem.

Trafiła mi się wersja zdaje się z dość popularnym szkłem od Zeiss, mianowicie Planar 1.8 50mm HFT (oczywiście dla niepoznaki sygnowany jako Rolleiflex). Taki zestaw tworzy naprawdę doskonałą konstrukcję, a i dodatkowo moja ulubiona ogniskowa. Niestety prócz tych wszystkich zachwytów, mój egzemplarz ma kilka wad. Przede wszystkim w miejscu gdzie jest oznaczenie modelu jest charakterystyczne przetarcie. Zauważyłem, że w tych aparatach dokładnie tam występuje problemy z odpornością farby/materiału. Otóż jeśli nie są przetarte, to często widać w ogłoszeniach, że robią się tam charakterystyczne odpryski farby. Sprawa jest dość podobna wokół wizjera, ale w moim przypadku wygląda na to, jakby poprzedni właściciel próbował najpewniej przykleić wizjer?

SDIM0043

Nie mam problemu z podobnymi uszkodzeniami, bo pamiętajmy że to sprzęt, który najpewniej jest starszy ode mnie, a ja niestety już do młodzieniaszków się nie zaliczam, a technicznie to przekroczyłem biologiczną granice między młodością, a starością. Ten aparat mimo, że już dawno ją przekroczył, to jednak trzeba mówić o nim jako o eleganckim i bardzo dziarskim staruszku, który z jeszcze niejedno fotograficzne serce jest w stanie uwieść.

Drugi problem jest nieco bardziej frustrujący, bo dotyczy spustu migawki, czyli najważniejszego z punktu doświadczeń użytkownika elementu. Działa, to najważniejsze, ale niestety po jego naciśnięciu, jego powrót do pozycji wyjściowej zajmuje jakieś 2 sekundy. Niestety nie wiem z czego wynika problem, ale najpewniej związane jest to z tym, że dostał się tam jakiś bród, który nie pozwala mu sprawnie wrócić do pozycji wyjściowej. Najważniejsze jednak, że wygląda na to, że trzyma czasy, a przynajmniej na nie reaguje. To jednak frustrujący drobiazg i z tego powodu najpewniej oddam go do serwisu.

SDIM0056

Kolejnym dziwnym rozwiązaniem, ale najpewniej działającym tak w zamierzeniu, jest wybierak czasu przysłony. Mamy tryby automatyczne i bulb, ale możemy wybrać jeden z czasów. O ile tryby A, B i X przeskakują na wybieraku, kiedy je wybieramy, o tyle na pozostałych czasach nie ma charakterystycznych oporów, mechanizmu, który by blokował zadany czas. W efekcie trącając wybierak, możecie zmienić nieświadomie czas migawki, nie mając nawet o tym pojęcia. Być może to wada aparatu, ale do czasu recenzji z pewnością to sprawdzę.

Rolleiflex SL35 E ma jeszcze jedną charakterystyczną cechę, która jest dla mnie sporą nowością, otóż przycisków ma na sobie tyle, ile pilot niewielkiego myśliwca w kokpicie. Przyznam, że ilość guziczków, pokręteł i cięgieł jest zaskakująca i zdecydowanie większa niż w podobnych konstrukcjach, które miałem okazje testować. Oczywiście wszystko jest kwestią poznania, ale ten jeden nieliczny raz aż musiałem zajrzeć do instrukcji, by upewnić się, do czego służą poszczególne elementy.

@35mm.pl

A przed Wami interesujący, a przede wszystkim ultra kompaktowy Rollei SL35 E i kilka słów, a także zdjęć z tego aparatu. #filmisnotdead #vintagecamera #rolleiflex #analoglife #analogphotography

♬ Retro Sounds – DreamyBeats

Jak podsumować te pierwsze wrażenia? Rolleiflex to piękny aparat i jeśli jakość zdjęć będzie, chociaż bliska temu, jak bardzo mi się ten aparat podoba, to możemy mieć do czynienia z królem SLRów, w kombinacji: design, jakość, cena. To zamierzam dla Was sprawdzić, a hurtowa ilość Kodaków Color już leci do naszej redakcji. Szykujcie się na dużą ofensywę kolejnych aparatów analogowych w testach!

Śledź stałkę na:

Last modified: 07 sierpnia 2025