Jednorazowy, analogowy Kodak Daylight zrobił mi sporą niespodziankę

Autor:

Kodak Daylight zrobił mi prawdziwą niespodziankę.

000051 2

Jednorazowy, plastikowy aparat, okazał się być dużo ciekawszym doświadczeniem niż się spodziewałem. I nie mówię tutaj tylko o procesie robienia zdjęć, ale także i dość mocno zaskakującym efekcie końcowym.

Kodaka Daylight zamówiliśmy do testów jako alternatywę do nieco droższego Kodaka Fun Savera, który dodatkowo jest wyposażony w lampę błyskową. Jako, że jej brak nie jest dla mnie żadną wadą, pomyślałem, że przy okazji testowania nowych filmów SLR, zabiorę na wakacje ze sobą także taniego, plastikowego Kodaka Daylight.

Oczekiwania? Absolutnie żadne. Nie oszukujmy się, obcując z aparatami analogowymi sprzed epoki, zdobywa się wiele ciekawych doświadczeń. Jednak jest jedno dominujące: poczucie jakości, ciężkości i dobrego, pancernego wykończenia aparatu. Wrażenia, że jeśli mój Nikon F3 spadłby na ziemię, to myślę, że płyty betonowe poniosłyby większe straty niż sama aparat. Tutaj w przypadku Kodaka Daylight jest kompletnie na odwrót.

Kodak Daylight jest lekki, plastikowy i sprawia wrażenie, że to zabawka dla dzieci. Pierwsze zetknięcie było tym, czego się trochę spodziewałem, po aparacie za 70 PLN. Zero zaskoczeń. To jednak do pierwszego zdjęcia, bo nagle się okazało, że robienie nim zdjęć, przewijanie ręczne filmu, daje to samo doświadczenie, co z innymi, nieco bardziej zaawansowanymi aparatami, a przynajmniej to wrażenie tyczy się złapania kadru i świadomości, że mamy ograniczone miejsce na filmie. Samo przewijanie z charakterystycznym klikiem również okazało się świetnym doświadczeniem.

A oto efekty i kilkanaście zdjęć z 39, które możemy zrobić za pomocą Kodaka Daylight. Musicie wybaczyć mi ich charakter, ale z założenia, mając trzy aparaty analogowe na urlopie, postanowiłem, że ten będzie pełnił rolę aparatu do zdjęć stricte rodzinnych.

Finalny efekt? Jak dla mnie absolutnie zaskakujący. Nie miałem żadnych oczekiwań co do plastikowego aparatu, z plastikowym obiektywem, a tu taka niespodzianka. Okazuje się, że efekt końcowy jest moim zdaniem naprawdę świetny, biorąc pod uwagę, co mam do dyspozycji za kilkadziesiąt złotych.

Producent oczywiście podkreśla, że Daylight mimo, że ma ISO 800, to nie ma możliwości regulacji przysłony, która ustawiona jest na stałe. Chodzi o prostotę obsługi i w efekcie niesie to przynajmniej dwie konsekwencje, które zauważyłem. Przede wszystkim zdjęcia w pomieszczeniach nie będą miały łatwo i o ile wyjdą, o tyle że ciemne. Ten aparat ewidentnie potrzebuje nieco słoneczka, a druga rzecz to zakres ostrzenia, zdjęcia z kategorii selfie o ile również wyszły, o tyle widać że zabrakło minimalnej odległości, by otrzymać pełną ostrość. To jednak promil problemów, w całości bardzo dobrego efektu.

I powiem Wam, że pomimo mojego początkowego sceptycyzmu, to uważam że ten aparat to jedna z najlepszych, o ile nienajlepsza opcja na pierwszy aparat analogowy, by sprawdzić się czy to coś dla nas. Za 70 PLN dostajemy aparat, który da nam kluczową wartość tego, co daje fotografia analogowa, a jak nam się nie spodoba, to zostajemy ze zdjęciami.

Kodak Daylight to świetne i niedroga opcja dla początkujących, ale i doskonałe uzupełnienie lineupu w aparat, który nie potrzebuje dużo uwagi, jest mały i świetnie się sprawdzi jako ten dodatkowy, na wyjazd, wakacje, czy imprezę u znajomych (grunt by w ogrodzie, nie pod dachem). Gorąco polecam.

Kodak Daylight możecie kupić także w naszym sklepie 35mm.pl

Wywołanie i skany przygotował nasz niezawodny Poznański Analog.

Last modified: 02 października 2025