Nie mam szczęścia do marki Leica. Kolejny aparat, kolejny defekt #analoglife

Autor:

Lejko wielkie smutki mi uczyniłaś.

QSZIZ 1

Po roku w zasadzie mogę napisać, że Ci z Was, którzy są naszymi stałymi Czytelnikami, pamiętają jak bardzo byłem szczęśliwy, że udało mi się upolować piękną Leicę R4, w doskonałym stanie za dosłownie kilkaset złotych. Radość nie trwała długo, bo okazało się, że mój egzemplarz ma defekt.

Szybka diagnoza, zresztą z Waszą pomocą pozwoliła postawić diagnozę. Najpewniej problem dotyczył szczelności aparatu. Dlatego też niespecjalnie długo zwlekając, oddałem aparat do mojego gdyńskiego serwisu ze sprzętem foto, gdzie zmieniono mu uszczelnienia. Od tamtego czasu minęło kilka miesięcy, a naprawiona R4 dalej czeka na swoją kolej, głównie za sprawą tego, że w kolejce w naszym #analoglife, pojawiło się sporo nowych aparatów.

Przypadek chciał, że gdzieś napatoczyła mi się kolejna Leica R4 i nie specjalnie myśląc, kupiłem ją, bo była w doskonałych pieniądzach i w jeszcze lepszym stanie. To się nazywa być oddanym użytkownikiem, budżetowych aparatów z sygnetem reddot lub co gorsza, może wiązać się z syndromem sztokholmskim. Nie zważając na to, bardzo lubię ten model. Ma doskonałej jakości materiały, z których jest zrobiony, daje uczucie solidnego aparatu, na poziomie mojego poprzedniego Nikona FE2, a przy tym jest jeszcze piękniejszy. Co prawda obiektywy nie są najtańsze, ale coś za coś. Bardzo chciałem, by ten model stał się moim sprzętem referencyjnym do testów przeróżnych filmów…

…ale nic z tego, najpewniej mam paskudnego pecha.

Jeden z Czytelników pod poprzednim artykułem pisał, że kilku jego znajomych chciało korzystać z tego konkretnego modelu do zadań komercyjnych, ale niestety więcej aparat spędzał czasu w serwisie niż na polu bitwy.

Nowy egzemplarz zapowiadał się wybornie, bo większość fot o dziwo wyszła, rzekłbym nawet, że jestem bardzo zadowolony z tego, co się z siebie wyrzucił.

Sęk w tym, że powróciła stara zmora: nieszczelności. Oczywiście jeśli tylko diagnoza jest właściwa. Z jednej strony są podobieństwa do przecieków jak przy poprzednim modelu, sytuacja była analogiczna, problem jednak polega, że tutaj problem występuje… bardziej losowo?

Po skanach widać, że nieszczelność występuje na tej samej wysokości (w tym samym miejscu). W zasadzie można jednoznacznie stwierdzić, że diagnoza jest znana, problem jednak w tym, że zdjęcia z charakterystycznymi blikami to jakieś 30% całości. Dlaczego nie wszystkie? Czy jeśli nieszczelność dotyczy klapki, to dociskałem ją bardziej przy jednych zdjęciach, mniej przy innych? Niestety tego nie wiem, więc chętnie posłucham Was, mądrych głów.

Jedno jednak jest pewne, kolejna moja Leica ląduje w serwisie, a ja coraz bardziej serio myślę o powrocie do stajni analogowego Nikona. Nieco żałuje sprzedaży moich miętowych FE2, ale to chyba czas uzupełnić kolekcje of F3 albo FM2?

Last modified: 26 czerwca 2025