W mojej głowie pojawiła się przerażająca myśl – wyprzedać cały osprzęt dla jednego obiektywu?

Autor:

Wpadłem w pułapkę.

1G7A8112

Mój powrót do świata fotografii opisywałem już wielokrotnie na łamach naszego minicyklu: #analoglife, do którego znajdziecie link także w nagłówku stałki. Long story short: znudziło mi się, po czym fotografia analogowa przywróciła mi chęci do robienia zdjęć. Tak właśnie wylądowałem w objęciach Fujifilm, z całą szklarnią, którą bardzo sobie cenie.

I w zasadzie to byłby happy end, gdyby nie to, że ostatnio do testów trafił do nas Święty Graal świata obiektywów, RF 28 – 70mm f2 od Canona. W zasadzie mam go od kilku dni i wywrócił mi cały porządek fotograficzno-organizacyjny, jaki udało mi się wypracować po powrocie do fotografii, która trwał ostatnie 1,5 roku.

1G7A8075

Canon to świetny sprzęt, dlatego nie chce mi się nim robić zdjęć

Canon R6 to genialny sprzęt. Uwielbiam go nie tylko dlatego, że to moja pierwsza pełna klatka, o której zawsze marzyłem. Uwielbiam go za intuicyjność, prostotę obsługi i jakość. Po przesiadce z m4/3 wszystko działa lepiej. Lepiej sobie radzi w gorszych warunkach oświetleniowych (w końcu pełna klatka), auto focus jest laboratoryjnie precyzyjny, nie mam absolutnie żadnych powodów, żeby na ten aparat narzekać (no może na fakt, że Canon nie dopuszcza innych dostawców do technologii obiektywów RF, ale i to się na szczęście zmienia).

Sęk w tym, że nigdy nie miałem w sobie ochoty, by zabierać R6 ze sobą na spacery czy wyjazdy. Korzystam z niego zawodowo, głównie na potrzeby dailyweb i pozostałych serwisów, do nagrywania video czy relacji z targów, ale nie jest to sprzęt, który towarzyszy mi hobbystycznie. Przez to właściwie skończyłem z Fujifilm X-T3, który w tej roli wypadał bezbłędnie.

A sporo się wahałem z jego zakupem, bo cóż to za fanaberia, że mam genialny sprzęt w domu, a dokupuje kolejny, tylko po to by hobbystycznie nim robić zdjęcia. Kiedy jednak zauważyłem podobną tendencję u przeróżnych ludzi ze świata foto-youtube, którzy mówili otwarcie: Canon, Sony, Nikon to mój work-horse, a do przyjemności mam Fujifilm, to ostatecznie poczułem się, że nie jestem sam i kupiłem X-T3 i kilka szkieł, które bardzo lubię i spełniają swoją hobbystyczną funkcję, tuż obok Canona, który jest moim fotograficznym koniem zaprzęgowym do pracy.

1G7A8123

Ten porządek, ta synergia trwała pół roku, do momentu w którym tydzień temu do testów trafił do mnie RF 28-70mm f2. Nasz redakcyjny Gustaw powtarzał:

Nie bierz go do testów, bo będziesz musiał go kupić.

Gustaw Grochowski, stałka.pl


No i miał racje. Niestety

Mam wrażenie, bliskie pewności, że ten obiektyw to jest kompletnie inna liga obiektywów, niż te z których miałem okazje korzystać do tej pory, a przewinęło się kilka naprawdę niesamowitych sprzętów. To jak radzi sobie w każdych warunkach jest niebywałe. Każde wyplute przez niego zdjęcie wygląda fenomenalnie, nie mówiąc już o grze światła z cieniem czy innych trudniejszych warunkach.

1G7A8112

Zakres ogniskowych jest wyjątkowy, bo w zasadzie mając taki zakres 28-70mm nie potrzebuje kompletnie innego szkła do moich zawodowych i hobbystycznych aktywności. Niebywała jasność jak na zooma, tj. f2, ostrość na całym zakresie, tam naprawdę moim laickim okiem nie ma się do czego przyczepić, jeśli chodzi o jakość.

No właśnie, ale jest za to konstrukcja, która jest ceną całej tej jakości. Obiektyw jest monstrualny. Jest ciężki i niepraktyczny. To prawdziwy kolos, którego strach nosić w ręku, jeśli nie macie paska na nadgarstku, który go chroni przed wyślizgnięciem się z ręki. To oczywiście nie jest sprzęt do fotografii ulicznej, a profesjonalny i porządny (stosując przenośnie zwierzęcą): work-horse z przyczepką, który daje wspaniałe rezultaty.

Mimo wszystko w pełni akceptuje jego cechy, bo na końcu dostaje doskonały obrazek. Na podstawie tych kilku dni, kilkudziesięciu zdjęć, pojawiła mi się niebezpieczna myśl w głowie:

A gdyby tak wyprzedać całego Fujifilm i kupić ten obiektyw?

Sęk w tym, że nagle okazało się, że i Canonem jestem w stanie robić z ogromną przyjemnością zdjęci i to nie tylko te zawodowo. Nie wiem co z tym fantem zrobić, mam cichą nadzieję, że znajdę więcej wad i ten niebezpieczny pomysł ucieknie z mojej głowy, bo jego cena jest na tyle wysoka, że na szczęście studzi wszystkie emocje.

Last modified: 2024-04-30