To najfajniejszy aparat, jaki testowałem na Stałce. Recenzja Fujifilm X100VI
Nie ukrywam, że byłem dość podekscytowany, gdy Sebastian przekazał mi, że będę miał okazję testować Fujifilm X100VI.

Było to oczywiście związane z faktem, jak duży fejm towarzyszy temu modelowi. Jestem pewny, że zaraz pojawi się ktoś, kto będzie próbował mnie przekonywać, że to aparat przereklamowany, a za jego popularnością stoi marketing. Na wstępie więc powiem, że właśnie z tego powodu chciałem go przetestować – by sprawdzić, czy ten cały szum wokół całej serii X100 nie jest przesadzony.
Zaprezentowany w 2020 roku X100V stał się w zeszłym roku jednym z najbardziej pożądanych aparatów. Używane egzemplarze tego aparatu były droższe od nowych w dniu premiery. Czasami nawet dwa razy droższe. Zwiększony popyt na Fujifilm X100V wziął się z nagłej i dość nieoczekiwanej karierze, którą aparat zrobił na TikToku. Kilka niezbyt wyszukanych, dla osób zaznajomionych z tą serią czy w ogóle produktami Fujifilm, TikToków od gwiazd tej platformy sprawiło, że Fuji X100V niemal podwoiło liczbę wyszukiwań w Google, a aparaty osiągały wygórowane ceny. Popularność Fujifilm X100V przeniosła się oczywiście na jego następcę. Testowany X100VI jest tak popularny, że nie ma go w otwartej sprzedaży i trzeba zapisywać się i czekać na niego w kolejce.
Wygląd, jakość wykonania, pierwsze wrażenia
Wprawdzie o wyglądzie i jakości wykonania pisałem już, spisując pierwsze wrażenia, ale warto pochylić się nad tym jeszcze raz, bo wygląd i jakość wykonania, to jedne z największych zalet tego aparatu. Jeżeli chodzi o sam wygląd, to stylizowany na klasyczne analogowe dalmierze urzekł nie tylko mnie, ale też tysiące osób na całym świecie. Poniżej znajdziecie galerię zdjęć w wykonaniu Sebastiana, która świetnie obrazuje, jak piękny jest to sprzęt.
















Nie można przyczepić się także do jakości wykonania. Metalowa obudowa ze skóropodobną okładziną i grawerowane napisy dają wrażenie z obcowania ze sprzętem premium. Sprzyja temu stosunkowo duża waga aparatu (521 gramy).

Spisując pierwsze wrażenia, pisałem, że po znakomitym pierwszym kontakcie z Fujifilm X100VI, emocje ostudził trochę mały spacer po plaży. Nie rozwinąłem tam tego wątku, więc napiszę trochę więcej tutaj. Aparat miał sporo problemów, przy mocno słonecznym dniu, z ustawieniem poprawnej ekspozycji. Zdjęcia były mocno prześwietlone. Nie pomagało ustawienie wszystkiego na auto. To jednostkowy przypadek, ale źle wpłynął na mój pierwszy odbiór aparatu. Na szczęście później było już tylko lepiej.
Mnóstwo funu
Rzeczą, która zaskoczyła mnie w testowanym aparacie, jest to, ile funu daje fotografia przy użyciu Fujifilm X100VI. Miałem go tylko przez tydzień, w którym dodatkowo pogoda w Trójmieście nas nie rozpieszczała. Przygotowując tę recenzję, przejrzałem wszystkie zdjęcia, które zrobiłem przy użyciu tego aparatu i ani jedno mnie nie zachwyciło.

Mimo niezbyt zadowalających efektów, o tym będzie jeszcze poniżej, wciąż wspominam ile przyjemności miałem przy okazji fotografowania Fujifilm X100VI. Nie wiem, czy chodzi o perfekcyjne wykonanie, czy o ten oldschoolowy look, z pięknym nakładanym kapslem, ale zdecydowanie miałem bardzo dużo przyjemności z tych kilku dni z X100VI.

Hybrydowy wizjer – Killer feature czy przerost formy nad treścią
Jednym z elementów, który wyróżnia najbardziej X100VI spośród innych aparatów na rynku jest hybrydowy wizjer. Łączyć on ma zalety wizjera cyfrowego i optycznego. Czym jest wizjer cyfrowy, w tym przypadku całkiem niezły 0.5-calowy, z 3.69 milionami pikseli, oferujący ok. 100% pokrycie kadru, nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Opcja optyczna nie jest jedynie oknem na świat, ale wyświetla także podstawowe potrzebne informacje, takie jak ISO, przysłona, ekspozycja, rodzaj wybranego autofokusa czy nawet wybrany tryb symulacji filmu.


Przełączenie na wizjer optyczny sprawia, że widzimy także to, co znajduje się poza kadrem. To idealne rozwiązanie do fotografii streetowej. Dzięki temu możemy zobaczyć na przykład idące osoby, by uniknąć ich na fotografii, albo wręcz przeciwnie, żeby zaczekać, aż ktoś pojawi się w kadrze. Dla mnie to bardzo fajne rozwiązanie, z którego często korzystałem podczas tygodniowych testów aparatu. Złego słowa nie mogę powiedzieć także o ekranie, który trafił tu wprost z poprzednika. Jest to wyświetlacz LCD TFT o przekątnej 3 cali i rozdzielczości 1.62 miliona punktów. Ekran spisuje się dobrze nawet w mocnym słońcu i cechuje się dobrym odwzorowaniem kolorów.
Symulacje filmów, które robią robotę
Symulacje filmów to coś, z czego słynie Fujifilm. Świetnie wyglądające profile kolorystyczne, które naśladują analogowe filmy, nie zmieniając ostentacyjnie kolorystyki zdjęcia jak wiele presetów do Lightrooma, zdecydowanie dają się lubić. Fujifilm X100VI ma teraz aż 20 trybów symulacji filmu Fujifilm, w tym nowy tryb REALA ACE. Tryb REALA ACE oferuje wierne odwzorowanie kolorów i tonację o wysokim kontraście, dzięki czemu nadaje się fotografii w cięższych warunkach, ale daje nadal przyjemny efekt.













Powyżej znajdziecie wszystkie podstawowe symulacje, przedstawione na jednym kadrze. Po zdjęciach dobrze widać, że poszczególne symulacje nie wpływają diametralnie na kolorystykę zdjęcia. Zmieniają tylko niuanse, które jednak znacząco mogą wpłynąć na odbiór fotografii. Trzeba przyznać, że Fujifilm umie w kolory jak niewielu.
Czy APS-C sprostało wymaganiom?
Aparat wyposażono w 40,2-megapikselową matrycę APS-C X-Trans CMOS 5 HR. Ja w swoim prywatnym aparacie wprawdzie mam tylko 26.2 megapikseli, ale za to pełną klatkę i obawiałem się, że będzie mi jej mocno brakować. Najbardziej ograniczenia matrycy APS-C zauważałem w kontekście rozmycia tła. Mimo stosunkowo jasnego obeiektywu, o świetle f/2, trudno mi było uzyskać mocniejsze rozmycie tła czy pierwszego planu, do czego przyzwyczaiła mnie moja pełna klatka. Niedobory w rozmyciu widać na poniższych zdjęciach ze spaceru po gdańskim Wrzeszczu.


















Z ciekawostek, Fujifilm X100VI oferuje także opcję cyfrowego telekonwertera, po włączeniu którego obraz jest przycinany do efektywnego ekwiwalentu ogniskowej 50 lub 70 mm. Nie korzystałem z tej opcji za często, ale poniżej zobaczycie, jak ta opcja wygląda w praktyce. Pamiętajcie jednak, że opcja ta działa tylko dla plików jpg czy heif, RAWy pozostają nieruszone i szersze.



W X100VI mamy ten sam obiektyw co u poprzednika – Fujinon Super EBC 23mm 1:2 II – który składa się z 8 soczewek w 6 grupach. Aparat nie uniknął niestety problemów optycznych. Obiektyw nie jest super ostry przy pełnym otwarciu. Brzeg kadru jest wyraźnie słabszy niż centrum. Pojawia się także aberracja chromatyczna i spore winietowanie. Wszystkie te wady są dobrze korygowane w plikach jpg czy heif. Całkiem nieźle spisuje się za to autofokus, którego ponoć ulepszono względem poprzednika.

Kilkanaście zdjęć tym aparatem wykonał też Sebastian i znajdziesz je w tej galerii.
Wideo? No da się
Nie oszukujmy się, Fujifilm X100VI to nie jest pierwszy wybór, jeżeli chodzi o aparaty do nagrywania wideo. Głównie przez brak odchylanego ekranu, niezbyt nadaje się do vlogowania, jednak rolkę czy film z wakacji nagracie bez problemu. Aparat pozwala na rejestrację filmów w rozdzielczości do 6.2K przy 30p, kolorze 4:2:2 i 10-bitową głębią kolorów. Dostępna jest również rozdzielczość 4K/60p oraz możliwość rejestracji ze zwiększoną prędkością w jakości 1080/240p, co dodatkowo rozszerza wachlarz dostępnych opcji wideo.
Stałka nie jest medium, w którym skupiamy się na kwestiach wideo, więc wrzucam tylko małą próbkę, byście mogli zobaczyć, jak wygląda surowe wideo nagrane Fujifilm X100VI. Do przebitek w recenzjach czy wideo z wakacji nie potrzebujecie moim zdaniem nic lepszego. Zwłaszcza że po raz pierwszy w aparacie tej serii zastosowano moduł stabilizacji sensora.
Werdykt
Fujifilm X100VI to najfajniejszy aparat, jaki testowałem na stałce. Daje on bardzo dużo funu z fotografowania. Na pochwałę zasługuje także kolorystyka zdjęć, co raczej nie powinno zaskoczyć nikogo, kto, choć słyszał coś o nowych aparatach od Fujifilm. Po drugiej stronie jest niestety cena i dostępność aparatu. X100VI wyceniono na 8 499 złotych i trzeba czekać w kolejce, by go kupić. Moim zdaniem to zdecydowanie za dużo, jak na kompaktowy aparat z matrycą APS-C, nawet tak dobrze wykonany. A Wy co sądzicie o Fujifilm X100VI? Podoba się Wam ten sprzęt? Kupilibyście? A może macie iksstoszóstkę i chcecie się podzielić swoją opinią w komentarzach? Zapraszam do dyskusji.
Last modified: 22 października 2024
