Sprawdziliśmy film 35mm od Leica. Oto Leica Monopan 50 #analoglife
Na ten test czekałem długo i długo nie byłem w stanie znaleźć przestrzeni, kiedy wypstrykać tę wyjątkową rolkę. Mowa oczywiście o Leica Monopan 50, o której dla Was już pisaliśmy. W końcu jednak nadarzyła się okazja, a ja miałem przyjemność wypstrykać cały film, a oto efekty. Zapraszam na kilka zdjęć wykonanych Leica Monopan 50.
Leica Monopan 50 – wyjątkowy produkt na wyjątkową rocznice
Film 35mm od marki Leica? Brzmi dziwnie, prawda? Niemniej ma to ogromny sens! Film Monopan 50 pojawił się przy okazji okrągłych, bo setnych obchodów powstania marki Leica. Świetny pomysł, nawet jeśli jak mówią sceptycy, że to najpewniej farbowany Adox, z brandingiem reddota. W każdym razie dostaliśmy jedną rolkę dzięki uprzejmości polskiego przedstawiciela marki i od razu wylądował w moim Nikonie F3.
Ironia polega na tym, że film miał być dostępny już 21 sierpnia 2025, ale wiemy od polskiego dystrybutora, że dostępność została przesunięta. W zasadzie przeszukując sieć nie mam pewności czy jest on dostępny w sprzedaży oficjalnie czy nie (skierowaliśmy zapytanie i wrzucimy odpowiedź przedstawiciela w aktualizacji tego materiału).
Wracając jednak do moich doświadczeń, to przede wszystkim istotną informacją jest to, że mamy film o ISO 50. W zasadzie to szczerze mówiąc moje pierwsze zetknięcie z filmem o tak małej czułości, jednak od początku wiedziałem, że będą potrzebne doskonałe warunki oświetleniowe. W takich też starałem się rolkę wypstrykać, ale było to trudno w zasadzie z dwóch powodów: ograniczony czas (słoneczko chowa się szybciej niż zwykle), wchodzimy w jesień, w której pozostają w zasadzie tylko weekendy na focenie w dobrych warunkach oświetleniowych. Dwa, ciężko walczyć ze sobą robiąc czarno-białe zdjęcia, kiedy dookoła piękna, polska złota jesień.
Niemniej udało się zapełnić rolkę, a oto efekty mojej pracy. Zdjęcia oryginalnie nie dotykane żadnym retuszem, kontrastami, niczym. Zdjęcia wywoływał i skanował niezawodny, zaprzyjaźniony Poznański Analog. Oto efekty:

































Pierwsza refleksja to tak, że ISO 50 to prawdziwe wyzwanie. Często próbując robić zdjęcie w słonecznym dniu, ale zaglądając do ciemniejszej bramy podwórka, Nikon F3 serwował mi czasy w stylu 1/30s. Ale jak to?! Przecież mamy piękny słoneczny dzień? Po początkowym zaskoczeniu, że czasy są aż tak niskie, postanowiłem jednak przekuć to w dobrą monetę i powalczyć trochę z rozmyciem ruchu (efekty wyżej). Niektóre z tych zdjęć moim nieskromnym zdaniem mają niesamowity klimat, który wynika stricte z czarno-białego filmu. Brak ziarna, czystość, ogromny plus.
Po zabawach z dość eksperymentalnymi filmami, przypomniałem sobie jak wielki potencjał drzemie w czerni i bieli. Po przygodach z Monopanem 50 ma ochotę na więcej i to właśnie najpewniej pozbawiony kolorów film, wyląduje w moim Nikonie.
Co do Leica Monopan 50 to warto zauważyć, że na stronie producenta jest dużo więcej kontrastów, czerni niż na moich zdjęciach. Efekt podoba mi się szczerze mówiąc jeszcze bardziej taki jaki jest tutaj, ale skonsultowałem te różnice z Filipem z Poznańskiego Analoga, który wyjaśnił mi, że film został celowo w taki sposób wykonany, by wyciągnąć z filmu to, co się da. I faktycznie przesuwając suwaki w Lightroomie bez żadnej trudności mogę osiągnąć efekt znany ze strony producenta.
Najlepszą refleksją co do Leica Monopan 50 jak i każdego innego filmu po pierwszej rolce jest odpowiedź na pytanie: czy wsadziłbym z powrotem Monopan 50? Zdecydowanie!
Film wywołał i zeskanował zaprzyjaźniony Poznański Analog Microlab. Jeśli chcecie skorzystać z usług Filipa to na hasło stałka dostaniecie 10% rabatu.
analoglife leica leica monopan 50
Last modified: 07 listopada 2025

Gdzie ten test, bo widzę tylko paręnaście zdjęć i opinię?
W ramach prawdziwego testu można by się pokusić o porównanie z Adox HR-50, skoro są podejrzenia, że to ten sam film lub film również na bazie Agfy Aviphot.
Adox też jest bardzo kontrastowy, trudno się nim robi zdjęcia. Nie dziwne, że Filip zszedł z kontrastem w szarości, bo inaczej miałbyś na większości zdjęć ekstremalne przejścia czerń-biel. Warto byłoby go dopytać, jakiego wywoływacza użył. Adox ma swoje w celu lepszej kontroli kontrastu.
Można również pojechać na drugi kraniec świata, sprawdzić ten film na 10 topowych aparatach z każdego segmentu itp.
Nie wiem czemu takie złośliwości mają służyć. Zrobiłem pokaz tego filmu na miare możliwości i okoliczności. Nie przypadł do gustu, rozumiem, ubolewam, ale komunikujmy się ze sobą w ramach wzajemnego szacunku.
Wracając do merytoryki, to Adoxa w rękach nie miałem, wiem tylko o tej zależności. Chętnie go jednak sprawdzę i porównam, gdy tylko wygrzebie się z aktualnych testów filmów, bo kolejka jest długa.
No właśnie chyba niepotrzebnie oczekują od was merytoryki. Ewidentnie macie podejście bardziej hajpowo-lajfstajlowe.
Wywołałem w Ilfotec DDX, który wyciąga bardzo dużo z prawie każdego filmu.
Dzięki za informację! Miałeś okazję też wołać Adox? Mógłbyś je jakoś porównać?