Mamy Canona EOS 1N RS! 30-letni potwór, który zrobi Ci rolkę w 3,5 sekundy
Trafił do mnie prawdziwy potwór. To reporterski Canon EOS 1N RS.
Wreszcie! Sebastian się przemógł i kupił do sklepu 35mm.pl jakiegoś Canona. Zanim trafi on jednak na sklepową półkę, to ja zdążę położyć na nim swoje łapy. Canon EOS 1N RS może i ma 30 lat, ale to najszybszy analog z jakim miałem kiedykolwiek do czynienia!
Canon EOS 1N RS został zaprezentowany ponad 30 lat temu. Jest wielki i ciężki, ale w swoich czasach był najszybszym aparatem analogowym na rynku. To sprzęt, który pozwoli na fotografowanie z prędkością 10 FPS. Na przeczytanie całego tego akapitu potrzeba 12 sekund. Canon EOS 1N RS wypstrykałby w tym czasie 3 pełne rolki filmu!
Ten Canon to rakieta stworzona dla profesjonalistów. Nie dziwcie się jednak, że i ja chce ją sprawdzić. To legendarny model, który portretował i uwieczniał wiele wydarzeń, które lata temu można było zobaczyć na pierwszych stronach gazet i sportowych magazynów.
W tym tekście podzielę się garścią pierwszych wrażeń. Aparat załaduje filmem (Flic Film Street Candy Street Savvy 400 135/36), a następnie opublikujemy galerię zdjęć. Na koniec podsumuje wrażenia w osobnym tekście. Zaczynajmy!
Kulisy powstania Canon EOS 1N RS

W 1989 roku Canon zaprezentował na rynku przełomowy model EOS 1. To flagowy w tamtych czasach model, który dysponował 4-krotnie wydajniejszym systemem AF niż zaprezentowany dwa lata wcześniej EOS 650 (pierwszy w historii model z serii EOS). Wedle branżowych pism ten model to synonim wysokiej jakości, wysokiej niezawodności i trwałości, które charakteryzowały ten aparat.
W listopadzie 1994 roku na rynku pojawił się następca tego modelu, czyli Canon EOS 1N. Dysponował on podobnymi możliwościami, a zmiany można by uznać za kosmetyczne gdyby nie kilka smaczków. Aparat posiadał lepszy procesor, co skutkowało precyzyjniejszym i szybszym systemem AF. Kilka zmian zauważymy też w systemie pomiaru światła, który teraz był 16-polowy (w porównaniu z 6-polowym modelu EOS 1).

Niedługo później, bo w marcu 1995 pokazano Canon EOS 1N w wersji RS. Był to w tamtym czasie najszybszy aparat na świecie. Czas pełnego zwolnienia migawki to zaledwie 0,006 sekundy. Migawka szczelinowa była wykonana z dwóch kurtyn wykonanych z włókna węglowego i były sterowane w pełni elektronicznie i niezależnie. Dzięki temu aparat w trybie RS (CH) mógł robić 10 zdjęć na sekundę!
Cena aparatu dla modelu EOS 1N wynosiła 215,000 jenów (body). W wersji 1N RS aparat kosztował aż 320 000 jenów! Dla porównania warto wspomnieć, że podstawowe modele małpek kosztowały około 25 000 jenów, a zaawansowane kompakty około 50 000 jenów. RS kosztował więc całą górę pieniędzy, tak jak dzisiaj Canon EOS R1.
Pełną specyfikację aparatu i szczegóły pracy przybliżę Wam w następnym artykule. Teraz skupmy się na emocjach, bo ten aparat naprawdę je zapewnia!
Pierwsze wrażenia

To potwór! Z battery packiem, jest ogromny i ciężki. Nic jednak dziwnego, bo w środku jest aż 8 baterii AA. Całość sprawia kuloodporne wrażenie. Po raz pierwszy od bardzo dawna mam problem z utrzymaniem aparatu w jednej dłoni przez dłużej niż minutę.
To tylko zwiększa napięcie oczekiwania na to kiedy załaduje film i ruszę w plener. Canon EOS 1N RS był czymś naprawdę świeżym w chwili prezentacji. Nie tylko dla świata fotografii, ale również fanów Canona. Mimo to widać tu jeż pewne elementy spójnego interfejsu i klawiszologii systemu EOS, które przetrwały do dzisiaj. W sumie nie ma problemu, by odnaleźć się w działaniu aparatu, nawet jeśli zaczynało się z cyfrowymi bezlusterkowcami. Oczywiście jest tu cała masa możliwości i funkcji, które wynikają z analogowego charakteru sprzętu. Ale to przecież oczywiste.

Po włączeniu aparatu można zauważyć, że to flagowy Canon. Podświetlany na niebiesko ekran, lepsze materiały, precyzyjne pokrętła i guziki. W końcu korekcja dioptrii wizjera (nie każdy Canon to miał), ale również mechaniczna przysłona chroniąca okular uruchamiana malutką dźwignią.
Samo działanie aparatu jest niesamowicie szybkie. Aparat błyskawicznie ostrzy i robi to naprawdę celnie. Mam tu jednak nie tylko na myśli porównanie do konkurentów sprzed 30 lat, ale również dużo nowszych modeli.
Aparat jest też w perfekcyjnym stanie. Co prawda widać upływ lat na sankach lampy (to zawsze znak, że aparat pracował w zawodzie), ale reszta wygląda jak nówką. Okleiny są perfekcyjnie spasowane i wcale nie wytarte. Obudowa nie jest poobijana. Wnętrze aparatu jest czyściutkie jak w roku 1995 rok.

To wszystko sprawia, że już dłużej nie wytrzymam. Biorę film, obiektyw EF 50 mm 1.8, film Street Savy i biorę się do roboty. Niedługo wracam z galerią!
analoglife canon canon eos 1n rs
Last modified: 21 stycznia 2026
