[GALERIA] Olympus LT-1 – potwierdza, że kompakty analogowe od Olympusa to prawdziwe złoto

Autor:

LT-1 czy mju?

A001024 R1 15 15A

Chciałbym, żeby to, co ciągle powtarzam wybrzmiało także i na stałce. Uważam, że wśród kompaktowych aparatów analogowych Olympusy nie mają konkurencji, są świetne, mają doskonała optykę i w razie usterki są naprawialne. Dzisiaj o najnowszym redakcyjnym nabytku (a nawet dwóch) – Olympus LT-1 i pierwsza rolka z tego niepozornego aparatu.

Na stałce o Olympusach mju było naprawdę wiele. Sam prywatnie mam Olympusa mju II, którym zrobiłem kilka rolek, szczególnie podczas podróży rowerowych (niewielki gabaryt aparatu sprzyja zabieraniu go ze sobą). A moja małżonka nie chce słyszeć o innym aparaci niż o jej mju I. I wcale się nie dziwie, bo to naprawdę kawał świetnego sprzętu, który co do zasady miał być nienaprawialny w przypadku awarii, ale mamy w Polsce wyspecjalizowane serwisy, które naprawiają najpopularniejszą ich usterkę: taśmę. Ba, nawet lada dzień wróci do nas mju II z takiej naprawy.

Olympus LT-1 – styl, retro i magia analogu w jednym

Mju to kombinacja doskonałej optyki i niewielkiego rozmiaru. Wzornictwo jest dość sporne, bo mi z początku kompletnie się one nie podobały (chociaż dzisiaj jestem wielkim fanem). Co jednak dorzucimy do nich nieco szyku i elegancji. Nawet jeśli nie zapytacie: jak?! To ja i tak Wam odpowiem.

Poznajcie Olympus LT-1 – mju w skórzanym kubraczku

Olympus LT-1 – styl, retro i magia analogu w jednym

Olympus LT-1 to nic innego jak przebrany w skórzane ciuchy mju. Szyk i elegacja, ale bebechy pozostają bez zmian. Aparat sprawie wrażenie biżuteryjnego, raczej pasującego do damskich rąk, chociaż może jestem i w błędzie, sami oceńcie. Oczywiście mju włączamy przez rozsunięcie osłony obiektywu na bok, a tutaj musimy odczepić skórzane przykrycie, które zaczepione jest na magnesie, a następnie przesunąć niewielki przełącznik, by uruchomić aparat.

O samym sprzęcie pewnie będzie więcej, a dzisiaj kluczowe są zdjęcia, bo właśnie wywołałem rolkę z tego aparatu (a w zasadzie jednego z dwóch). Mamy dwa egzemplarze tego aparatu, w dobrym i bardzo dobrym stanie (jeden z nich ma tryb panorama). Zobaczcie jednak jak doskonale radzi sobie obiektyw 35mm f/3.5, ja jestem wielkim fanem! Całośc zrobiona na Kodaku Gold, a w roli głównej Gdańsk, Gdynia i moje bordery.

Zdjęcia wywołał dla nas niezawodny Poznański Analog, który udzieli na hasło stałka, 10% rabatu na wszystkie usługi wywołania filmu.

Last modified: 14 stycznia 2026