W mojej głowie pojawiła się przerażająca myśl – wyprzedać cały osprzęt dla jednego obiektywu?
Wpadłem w pułapkę.
Mój powrót do świata fotografii opisywałem już wielokrotnie na łamach naszego minicyklu: #analoglife, do którego znajdziecie link także w nagłówku stałki. Long story short: znudziło mi się, po czym fotografia analogowa przywróciła mi chęci do robienia zdjęć. Tak właśnie wylądowałem w objęciach Fujifilm, z całą szklarnią, którą bardzo sobie cenie.
I w zasadzie to byłby happy end, gdyby nie to, że ostatnio do testów trafił do nas Święty Graal świata obiektywów, RF 28 – 70mm f2 od Canona. W zasadzie mam go od kilku dni i wywrócił mi cały porządek fotograficzno-organizacyjny, jaki udało mi się wypracować po powrocie do fotografii, która trwał ostatnie 1,5 roku.

Canon to świetny sprzęt, dlatego nie chce mi się nim robić zdjęć
Canon R6 to genialny sprzęt. Uwielbiam go nie tylko dlatego, że to moja pierwsza pełna klatka, o której zawsze marzyłem. Uwielbiam go za intuicyjność, prostotę obsługi i jakość. Po przesiadce z m4/3 wszystko działa lepiej. Lepiej sobie radzi w gorszych warunkach oświetleniowych (w końcu pełna klatka), auto focus jest laboratoryjnie precyzyjny, nie mam absolutnie żadnych powodów, żeby na ten aparat narzekać (no może na fakt, że Canon nie dopuszcza innych dostawców do technologii obiektywów RF, ale i to się na szczęście zmienia).
Sęk w tym, że nigdy nie miałem w sobie ochoty, by zabierać R6 ze sobą na spacery czy wyjazdy. Korzystam z niego zawodowo, głównie na potrzeby dailyweb i pozostałych serwisów, do nagrywania video czy relacji z targów, ale nie jest to sprzęt, który towarzyszy mi hobbystycznie. Przez to właściwie skończyłem z Fujifilm X-T3, który w tej roli wypadał bezbłędnie.




A sporo się wahałem z jego zakupem, bo cóż to za fanaberia, że mam genialny sprzęt w domu, a dokupuje kolejny, tylko po to by hobbystycznie nim robić zdjęcia. Kiedy jednak zauważyłem podobną tendencję u przeróżnych ludzi ze świata foto-youtube, którzy mówili otwarcie: Canon, Sony, Nikon to mój work-horse, a do przyjemności mam Fujifilm, to ostatecznie poczułem się, że nie jestem sam i kupiłem X-T3 i kilka szkieł, które bardzo lubię i spełniają swoją hobbystyczną funkcję, tuż obok Canona, który jest moim fotograficznym koniem zaprzęgowym do pracy.

Ten porządek, ta synergia trwała pół roku, do momentu w którym tydzień temu do testów trafił do mnie RF 28-70mm f2. Nasz redakcyjny Gustaw powtarzał:
Nie bierz go do testów, bo będziesz musiał go kupić.
Gustaw Grochowski, stałka.pl
No i miał racje. Niestety
Mam wrażenie, bliskie pewności, że ten obiektyw to jest kompletnie inna liga obiektywów, niż te z których miałem okazje korzystać do tej pory, a przewinęło się kilka naprawdę niesamowitych sprzętów. To jak radzi sobie w każdych warunkach jest niebywałe. Każde wyplute przez niego zdjęcie wygląda fenomenalnie, nie mówiąc już o grze światła z cieniem czy innych trudniejszych warunkach.

Zakres ogniskowych jest wyjątkowy, bo w zasadzie mając taki zakres 28-70mm nie potrzebuje kompletnie innego szkła do moich zawodowych i hobbystycznych aktywności. Niebywała jasność jak na zooma, tj. f2, ostrość na całym zakresie, tam naprawdę moim laickim okiem nie ma się do czego przyczepić, jeśli chodzi o jakość.
No właśnie, ale jest za to konstrukcja, która jest ceną całej tej jakości. Obiektyw jest monstrualny. Jest ciężki i niepraktyczny. To prawdziwy kolos, którego strach nosić w ręku, jeśli nie macie paska na nadgarstku, który go chroni przed wyślizgnięciem się z ręki. To oczywiście nie jest sprzęt do fotografii ulicznej, a profesjonalny i porządny (stosując przenośnie zwierzęcą): work-horse z przyczepką, który daje wspaniałe rezultaty.


Mimo wszystko w pełni akceptuje jego cechy, bo na końcu dostaje doskonały obrazek. Na podstawie tych kilku dni, kilkudziesięciu zdjęć, pojawiła mi się niebezpieczna myśl w głowie:
A gdyby tak wyprzedać całego Fujifilm i kupić ten obiektyw?
Sęk w tym, że nagle okazało się, że i Canonem jestem w stanie robić z ogromną przyjemnością zdjęci i to nie tylko te zawodowo. Nie wiem co z tym fantem zrobić, mam cichą nadzieję, że znajdę więcej wad i ten niebezpieczny pomysł ucieknie z mojej głowy, bo jego cena jest na tyle wysoka, że na szczęście studzi wszystkie emocje.
Last modified: 30 kwietnia 2024

Fotografię masz w głowie a nie w ręku. Jeżeli sprzęt determinuje Twoją chęć fotografowania, to nie w sprzęcie jest problem.
Jeśli fotografie masz w głowie, to po co. I właściwie aparat?
A tak zupełnie serio, to aparat jest dla mnie jak wymarzone auto. Chcę spróbować każdego, chce mieć przyjemność obcowania, poznawać i doświadczać, a nie tylko rejestrować obraz. Dziwnym byłoby dla mnie coś na odwrót jak napisałeś. To może jednak kwestia własnych preferencji?
Jeśli nie jest to artykuł sponsorowany, to wstyd. Fotki, które są oprawą “recenzji” takiej legendy, jak RF 28 – 70mm f2, są słabiutkie. Właściwie ten artykuł ani w warstwie tekstowej, ani w obrazowej niczego wartościowego nie przekazuje. To jest papka reklamowa, której jedynym sensownym celem mogłoby być nagonienie Canonowi klientów. Jeśli wierzyć zaprzeczeniom, że artykuł nie jest sponsorowany, to po co i dla kogo on właściwie powstał? Tak miałkie treści generują agencje na potrzeby reklamy.
Wstyd to że tacy ludzie jak Ty, którzy bez żadnej kultury i oglady potrafią pisać takie sfrustrowane i żenujące komentarze. Jeśli Ci się nie podoba, to zapraszam do wyjścia, a jeśli nie masz nic wartościowego do powiedzenia, to zastosuj złotą zasadę milczenia. Chamstwo i brak kultury to coś, za co bez ostrzeżenia będziemy banowac. Idź ze swoją frustracją gdzie indziej.
Przykład jak nie odpowiadać na krytykę.
Mylisz krytykę z brakiem kultury.
Sam jestem ciekaw dlaczego Canon obciął „szeroki” koniec o te 4 punkty? 24-70 to mój standard w pracy. Często sięgam po 15-30 bo jest za wąsko. Zdjęcia niestety nie pokazują jego zalet muszę zgodzić się w poprzednikami. Chętnie wypożyczę do własnych celów i porównam z 24-70 2.8
Jeśli na zdjęciach dachu nie dodałeś winiety w post to ten obiektyw jest gorszy niż niszowe chińskie marki. Przecież to jest nieużyteczne. Zdjęcie jak zrobione przez dziurkę od klucza
Dodałem, właściwie zawsze dodaje, bo uwielbiam 😉
Dla mnie Świętym gralem jest obiektyw 35/1.4 Sony GM i w ciemno rzucam rękawicę, że bije on jakością i magią obrazka każdy istniejący na tym świecie zoom 28-70, jak i zbliżone. Polecam stałki dla bezkompromisowej jakości zdjęć.
A to ciekawe, w zasadzie to caly system Sony jest dla mnie zagadka, zawsze jakos unikalem, nie wiedziec czemu. Chyba czas rzucic rekawice i posmakowac tego swiata 😉
Nie no ale nie porównujmy stałki z zoomem! Gdzie Rzym, a gdzie Krym;)
Kup szkło które winetuje i masz gotowy obrazek bez postprodukcji. Ps. Przyjęło się że zdjęcia przykładowe podaje się bez uprzedniego w nich gmyrania…
Kiedy ja wolę mieć sam na to czy się pojawia czy nie, więc nie do końca rozumiem Twój argument. A to że się przyjęło, rozumiem, u nas się nie przyjęło. Robimy po swojemu, to nie recenzja, a moje wrażenio-przemyślenia, uzupełnione zdjęciami. Wyjdźmy w końcu z jakich utartych i nudnych schematów. Na stałce robimy wszystko wbrew utartym schematom i na tym nam ogromnie zależy.
Co za słaba reklama. Półtora kilo, 15tys zł. Wielki, ciężki. A liczba f odnosi się do głębi ostrości a nie światła docierającego na matrycę. Jaką ma wartość światło podane w T? Przy 70mm? 6.3? 7.1? Słabo. Przy f2 mydełko, przy 4.0 zaczyna być użyteczny. Winieta na pół zdjęcia.
Poknij sie w czółko zanim przyjdziesz obrażać. Teksty sponsorowane są u nas zawsze oznaczone. Mydełko? Ciekawy jestem czy Ty go chociaż w rękach trzymałeś czy jesteś jednym z tych, którzy fotografie to w specyfikacjach robią.
15 tys za dobre szkło to dzisiaj normalna cena. Niestety jak dla mnie ten obiektyw jest za ciasny by służył do wszystkiego. Może jakby zaczynał się od 20/24 mm to wtedy tak. Ale on zaczyna się od 28mm do tego jest zbyt ciężki.
Ja siedzę w systemie Sony od 2 lat i też mam lensa za 15k 12-24f2.8 nie ma odpowiednika na to u canona. A Sony zapowiada właśnie 24-70 f2.0 także canon daleko w tyle za Sony jest w świecie bezlusterkowcow. Siedziałem ponad 10 lat w canonie teraz mam Sony i wydaje się być lepszym systemem. Tańsze, więcej lensow, lensy od innych producentów.
Wprawdzie nie f 2.0 ale zakres ogniskowych większy:
cyfrowe.pl /obiektyw-canon-rf-24-105-mm-f-28-l-is-usm-p.html
Tak że z tym “daleko w tyle” to chyba tak nie do końca … 😉
Czyli jak Sony wyda swoje 24-70 to 3 zoom lensami 12-24 24-70 i 70-200 calutki zakres ogniskowych pokryty od 12 do 200 na f2.0 i f2.8. są to mega lekkie lensy poza właśnie 24-70 który też pewnie będzie ciężka krów.
Canon nie ma nic szerokiego, nie ma nawet chyba stalki 35mm.
cyfrowe.pl/ obiektyw-uzywany-canon-rf-15-35-mm-f-28-l-is-usm-sn-420002171-p.html
cyfrowe.pl/ obiektyw-canon-rf-35-mm-f-18-macro-is-stm-p.html
Ogólnie reklamowy “bełkot”. Tak bez obrazy. W czym jest przyjemność taskajac dwukilogramową cegłę?
Nawet zakładając iż obiektyw jest genialny optycznie… (a z pewnością nie jest, chociażby dla tego że rozpoczyna się od 28mm), to w sumie ten element ma stosunkowo nikły wpływ na efekt końcowy…
Szanujmy się proszę, nawet w wypowiedziach.
Bo ja też moglbym napisać, że autor komentarza najbystrzejszy nie jest, ale tak bez obrazy, bo przecież napisałem, że reklamy oznaczamy zawsze.
A taszczenie takiego szkła? To na pewno wyzwanie, ale wierz mi, że gdyby taki mi wpadł do setupu w nieznanych okolicznościach, to taszczyłbym go ze sobą pełen radości. Wszystko zależy od konkretnej perspektywy i potrzeby, ale jest to na pewno duża wada tego szkła.
Moje xt-2 leży na półce z zestawem szkieł więc wiem, co masz na myśli.
Sprzęt świetny, każdemu polecam, ale leży i tak.
Canona akurat wyprzedałem bo przy całej swojej wspaniałości jakoś do mnie nie gadał.
Do roboty mam sony a hobbistycznie leica.
Czyli jest nas więcej. Zazdro wielkie Leici. Co masz za cudo?
Ikon, M7, m10 i kilka szkieł.
Ikona mogę się pewnie pozbyć bo kurz zbiera.